poniedziałek, 16 lutego 2015

Dialogi rodzinne :)




Muzyka do kolacji :)
a Mi rzekłaby: - no no, house of ynteligencja :P:)

- Mooniek, a co to leci?
- Nie wiesz? - oburzenie w jego glosie było lekko wkurwiające.
-Wiem, ale ty powiedz.
- To powiedz.
- MÓW!
- Handel, kobieto, Handel, jak mogłaś nie wiedzieć?
\- Wiedziałam, ale wolałam upewnić się, bo jak nie trafiłabym to byłbyś gadem złośliwym.
Dzizas, wiedziałam. Jego nie mieszam z innymi. wyjątkowo.





Czas kolacji jest tym czasem, kiedy mam ochotę pozbawić się owłosienia czaszkowego. Po prostu umieram od wymyślania dań i słuchania: to jest be, to jest a fuj, tego nie chce.  Po kwadransie menu zostało ustalone. Jednak pomimo, ze zostało ustalone, pomimo, ze zostało podane, nastąpiło zawieszenie dzieciaków nad stołem. Grrr...Czy ten dzień się kiedyś skończy? "Gra o tron" czeka,a one jakby czyhały na granice mojej wytrzymałości. Przewróciłam oczami.
- Synu, tym mnie nie denerwuj, bo zamienię się w dinozaura i cię pożrę!
A ten w śmiech:
- Chyba w głupawkozaura!
I mnie zmiótł tekstem swym, hahahahaha. Jedzonko stało na stole, a dzieciaki popadły w dziki śmiech. Do kuchni wszedł Mooniek. Popatrzył na nas jak na wariatów.
- Niech jedzą i idą spać.
- Może ty z nimi posiedź, bo ja wymiękam.
- Ty choć raz nimi posiedź - odparował mężunio i wyszedł.
- CO? Ja cały czas z nimi siedzę. Kurde, normalnie kupię kapcie, by mieć czym w ciebie rzucać!
- Kapciozaur!  - rykną syn i zaczął się głośno śmiać. A ja wraz nim.


Rano poleciałam do przychodni na badanie krwi. Rozumiem, ze trzeba być na czczo, ,że Polak głodny to zły, ale to trochę za mało, by wytłumaczyć te sceny i słowa ludzkie, jakie tam rozgrywały się. Zresztą, jacy ludzie...  tłum zamienił się w stado wilków, głodnych wilków,  które  w oczekiwaniu  na swój mięsny ochłap, warczały pokazując kły, Naprawdę, nie ma to jak życzliwość i zrozumienie człowieka dla człowieka. Zwłaszcza starości przez starość. A może faktycznie niektórym z wiekiem umiera mózg i zachowuje się jak zombie.



Zrobiłam obiad. Podałam na stół i  życząc smacznego poszłam spać. Sister of Mercy, którzy swoim brzmieniem chcieli poderwać wszystkich sąsiadów, w ogóle dla mnie nie istnieli. Co mi tam głośna muza, kiedy zaczynam chodzić już po własnym świecie. Położyłam się, zamknęłam oczy i przestałam istnieć. Musiałam. Czasami tak mam, jakby brakowało mi paliwa, do dalszego funkcjonowania. Sen niczym tankowanie energii. Za dużo bodźców dnia codziennego, by móc żyć. W szkółce, tej pomaturalnej, śmiali się ze mnie, ze potrafię zasnąć w każdym środku transportu i w każdej pozycji. W przychodni też mi się zdarzało. I w pracy za biurkiem. I w kościele. I na wizycie u rodziny. Tak więc zalegam i koniec. Poczułam tylko, że Mooniek kocem mnie okrywa....wie, ze marznę. Wie, ze jak zmarznę wstanę wkurwiona. Nie ma to jak urok osobisty...i mężowska troska. O swoje uszy...


Obudził mnie dźwięk telefonu. Leniwie otworzyłam oko, zerknęłam: numer nie mówi mi nic. Hm..
Do pokoju wszedł Mooniek.
- Ej dzwonili do mnie skądś, ciekawe. Słuchaj, może w sprawie pracy. Albo z przychodni: - i zmieniwszy ton głos mówiłam dalej -  "Mamy pani wyniki. Proszę jutro zgłosić się do lekarza prowadzącego, już panią zarejestrowaliśmy ...Umieram? Jupi w końcu! Genialna informacja!"
- Idiotka.
- Beton.
- Dobra, skończ. Dzwonili do ciebie z przedszkola, nie odebrałaś to zadzwonili do mnie. Jutro Młoda, jak ma wystąpić, to trzeba odebrać strój i bilety, a w ogóle to pomór mają, mało dzieciaków jest.
- Może weźmiemy ją na same występy. Zobaczymy.
Jakiś wirus panuje. Córka zasmarkanozakaszlana od piątku siedzi w domu . Syn od wczoraj ma temperaturę. Ja zaczynam powoli ćwiczyć zajoba.
- Zjedli obiad?
- Tak, stałem nam nimi z pasem.
- CO? - zaczęłam się chichrać. Co on mówi? W ogóle jakim pasem i o co chodzi. Nad tymi wyrośniętymi dzieciakami z pasem???? Śpię dalej czy co? Ale, no nie, seks mi się śnił. Bez pasa ...
- Stałem nad nimi z pasem. Nie rozumiesz?
- Hahaha, nie, nie rozumiem. Tak w ręku go trzymałeś i co? groziłeś?
- Co śmiejesz się. Inaczej, by nie zjedli.
- Separatysta putinowski, hahahaha.
- Nie , 50 twarzy Moonka.
- Z pasem to na pewno, hahahaha

I zeby to był koniec dziwnych dialogów....

- Kupiłam tą kawę specjalnie i zrobimy ją ....w tym.
- W tym?
- Noooo w tym.
- W czym?
- W tym.
Mooniek zaczynając się chichrać meczy mnie dalej.
- Ale w czym?
- Jejku zapomniałam, no w tym, - naprawdę wyleciało mi z głowy.
- W tym? - podjął temat jak zabawę, jak kotek, który bawi się motkiem.
- Tak w tym, no  wiesz w czym.
- W czym?
- W tym, noooo....... mam! w zaparzaczu, No jak on się nazywa?
- Ekspres?
- Nie, pendolino, hahahaha.

 Ekspres. ....ekspresową to miałam rozmowę z mamusią. Zadzwoniła do mnie.Generalnie nie rozmawiam z nia od afery feriowej. Nawet jak wczoraj była to herbatę zrobiłam i tyle. Ma wnuczątka niech im nawija, a ode mnie - sio. 
- Cześć. Co jest?
- Cześć. Jak mój wnusio?
No proszę jak martwi się o temperaturę Starszego. Babcia.
- Żyje. Jak go zabijemy i przerobimy na kotlety to cię zaproszę na obiad.
- Aha. Wiesz w Polanicy nie ma śniegu.
-Wstrząsające. A skąd wiesz, z tv czy pojechałaś?
- Dzisiaj przyjechałam.
- Tak? Fajnie, to baw się dobrze. Pa!
Jestem miła osobą. 


Takim wilkiem, który szczerzy kły. Za dużo widocznie pcheł w moim futrze siedzi.
Jedna z nich - jutrzejsza rozprawa*. Będzie Sprawiedliwość. Po polsku. Bleh.







---------------------------------------
* Za trzymanie kciukasów dziękuję z góry.












12 komentarzy:

  1. Trzymam więc kciuki. :) Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te złośliwości, brak życzliwości, to wszystko na pewno przez ten głód ;]
    A teksty Małej Mi są po prostu świetne..

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe
    Się ciesz, że mało jedzą. Gorzej gdyby wiecznie byli głodni jak mój starszy syn, a Ciebie zmuszali do stania przy garach. Chociaż przy dojrzewaniu może im się apetyt odmienić. :D
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uff..ulżyło mi - myślałam, że tylko ja jestem w stanie wyhodować sobie "niewdzięczne potworki", które potrafią człowiekowi obrzydzić nawet coś tak wzniosłego jak jedzenie...dzięki Ci Arte, pisz więcej, więcej...a nie będę samotna w tym obłędzie dnia codziennego..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się uśmiałam :)
    Jesteś genialna :)

    OdpowiedzUsuń