piątek, 30 stycznia 2015

zalanko

Była druga w nocy. Wstałam i poszłam do kuchni. Jedząc trzy śledzie, które popijałam herbatą, pomyślałam że świat jest dziwny. Herbaty też nie piję. I nigdy nie jem w nocy. Ale podobno ludzie jedzą, kiedy w niesmak są im inne rzeczy.

Trzy godziny wcześniej otrzymałam sms od matki. "Kocham Cię córuniu. Dobrej nocy".  Odpisałam, że wiem, ja też, dobranoc. Co miałam napisać, że mam ochotę ją zabić? Machnęłam ręką. Miłość nie jest przereklamowana, ona jest po prostu popierdolona. A w wydaniu mojej matki, to jest sadyzm w stylu Józefa S. Ja katem nie jestem i nie będę.
Matka jednak wie, ze przesadziła. Parę godzin wcześniej, to jest po ósmej, przyszła do mnie i zapytała się:
- Jedziemy?
Śmierdzące zwłoki jeszcze pijanej jej córki odpowiedziały:
- Chyba do dupy.
Matka się przeraziła. Zwłoki były uwalone alkoholem i dawały wymiocinami. Zresztą, niedaleko łóżka, na podłodze leżały obrzygane spodnie. Swoja drogą dziwnie na nich paw się umieścił: wzdłuż szwu. Można zrozumieć pawia na udach, bo głowa zwisająca w dół mogła wydalić na nie treść żołądka, ale maż na szwach z boku wydawała się zagadkowa. No bo jak? Ale pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć.
Parę godzin wcześniej ciało będące w dobrej formie ale tylko fizycznej, bo psychicznie było rozwalone, postanowiło się upić. I wypiło w dość krótkim czasie pół litra wódki. Terapia wstrząsowa pomogła.
- Musze iść do pracy, zanim wszystko rozpierdolę - pomyślało ciało i na cały dzień zagniło w wyrku. Dzieci, na szczęście mądre istoty, same się sobą zajęły tocząc wojnę na pluszaki. Była to wojna łaskotek i lekkich demonicznych tekstów.Głowa tonąca w promilach nie zapamiętała słów. Za to pamięta głupi uśmiech: a jednak to są moje stworki.
Matka wprawdzie chciała dzieci zabrać, ale została odprawiona z kwitkiem.
- Dzieci chodźcie.
- Gdzie? - zapytałam.
- Do domu.
- Tu jest ich dom, ja jestem matką, a ty wyjdź i mnie nie wkurwiaj. Dziękuję za wyjazd, przede  w imieniu dzieci. I w swoim też. Jesteś nie oceniona.
Po czym zwłoki zerwały się z łóżka puszczając pawia do toalety.

Zadzwonił telefon. Ciotka przepraszała, mówiąc, żebyśmy jutro przyjechali bo...
- Gówno mnie to obchodzi. Wyjazd, hahahahaha do dupy - i wyłączyłam się.
Ciotka drugi raz nie zadzwoniła. Nie miała odwagi. Zresztą pewnie poskarżyła się swojej siostrzyczce, bo uszy mnie piekły.
Zadzwonił Mooniek.
- Siedzisz w pociągu?
- Nie, rzygam do toalety.
Dla niego to było zabawne.
- Ale ty nie rozumiesz, że ja dostaję korby, że zaczynam unikać ludzi, że kupienie biletu i wyjazd samej przywraca mi wiarę w siebie, ze jeszcze coś mogę sama zrobić. I w ogóle kurwa o co chodzi, bo nie rozumiem...
Mooniek też nie rozumie. Ale skoro jestem to pojedziemy na narty.
Tak? No to zobaczymy.
A ja i tak wyjadę. Tyle, że później. Bo chcę, bo tego potrzebuję, i tyle. Jest to dla mnie ważne. Amen.
Zadzwoniła kumpela, mogłam ja tylko przeprosić za zamieszanie. Głupio to wszystko wyszło. No i dostałam lekki ochrzan za uwalenie się. Oj, ma się ze mną.
I tak sobie myślę, ze jak znajdę pracę jeden weekend będzie mój- z daleka od rodziny. Na oddech. Właściwie po głowie tłucze mi się pomysł , by na wakacjach pojechać  rowerem na Kielecczyznę i tam powłóczyć się trochę. Z aparatem i notesem na zapiski. A potem tak coraz dalej...
I w ogóle .....

Jest 4.43. Wciąż nie mogę zasnąć. Jest mi zimno. Tej nocy wyjątkowo marznę. A może zamieniam się w lód? Albo zima idzie.

Zaszyję się jeszcze w książce. O stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął. Rżę przy tym, jak głupia. I oderwać się od stron nie mogę. Co za historia, niezła historia ....czytam i nie wierzę, co rusz wybuchając śmiechem. Uwielbiam takie historie.

Dobranoc.










I Wam też dziękuję, za to, że jesteście. Fajnie. Dzięki wielkie.



12 komentarzy:

  1. czytam czytam i nie wierzę
    taka silna osoba a tak się nad sobą użala
    wyjedź tak jak chcesz
    odpocznij
    idź do pracy
    i proszę ogarnij się zanim całkowicie się rozpadniesz
    pozdro wszystkim

    ps, bąki na kanapie są naprawdę relaksujące

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie użalam się tylko wkurwiłam się na maksa. I nie rozpadnę się, nie mam na to czasu. Jeszcze wpadnę do Twojej wiochy i Cie wyciągnę na browara, ha!:)
    We Wro będzie In strict... mówię do T - wow, jedziemy, a On: sie zobaczy. Gówno, ja pojadę, nie będę się oglądać na zwieszoną przed kompem masę. :P:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście zapraszam na browara :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale co mnie zapraszasz? sama sobie polezę, a Ty ewentualnie możesz przyjść, jak ja będę w knajpie :PP:)

      Usuń
  4. Bywa i tak... Ale coś musisz zacząć robić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak po chlaniu życie dalej męczy bardziej niż kac to nie jest dobrze ;)

    https://www.youtube.com/watch?v=F7NM8d-p5Qg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy dzień po życia nie było, była cisza :)

      https://www.youtube.com/watch?v=t80jGHCQBsg

      Usuń
  6. Boże, mam to samo od kilku dni... Już też się zastanawiam nad opiciem się. Kurs angielskiego traktuję już nawet jak rozrywkę, bo tam chociaż gębę do kogoś otwieram, nieważne że w obcym języku.
    Przed chwilą włączyłam jakąć muzykę arabsko- turecką i się chociaż zryczałam. Są jakiekolwiek emocje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz choć kurs ....a mi czas płynie jakoś tak bez sensu.....mam wrażenie, ze nie mam nic ....nie dziej się nic, monotonia zabija teksty i wyobrażnie i w ogóle -pif paf .....ech

      Hm....a swoją drogą to wysłałaś mi kartkę z Krakowa?:P:)

      Usuń
  7. NIe, nie wysłałam... :( JA w ogóle snułam się tylko przez chwilę po tym Krakowie i obawiam się, że nawet jakbym miała Ci ją wysłać, to bym to zrobiła dopiero z mojego miejsca zamieszkania :P Ale może następnym razem ;) A jak dostanę pracę moich marzeń, to będę Ci wysyłac z każdego nowego miejsca kartkę. Słowo Chomikowej!
    A Ty nie mozesz iśc na jakiś kurs...? Na cokolwiek? Nawet szydełkowania? ;P
    Dzisiaj dostałam pierwszy zasiłek dla bezrobotnych- 670 zł. Kurwa. Myślalam, ze te 800 zł to na rękę jest a oni jeszcze coś kurwa od tego odciągają. Wiesz- zerknęłam na moje konto i patrzę, ze kilka groszy mam więcej. Już się ucieszyłam, że ktoś kupił moją torebkę, która wystawiłam na allegro a to pieprzony ZASIŁEK :D :D :D
    Arte, czarno to widzę.
    CZARNO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny to jakiś kolor. Coś. Ja nie widzę nic.Chomiś jadziem na zmywaki:D Ale do NY :) U Wóody Alena. :)
      Kurs szydełkowania, hahahaha. Nauczycielka pewnie do tej pory przewraca się na wspomnienie mojego szycia na maszynie Taki opis totalnego antytalentu w tym zakresie spotkałam w książce Munro "Dziewczęta i kobiety" i normalnie poczułam się jakby Alice pisała o mnie:DDDD

      A jeśli chodzi o kartki to trzymam za słowo :D Chomiczku, niech Ci się praca marzeń trafi. Albo za zajebiste pieniadze!:)

      Usuń