środa, 21 stycznia 2015

Takie jest życie

- Co zjecie na kolację?
Młoda spojrzała na mnie i łobuzersko uśmiechając się powiedziała:
- Przecież to ty z tatą rządzicie w domu.
No proszę, pomyślałaby kto. Owszem, może i mamy władzę, ale nie nad ich talerzami. Jak zaprą się wszystkim tym, czym mogą to nie ruszą niczego na co ochoty nie mają.
Nieraz mnie trafiło i groziłam trzydniową głodówką, ale tylko  ich to ucieszyło.
Ech....



Czytałam z synem o Eskimosach., przepraszam, o Innuitach. Zainteresowało go co ludzie w krainach skutych lodem mogę jeść.
No to czytamy , gadamy, gdy nagle syn chichocząc wypala tekst:
- Ty powinnaś tam pojechać, szybciej schudłabyś, hahaha....
- Nie, nie, nie syneczku, ja dopiero roztyję się, zrobię się wielka, że mnie nie obejmiesz, ha!
- Nie możesz, za ładna jesteś na to, by stać się tak brzydka.
No i jak takiego gada nie kochać? Wie, jak uniknąć lotu poduszeczki w kierunku zacnej główeczki.

- Po co bierzesz kartkę? Znowu samoloty będziesz robił?
Ostatnio pokój dzieciaków tonie w makulaturze, przepraszam w samolotach.
- Nie, będę pisał, bo Młoda chce uczyć się czytać...

A Młoda potrafi, tylko strasznie leniuchuje. Ostatnio znowu pisała proste wyrazy na laptopie. Dwa w jednym. Bo co jak co, ale dzieciaki lubią klawiaturę, a tu połączyłam literowanie z pisaniem. Więc wyklepała parę zdań i czmychnęła do lalek. Zaszyła się znikając dla świata. Za to po tej zabawie został mega bałagan, którego nie miała zamiaru posprzątać.
- Ale brat mi nie pomaga - krzycząc zaczyna wyć. Płacz to jej metoda obronna na wszystko.
- Ale czy Starszy tak nabałaganił?
- Buuuuu....nie, tak ....ja nie umiem sprzątać ...buuuuuu....
I będzie siedziała pół godziny i palcem nie kiwnie. Potem jak dostaje szału, a dziecko nagle ma zapał do pracy.


W domu oprócz dwóch Gadziątek mieszka jeden stwór. Przypadek. Nie wiem jak to robi, ale zawsze potrafi mi zniknąć z oczu. Straszny z niego łobuz. Niemiłosierny wręcz w swoich uczynkach.

- Mamo, przepraszam to przez PRZYPADEK wylałam - drze się córa z kuchni. Wchodzę i co widzę? Dużą kałuże na stole. Nie utrzymała butelki i poszło. Przepraszam, nie ona, ale to wszystko przez Przypadek.

Przypadek  czasami ciężko pracuje całymi dniami. Naprawdę. ledwo wytarłam stół, a już trzeba było ścierać blat od nowa.
- Mamo ja to posprzątam - rzekł syn zabierając się do pracy - to przez przypadek wylałem mleko.

Co za stwór. Niech no ja go dopadnę to metodą babciną normalnie ścierą po tyłku zdzielę.

Weszłam do kuchni i nie wierzę. Śmietana z talerza Młodej wywędrowała na stół.  Zapewne na plecach Przypadku.
- Młoda, ja nie wyrobię, oszaleję, kiedy to się skończy, co?.
- No co? Takie jest życie.




6 komentarzy:

  1. Ano życie, inne być nie chce... A Młoda to chyba mimo wszystko, rośnie na największą Waszą domową Spryciurę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na to wygląda, ale przycinam skrzydełka, trochę kosmetyki nie zaszkodzi :), by nie było, że później, jak rozłoży skrzydła swoje, to będziemy mieć pióra w gębusiach :)

      Usuń
  2. Przypadki chodzą po ludziach i co zrobić? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, Przypadek to jest też u nas... Razem z bratem Niechcącym ;). I niestety chyba nic się z tym nie zrobi. Takie jest życie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha no tak i ten brat :)

      para łobuzów szwendających się po domach. ech ... :)

      Usuń