czwartek, 14 maja 2015

jazdunie :)

Co Starszy powiedział matce swej?
złota myśl                        
- Jesteś stara i dlatego twoja twarz jest taka plastyczna.




Wsiadam do auta ze swoim synalkiem, a synalek nagle dostał olśnienia, bo zawsze dostaje olśnienia, kiedy nie trzeba i zaczął trajkotać:
- Mamo, a jak Kronos żarł dzieci, bo ojciec mu powiedział, ze jego dziecko go zabije,  to prawda, czy kłamstwo? Można tak?
- Ale co można?
- No tak mówić i to się spełnia?
- Jezu, synu, prowadzę grata, słucham muzy, daj mi spokój, pogadamy w domu, a nie, jak prowadzę auto, litości ....



Brum, brum, brum, jedziemy sobie.

- Patrz, gliny, jak zwykłe są tutaj.
- Ale ja nie mam pasów zapiętych!
-Co nie masz???!!!
- Pasów zapiętych.
 Pasów nie ma zapiętych?Pasów?W wyobraźni widziałam jak ląduje na szybie niczym glonojad, bo tak kiedyś skończył. To była sekunda. Wybuch!Jak mnie trafił szlag, to niech to jasna cholera.
- Synu, nie zapiąłeś pasów a mi napierdalasz o Kronosie??? zamiast o pasach, ze masz problem i zapiąć nie możesz? Ja przepraszam, ale ja nie mogę. Raz nie zapiąłeś, hamowanie i co? co było?
- Mamo, ale nie mogłem...
- Ale o Kronosie to mogłeś??!!
Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam zdenerwowana jak .....że słów brak i patrze na zapięcie, co też się stało. A stało się. Apaszka córki weszła na zapięcie, więc synuś nie mógł zapiąć. Trudno było spojrzeć i wykonać ruch jednej ręki tzn. apaszkę odsunąć. Powietrze z głośnym świstem i parą wyszło mi uszami.
- Synu, jeszcze raz taki numer, jeszcze raz, a sama ciebie ukatrupię, rozumiesz? rozumiesz to synu?

Wiem, powinnam nad językiem panować, ale nie panuję, nie mogę, mogę, ale trafił mnie szlag. Już raz pasów nie zapiął i to było coś strasznego. Serce stanęło mi w miejscu. Kocham go nad życie.

http://arte1973.blogspot.com/2014/01/zapinajcie-pasy-dosc-tragedii.html



A propos samochodu....

Zadzwoniła teściowa.
- Co robisz?
- Nie pytaj się kobieto co ja robię, bo swojego życia nie będę ci opowiadać, powiedz lepiej co chcesz.
- Hahaha - nie ma to jak udawać rozbawienie,, ale co tam - Chcę jechać cmentarz, dzisiaj tatko ma imieniny.
- Dobra, do godziny będę, może być?
- A możesz kupić kwiatki?
- Jakie?
- Obojętnie.
- Dobra, i tak cokolwiek nie kupię to będziesz marudzić. Będę do godzinki, Pa!

Zajechałam po teściową, wpakowała się do auta i pojechaliśmy. musiałam zaparkować pod cmentarną bramą, bo teściowa swoje rozmiary ma i ciężko jej chodzić. Grób, modlitwa, rozmowa.




Teściowa wsiadła do auta, a auto było na górce, w dół zaparkowane i nie mogłam ruszyć. Za cholerę nie chciało jechać do tyłu. Silnik gasł. Taki dół? niemożliwe......co jest......Jeszcze raz....i jeszcze raz ...i jeszcze raz. ....
- Widzisz jakie auto? psia mać!
- To ja może wysiądę?
- Ale przestań, bez jaj.
Teściowa wysiadła, zasapała, i poszła pchać. A ja znowu: wsteczny, ręczny w dół, pedałów i ....zgasł.
Jakoś w końcu udało mi się wyjechać. Wsiadła. Ruszyłam i tak jadę i jadę i jadę i nagle dorwał mnie atak śmiechu ....hahahahahaha
- Stalo się coś?
- Nieeeeee......nieeee... - ledwo wykrztusiłam -  hahahahaa ....tak mam ......pa!
Teściowa wysiadła, a ja otarłam łzy śmiechu. Po prostu zabrakło mi i słów i powietrza. Jak mogłam wyjechać skoro zamiast pedału gazu naciskałam na pedał hamulca?:)
Hahahahahahahaha..........
Dobrze, ze bramy cmentarnej nie stratowałam, a byłam blisko ....hahahahaha.


Blisko też pada jabłko od jabłoni. Młoda ma nieustająca fazę buntu na taniec. Wygrała i już nie chodzi  na grupę dance. Ale w przedszkolu trwają przygotowania do zakończenia roku szkolnego i dzieciaki trenują..

- Wie pani,  zawzięła się i nie tańczy. Wszyscy tańczą a ona stanęła pod oknem i nie chce. Nie i koniec. Tylko płacze, bo do mamy chce i nie tańczyła. Młoda, ty aparatko jedna, kiedyś cię uduszę. Mogę?
- Pewnie. Sama ja kiedyś uduszę - odparłam ze śmiechem. Znowu bunt? Znowu nie? Taniec na nie? Ech....cała Młoda, hahaha. Geny. Choć była nadzieja, była ...
Kocham Ją, buntownika bez powodu.:)







6 komentarzy:

  1. To Ci się musiało ciśnienie podnieść od tych niezapiętych pasów ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podniosło się, bo gada i gada zamiast zając się tym co w danej chwili jest istotne,a mam wrażenie ,że rzeczywistość nie jest dla synka istotna.........:P

      Usuń
  2. ufff... dzieci. Dobrze że nic się nie stało

    OdpowiedzUsuń
  3. Do wszystkiego trzeba dojrzeć, może Twoja córa potrzebuje czasu ;) Co do syna... cóż, sama swojego kiedyś pewnie uduszę, jak pasów nie zapnie, ale na razie jeszcze jest na to czas ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. oboje potrzebują dużo czasu, są nie z tej Ziemi po prostu........\

    mam nadzieję, że u Ciebie ok -że czujecie się fantaastycznie :)

    OdpowiedzUsuń