poniedziałek, 19 stycznia 2015

można zejść ...


Odwiozłam Młodą do przedszkola. Chciałam zaparkować lekko na chodniku, jeden skręt za mocny, - BACH! autem staranowałam lampę: FUCK!. Poszła osłona od migacza i zderzak. Jak można tak zrobić? Można.....sama siebie osłabiłam. 




Czyżby to był mały wstęp do nadchodzących zawirowań? W końcu, jak mawiają znajomi, dawno niczego sobie nie zrobiłam ........tfu, tfu, tfu.....

A propos znajomych. Spotkałam  dawno nie widzianą kumpelę. Rzuciła na mnie okiem i z głupim uśmieszkiem zapytała się:
- Czy jest coś czego nie wiem a powinnam ci pogratulować?
Grrr........
- Nie, to tylko ciężko wyhodowane sadełko, nic ponad to!
Szlag jasny ze świętami i własnym lenistwem. Ech....muszę stworzyć plan dnia i tego trzymać się. Na razie jednak nie chce mi się ruszać. Nie i koniec. Nie poddaje się torturom, modzie, myślom, towarzystwu i niczemu. Tkwię nie wzruszenie w domu i czytam. Albo śpię. Albo ogrywam dzieciaki w gry. Chociaż ostatnio Mooniek dał się ponieść i zaczął ze Starszym grywać w szachy.





Wparowałam do przedszkola, przebrałam Młodą, która swoim strojem rozbroiła przedszkolanki.
- Hahahahhaa, Młoda to ty?, hahahaha, trudno cię poznać, bomba!




To był pomysł  córki. Jak wybrała maskę lorda V. tak poszło. W internecie zamówiliśmy strój (wyszło, że dobry jest tylko na syna) a w sklepie  sama wybrała pistolet. Stał się on hitem pewnego militarnego wieczoru.
Oto nastał czas wojny. Kto wie zresztą,  może świat islamski zetnie się z europejskim? Za długo był spokój...





Starszy ostrzeliwał przez wywietrzniki siostrę korzystającą z wc - to dopiero walka, nie ma co.
I przydzwonił główka w klamkę.








Poszłam  odprowadzić syna do szkoły. Spacer dobrze mi zrobi. Pogawędka też.
- No tak, babcia miała 25 lat, jak mnie urodziła.
- 25 lat? to młoda była. 
- Hahahaha.... niby tak, ale w tamtych czasach była najstarszą mamą na porodówce.
- Ale ty mnie później urodziłaś?
- Noooo wiesz,  najpierw musiałam sobie pożyć ...hahahaha.
Miałam już Starszemu truć, ze najpierw nauka, potem praca, niezależność i życie, a dopiero później można osiąść na dupsku, na chwilę, ale co tam. Niech sam szuka własnej drogi. Pewnie życie i tak swój scenariusz napisze. Na razie syn na widok całującej się pary, skacze po kanapie jakby go giez ugryzł w zadek krzycząc przy tym:
- Znowu???
No i tak go miłość z tv ściga i powala, biedak.
- To jest obrzydliwe.
- Obrzydliwa to jest kupa po alkoholu. Albo brukselka w zupie,  a nie pocałunek.



W domu rozciągnęłam się przy kawie i laptopie. Puściłam muzę, która nie była zagłuszana wrzaskiem dziecięcych bitew. Raj nad bramą którego zawisła tabliczką: "Wylewka". Błogostan nie trwał za długo. Został zakłócony telefonem. 
- Dzień dobry, kochanie, dzwoniłaś do mnie? - usłyszałam głos teściowej w słuchawce. Telefon jak zza światów. Aż mi się włos ogolony na ręce zjeżył. Brrrrr....Siadam, po prostu siadłam na kanapie.
- Yyyyybryyy nie, nie dzwoniłam.  - odpowiedziałam grzecznie, choć cisnęło mi się " Kobieto przecież ja w ogóle do ciebie nie dzwonię!!!! W ogóle skąd ten pomysł? Wino spuszczała czy co?"
- Aha, bo ktoś dzwonił, ale rozłączyło i pomyślałam o tobie.
EEE??? O mnie? Chyba tabletki wzięła sobie na przeczyszczenie, Albo umiera!!!! No bo jak w logiczny sposób wytłumaczyć, że dzwoni do mnie, mówi kochanie i jeszcze twierdzi, że pomyślała o mnie. Strach się bać normalnie. Wyprostowałam się.
- Miło mi, że o mnie myślisz - ha! ja to jestem, ale wolę z żywą nieboszczką nie zaczynąć.
Pla, pla, pla ....  pierdy pociskane uprzejmościowo. Chciałam po skończonej rozmowie zadzwonić do Moonka z zapytaniem, czy jego matka z czasem nie wybiera się w podróż w jedną stronę, ale zadzwoniła moja staruszka i wszystko mi umknęło. 
 - Jezu, kobieto jesteś w sanatorium, żyj, podrywaj dziadków,  a nie mnie tu dzwonisz - no tak tęskni za córeczką...wzruszające. Dzień bez rozmowy jest dniem straconym. Cholera, może to ja umieram???
Znowu zadzwonił telefon. 
- Kupiłem ci zderzak, bo  nie ma co sklejać.
- Dzięki.
Fajnie, że nie truł. Miły facet. No własnie nie truł. Dziwne. Chyba to ja odchodzę ...

Jednak póki co wyszłam z domu i poszłam do urzędu pracy, by podpisać listę.
- Zadeklarowała pani, ze raz w miesiącu zgłosi się pani do pracodawcy.
- Zadeklarowałam, bo musiałam.
- To gdzie pani była?
- Byłam tam gdzie byłam, ale nie rozumiem dlaczego mam mówić gdzie.
No trzeba, Za te 700 zł mam się tłumaczyć i mówić, gdzie szukałam pracy. To jest motywacja urzędu - spowiedź. A jak nigdzie nie byłam to co, zabiorą mi tą jałmużnę? No tak, przecież państwo bezrobotnemu zapewnia luksusowe życie: nic tylko kombinować i brać wypas wypłatę -700zł.
Skłamałam mówiąc, że tam i tam wysłałam podanie o pracę.
Niech sprawdzają, w końcu nie od dzisiaj wiadomo, ze poczta potrafi nawalić, prawda?
Pomoc państwa objawia się w kontroli. I po to płaci się podatki???
Dla mnie urząd ofert nie miał, ale sprytnie zanotowano, gdzie ja byłam. Jest ruch? No jest, Szkoda, że każdemu kto bierze zasiłek nie zamontują kamer i podsłuchów w domu. Ale myślę, ze wszystko przed nami ....


Wieczorem czytałam dzieciakom" Co piszczy w trawie" oraz " Czerwonego Kapturka"
- Ja lubię wilka- stwierdziła Młoda -mogłabym się z nim zaprzyjaźnić.
 -Ja jestem wilkiem - ryknęłam - i pożeram małe dzieci.
- Hahahaha mamo męcz mnie.
- Mnie też.
Nie nadaję się do usypiania dzieci.
Zresztą, czy ja się do czegoś nadaję? Ech.....idę poczytać książkę. Za dużo ich, nieprzeczytanych, leży na półkach. A na przecenach znowu złowiłam parę sztuk ...




No cóż - powyżej genów nie podskoczy się, biedne dzieciaki :))))






12 komentarzy:

  1. Pięknie żeś załatwiła autko... Ty wiesz jak go to bolało? Nie wspominając o portfelu mężą ;D
    Byłam kilka dni temu zarejestrowac się w UP :D Myślałam, że te 700 zł dają przez pół roku! A tu się kurwa mac okazało, że tylko przez 3 miechy. Potem mogę spokojnie wyjeżdżać za granicę na zmywak. Albo pod latarnię. Podobno w Szwecji lubią wysokie kobiety i brakuje tam brunetek, więc nie wiem z czym zwlekam :P:P:P
    Te pytania o ciąże UWIELBIAM :D Znajoma ani grama kultury w sobie nie ma :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Już mi się odwdzięczył ten grat :) i zamiast wejściówki do Wieliczki to wydatek na szmelc, ech.... Samo życie :)
    A co masz po trzech miesiącach? 500zł? Bo mi tyle dadzą przez kolejne 9 miesięcy. WYPAS!!! Normalnie od rana upijam się Igristoje. :):P
    Gdyby nie dzieciaki uciekłabym z tego walniętego kraju.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to przez 9 miesięcy...? Tylko pół roku dostanę zapomogę... właśnie- po 3 miechach mam 500 zł.

      Usuń
    2. ha! bo widzisz, bo u nas takie bezrobocie, że zasiłek jest przyznawany na rok czasu - normalnie królestwo niebiańskie: żyć , nie umierać :P:)....

      Usuń
    3. No weź! Na tej mojej wsi też jest bezrobocie! :P Może masz większy staż pracy i to dlatego? Myśleć mi się nie chce...

      Usuń
    4. staż pracy raczej nie ma na to wpływu....ale kurde weż, co to za pieniądze? jeden wieczór w knajpie......:P:)

      Usuń
    5. na to jaka kwotę zasiłku sie dostanie ma wpływ staz pracy- sa 3 przedziały ( pierwszy- do 5 lat pracy, drugi - od 5 do 20 lat i trzeci - powyzej 20 lat)
      w wiekszości powiatów w Polsce zaiłek wynosi 6 m-cy chyba ze mieszka sie w powiecie w ktorym stopa bezrobocia jest wyższa niz średnia krakowa to wtedy jest rok
      no i to od kiedy zasiłek będzie - decyduje sposób rozwiazania stosunku pracy - jak z winy pracodawcy to zasiłek jest od dnia rejestracji a jak np. porozumienie stron zy wypowiedzenie pracownika to po 3 m-cach

      Usuń
    6. chodziło o o "średnią krajową" a nie średnią Krakowa :)

      Usuń
  3. Na stażu z chirurgii uwielbiałam tekst "Pani doktor, gratulacje dzidziusia, piękny brzuszek" - to był 7 tydzień, więc jaki brzuszek ja się pytam? A o teściową to też się trochę boję - bo choruje ostatnio, a do tego jest przez jakieś ostatnie parę miesięcy bardzo miła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem, co to jest, ze nie można "dobrze" wygadać, no nie? :)

      uprzejma teściowa - to znak do niepokoju :) - ech...niech se żyją w zdrowiu.......ale moja to daleko ode mnie :)

      Usuń
  4. No cóż, zderzak to faktycznie załatwiony na amen. Ale od tego jest zderzak, żeby dzielnie wziął na siebie ;). Dobrze, że tylko na tym się skończyło...

    A co do Europy i Islamistów... Myślę, że oni jednak nie pokonają naszej wolności słowa, nie wygrają z Internetem, z Facebookiem i innymi. Ale boję się, że skończy się to kolejną światową wojną, tym razem religijną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zderzak już był klejony, swoje przeszedł, czas na nowy :)


      no waśnie.....mam czasami takie wrażenie, ze świat dawno nie tłukł się na maksa ....brrrrr

      Usuń