sobota, 23 maja 2015

bajaderka

- JEST! JEST! WYRWAŁEM GO! - krzyknął syn wybiegając z toalety.
Wyrwałem go??? Dzizas, co on sobie wyrwał??? Patrzę, no między nogami nie krwawi ...
- Synu, co sobie wyrwałeś?
- Zęba! W końcu. I nie muszę iść do dentysty! - to ostatni zdanie wypowiedział z dzika satysfakcją.
Dentysta...ostatnio jak wyrywano mu zęba trwało to jakąś godzinę, bo jaśnie pan wpadał co rusz w atak paniki. Nie wiedziałam już co do niego mówić, a mówić musiałam, by nie udusić.
Tak wiec syn starzeje się i wypadają mu kolejne zęby. A córce nic. Strażnicy mocno stoją na murach dziąseł. Młoda próbuje, idąc śladem brata, wkładać palce do ust, by poruszyć któregokolwiek, ale atakowane jednostki trzymają się dzielnie. Pewna szkoła mówi, ze jak dziecku zęby nie wypadają nie jest one gotowe do zmian. A Młoda do szkoły będzie musiała pójść. Badania wykazały, że jest za bardzo inteligentna, by przez kolejny rok siedzieć w przedszkolu.
- A emocje? Wie pani, jak to dziecko zbuntuje się to nic nie chce robić. Zamyka się w sobie,
- Dziecko z taką inteligencją poradzi sobie. Wie pani, ona w tym buncie upewni się będąc w przedszkolu,a takiemu dziecku potrzebne są nowe bodźce. I dostosuje się, bo w końcu będzie musiała,



Podczas przeprowadzanego testu-rozmowy byłam obecna w gabinecie, bo córka nie pozwoliła mi wyjść. Początek był obiecujący, Młoda odpowiadała pół słówkami, z wielka niechęcią, ale pani chęci otworzyły Młodą.
- A teraz zadam ci zagadkę: do czego służy parasol?
- To nie zagadka. Zagadki inaczej się zadaje!
Młoda weszła w dyskurs z panią. Pani zadawał milion różnych pytań Młoda odpowiadała mówiąc od czasu do czasu:
- To jest nudne, chcę coś innego.

- A co to jest wino, piwo?
Tu zastrzygłam uszami myśląc, że córka opowie o dzikich wieczorach towarzyskich, o tych grilach, o mamie, co sobie czasami sączy małe coś nie coś z butelki...

- Fuj, to okropne jest.
- A dzieci mogą pić?
- Nie, to jest trucizna.

- Nudzi mi się ...

- Wie pani zadawałam jej pytania dla 5-latków, 6 -laków, doszliśmy do pytań dla 11 latków. Iloraz inteligencji w granicach 130, aa przeciętna to 90. To nudzi mi się świadczy, ze coś jest za łatwe, ona naprawdę potrzebuje wyzwań, więc szkoła będzie tutaj najlepszym rozwiązaniem.

Zdziwiłam się niesamowicie. To nieobecne wiecznie duchem lelum polelum ma niezła mózgownicę. Wow!

- Mooniek, mamy kolejną mózgownicę w domu. Młoda też wymiata. I wiesz co, musimy więcej czasu im poświęcać, książki, wyjazdy, normalnie musimy karmić ich mózgi.


Tylko jak?
Nie chce mi się przeważa. A ja tylko tuptam nogami z wściekłości. Młoda to chociaż na podwórko chętnie pogna . A syn? Stoi przy klatce z Czesiem i gada i gada i gada. Ostatnio nawet nie czyta książek, nie chce zagrać, nie chce nic. Tak jak Czesio, który  nie chce  dać się okiełznać. Powiem więcej, jest wścieklejszy niż był. Czesio, nie syn. Co za okaz z tego chomika.Waleczne futro. Zatem mogę stwierdzić jeden fakt: w tym domu są same indywidua.





Nocny dialog na balkonie:
- Patrz to sowa lata, ja nie mogę. Może Czesia wystawimy,co? Mało humanitarne , ale co tam...
- Sowa zje klatkę, a Czesiu sowę - skwitował poważnym  słowem  Mooniek.


Byłam na wywiadówce. Problemem są telefony i tablety. Telefon można zrozumieć, ale tablet? Rodzice sami uczą łamać regulaminy, sami wpędzają swoje dzieciaki w nałogi. Ale cóż każdy swój rozum ma, albo  nie ma, Gorzej jak sprzęt ulega zniszczeniu i do kogo taki rodzić ma pretensje? Na pewno nie do siebie.

- Dzieci, jak państwo wiedzą, pisały testy. Wyniki będą w poniedziałek. Przejrzałam już część i powiem, że uczniowie dobrze wypadli. Aczkolwiek mieli trudność z Mikołajem Kopernikiem. Na pytanie kim był Mikołaj Kopernik, jedna osoba opowiedziała, że był Mikołajem Kopernikiem. Reszta dzieci miała trudność z rozróżnieniem astronauty od astronoma.Ale większość zadań nie sprawiała im żadnych problemów.






Mam takiego powera, ze zamykając drzwi zostałam z klamką w dłoni. Piękna przenośna. Czasami trzeba tak zamknąć pewne rzeczy, sprawy, przeszłość, by nie móc ich otworzyć. Ale trzeba to zrobić umiejętnie, by to co złe za drzwiami zostało, a jeśli nie, to ujarzmić emocje tak, by móc na nich swobodnie jeździć. Wypieranie wzmaga frustrację. Karmienie żalu potęguje zawężanie perspektyw.
Wybaczanie otwiera nowe horyzonty. Mam nadzieję, ze dzieci wybaczą mi wszystko.


- Zamknijcie drzwi, nie istnieję dzisiaj dla was!
- Mamo, nie mów tak, jesteś najukochańsza i najfajniejsza pod słońcem.








Historia:

- Mamo ja chce na pizzę!!!



Po dwóch gryzach.......



I na dwóch gryzach skończyło się.


Wsiedliśmy do auta. Za kierownicą ja, a Mooniek obok. Nie wiem jaka go pchła użarła w tyłek, ale był uszczypliwy jak nigdy.
- Zamknij się jak prowadzę, albo wysiadaj - warknęłam.
A on swoje. Niby zabawne teksty rzucał. Tylko szkoda, że wbijały się jak szpilki.
- Hamuuuuj - ryknął. - pojebało cie, gdzie jedziesz?
Nie wiem czy on myślał, że chce rowerzystę rozjechać, I co? zapakować to mięcho na grilla?
- Ja pierdolę - ryknęłam  i jak stałam na skrzyżowaniu, tak na tym skrzyżowaniu wyłączyłam stacyjkę, wysiadłam z auta i kazałam mu prowadzić.
Grunt to komunikacja. Na poziomie.
Szlag mnie trafił jak jasna cholera. Przesiadka była ekspresową.  Zajechaliśmy na stację benzynową.
- Tankuj - rzekł do mnie.
- Ja? Jaki z ciebie jest dżentelmen, uroczy po prostu, sam tankuj bucu.
Odjechał z piskiem.
- Pojebało ciebie.
- Chyba ciebie.
Chwilowe spięcie rozładowało się w sklepie przy piwach. Konsternacja które wybrać. Alkohol łagodzi obyczaje.
Można mieć kiepską chwilę, zwłaszcza jak wiatr wieje niepokojem, ale nade wszystko trzeba umieć pogodzić się.
 - Powaliło ciebie, nie?
- A ciebie, nie?
- Nie.

Grunt to rodzinka. Nade wszystko. W końcu ma być na dobre jak i złe chwile.
Ech...












2 komentarze: