poniedziałek, 23 lutego 2015

wyrok po polsku

Weszłam do swojej sypialni a syn odkrywając kołdrę rzekł:
- WŁAŹ!
Zamurowało mnie, Lekko podniosła mi się prawa strona wargi. Z zaskoczenia i ze śmiechu.
- Słuchaj no ty,Ferdek Kiepski, nie przesadzasz? Właź?!
- Obraziłaś się - syn dostał ataku śmiechu, - nie wiedziałem że taka delikatna jesteś.
Opadłam.
Kabaret. To wróżę synowi.



Najpierw poległy dzieci. Dostały antybiotyki, bo do kaszlu dołączyła temperatura. Potem poległam ja. Cudowne trio. Tyle, ze tylko mi zabrało głos, siłę,- zdechłam. Dzieciom energii nie ubyło. To był ich szczęśliwy czas. Dla spokoju dostały tv, tablet. Potomstwo przestało istnieć, a ja mogłam spać. I niech żyją mrożonki. Też uratowały mi dupsko, jak i żołądki Młodych.
Ale zanim przestałam jarzyć rzeczywistość poszłam na rozprawę. Decydujące starcie.
- Wie pani, nawet mam mowę końcową przygotowaną.
Popatrzyłam na adwokata dziwnym wzrokiem. Nie powiedziałam nic, bo co miałam rzec? Wow cudownie- czy też cynicznym tonem wyparować:- od tego kurwa ci płacę.
Porozmawialiśmy przez moment.
Sala rozpraw. Adwokat rzekł swoje. Wiadomo dwa lata chorowania, rehabilitacji. Młoda inteligentna kobieta skazana na ułomność przez pracownika, który nie wywiązał się ze swoich obowiązków. Psychiatra potwierdzający traumę, a ortopeda 7% uszczerbek na zdrowiu. Pla, pla.
Adwokat firmy ubezpieczeniowej w swoim wywodzie dowodził, ze to jest chęć wzbogacenia się, a ja do wypadku przyczyniłam się. Nie widzą potrzeby płacenia, skoro koszty leczenia zostały pokryte, a ja do zdrowia wróciłam.
Chęć wzbogacenia zamurowała mnie. Wow, to jest myśl. Teraz tak będę robić. wskakiwać do kanałów i walczyć o odszkodowania. Super sprawa. Albo w ogóle poszukam głębszego tematu niż kanał. A co tam.
Sędzina po wysłuchaniu stron zamknęła rozprawę nie pytając mnie o nic.
- Wzbogacić się? - zwróciłam się do adwokata.
- Proszę nie przejmować się, to standardowa gadka firm, by chronić się przed wypłatami odszkodowania. Powinno być dobrze.
Powinno.
Rozprawa kosztowała mnie ok 3000 zl. Każdy przyjazd adwokata- 300zł, więc razem-900zł. Psychiatra -500zł. Firma bierze 30%. Pytanie ile muszę wygrać, by mieć choćby na wakacje? :) A nie mówiąc o wzbogaceniu się :)
I powiem szczerze, że nie wiem o jaka sumę walczyła firma dla mnie. Wow. Ja to jestem....pazerna w cholerę.

Wyrok nie jest mi znany. Kiedy zapadł spałam utulona gorączką. Zadzwonili z kancelarii.
- Jeszcze nie wiemy. Telefonicznie nie chcą podać. Musimy napisać wniosek.
A mi sie jakoś nie chce jechać do sądu.


Ale pojechałam. I co? Wygrałam 5000 zł. Z tym, że zgodnie z wyrokiem mam oddać na rzecz Skarbu Państwa 400 zł, a dla firmy pozwanej zwrócić za adwokata 1600 zł. Firma przegrana płaci o wiele mniej - coś koło 100zł.
Firma prowadząca sprawę zabiera 30%. Ile mi zostało? A może jeszcze jakiś rachunek dostanę

Nigdy więcej sprawiedliwości po polsku. Nigdy więcej.


9 komentarzy:

  1. O rany. To jakiś koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko uwierzyć! Nie rozumiem dlaczego masz zwracać pozwanym za adwokata, skoro sprawę wygrałaś! To oni powinni Tobie wszelkie koszty zwrócić. Może trzeba się odwoływać?! Jakaś paranoja.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, zdrowia przede wszystkim i tych wymarzonych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej! No ja też nie rozumiem czemu masz te 1600 zł zwracac??? Ale jesteś tego pewna? Bo ja mam w domu prawnika, to ja się mogę zapytać, bo pierwsze słyszę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziwny ten wyrok, bardzo dziwny...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten wyrok to kpina dla mnie. To ciąganie po sądach, zeznania. Wszystko gówno warte.
    Powiem Wam, że sama jestem w szoku. Napisałam do Kancelarii Prawnej, która prowadzi moja sprawę i odpisali:"W przypadku gdy Sąd nie zasądza całości roszczenia rozdziela koszty stosunkowo". Oczywiście oni jak dostana wyrok z uzasadnieniem-odniosą się do tego.
    Rozdziela koszty stosunkowo. Ja pierdzielę. To ja płaciłam za te rozprawy. To ja płaciłam za swojego adwokata i co jeszcze? Za tamtego mam płacić i coś na rzecz Państwa?
    Nawet nie odwołam się.

    Pierdolę sądy polskiei i ten kraj.

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję, ale dobrze, że to się już skończyło..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, szkoda słów. Wyrzuciłam to z głowy.
    Kumpela opowiadała mi przypadek z rodziny. Kobieta straciła męża w wypadku a syn ledwo wyszedł. Prawnicy, wypadki komunikacyjne. Wygrała: komornika. Ja pierd...

    OdpowiedzUsuń