poniedziałek, 19 stycznia 2015

Dzień Cudaśny

Zadzwoniła ciocia. 
- Słuchaj tam poszukują do pracy. Masz namiary i składaj dokumenty.
- A myślisz, że mi się chce?
- Pisz, a potem sobie myśl.
 - Dzięki. Przemyślę.
Myślałam pięć minut. Zadzwoniłam do matki.

- Składam papiery, pewnie bez szans, ale jakby co będziesz matką dla moich dzieci?
- Od tego jestem.
- Od kiedy? - zapytałam się zdziwiona.
No proszę jak sanatorium zmiękcza człowieka. 
W końcu napisałam podanie, CV i poszłam na pocztę wysłać papiery. Kiedy wróciłam do domu zadzwonił telefon. Z urzędu pracy. 
- Dostaliśmy ofertę, potrzebują takich i takich ludzi tam i tam.
- Wiem, właśnie tam wysłałam podanie.
- A już pani przygotowywałam skierowanie...
- Dziękuję, wolę od was dostać 400 zł za znalezienie pracy.
- No tak...
- A ja już podanie wysłałam, pozostaje czekać.
- Powodzenia.
- Dziękuję za pamięć.
Proszę jak urząd o mnie myśli. Cudownie. 19 stycznia to nie Blue Monday tylko Dzień Cudów.
W sumie to nie zależy mi na tej pracy i zależy. Chciałam odciąć się od zawodu, ale co ja mogę robić w życiu? Trucie słowem czasami wychodzi mi fantastycznie.Będzie jak ma być. Na pohybel. Chociaż byłoby fajnie i może wysłałabym siebie na studia podyplomowe. Może ..Ech, nie marzę, bo nie warto. Wyrosłam z tego. Liczą się fakty.
- Wiesz jakąś pracę musisz mieć, chodzi o emeryturę - podsumował Mooniek do którego zadzwoniłam sprzedając newsy.
 Naiwniak, myśli, że ja tak będę długo żyć ...
- Nie, no jasne - odpowiadziałam krótko. Co będę przymulać. Swój plan mam.

Pojechałam na stację benzynową. Nienawidzę tego ze względu na korek. Korek od baku, bo to nie jest zwykły korek, to jest korek od tego cholernego auta. Korek, który automatycznie włącza mi zespół Touretta. I co? I gucio. Kręcę tym wszystkim, modlę się i klnę a ten gnojek nawet nie drgnie. Nic a nic. Kurwa mać, Matko  Święta Jedyna jak mogli coś takiego zrobić? Kopnęłam w oponę. Zniecierpliwiony syn wysiadł z auta, popatrzył na mnie i zaczął  głupio się rechotać:
- Trudno, co?
- Weź  robili to popieprzeni makaroniarze, ale mnie zaraz trafi...Kurwa, ja przepraszam, ale ja nie mogęęęęęęęę.....
Pięć minut kręcenia korkiem, kręcenia kluczykiem, dociskania siłą dłoni i mocą przekleństw i nic. Gówno. Przekręca się dookoła a otworzyć się nie chce. Miałam już wizję wkładania tego auta w tyłek Moonka gdy podszedł mężczyzna z obsługi.
- Problem?
_ Yhy i to zajebisty. 
Popatrzył na mnie jak na blondynę i przejął bak w swoje ręce. Yhy, powodzenia. Kręci i kręci, dociska, i kręci i nic. Spojrzał na mnie, w oczach widziałam, ze rozumie moje zachowanie odbiegające od standardowych zachowań. Chyba sam miał ochotę poskakać i poprzeklinać, ale jako pracownik nie mógł sobie na tą ulgę pozwolić.
- Widzi pan, przecież człowieka szlag może trafić. 
- Chyba zepsuty jest.
- No włoska koronkowa robota. Makaroniarze. Pieperzeni zresztą. Zresztą który mądry człowiek jeździ takim badziewiem, ech...
Po 10 minutach usłyszeliśmy - ssssyk. Najpiękniejszy dźwięk.
- Idzie chyba?
- Pan też to słyszał? -zapytałam się z nadzieją w głosie.
I poszło. Moja radocha była wielka. Prawie go wycałowałam, ale nie by w moim typie.
- Wie pani co, ktoś od opla zostawił korek, może będzie pasował? 
- Chętnie zaopiekuję się nim
I pasował. W dupę jeża. W końcu nikt teraz benzyny z aut nie spuszcza, a ja nie będę dostawać totalnego zajoba na stacji.
- Dzięki serdeczne za pomoc. Takich ludzi na świecie już prawie nie ma.

Ruszyłam w drogę. Bez zapiętych pasów, bo zacięły się znowu. Co za szmelc ...
- Mamo, a ten pan był bardzo uprzejmy, prawda?
- Tak, synu. Widziałeś ginący gatunek człowieka.


13 komentarzy:

  1. Naiwność Męża Twego dostrzegam w słowach, że emerytura jakaś w ogóle będzie :P Bo my (a może dlatego, że parę lat jednak młodsi) nie bardzo na nią liczymy - śmierć głodowa i tyle...
    A co do auta - to uważaj na siebie, bo jakoś super bezpieczne się nie wydaje z twoich opisów... Ale może nie jest tak źle jak mi się wydaje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jaka emerytura :) Ech....

      A auto ..nie znoszę go...bleh..jedno z ohydniejszych aut, wyprodukowany nie wiadomo po co ....i żre mi paskud jeden benzynę jak smok...

      Usuń
  2. My tam na emeryturę nie liczymy. Zginiemy marnie, byleby mąż pierwszy nie poszedł na tamten świat. W końcu kobiety mają pierwszeństwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, no tak, ale panowie mówią, że wolą przygotować nowy grunt dla pań :)

      Usuń
  3. jasne. emerytura :D
    Opcja nie dla mnie :)

    Dobrzy ludzie się jeszcze zdarzają....
    Karolka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta emerytura to opcja tylko dla wybrańców :)

      a ten człowiek...anioł :)

      Usuń
  4. O, zdecydowanie ginący gatunek człowieka. Ja bym jeszcze popatrzył w oczy syna w takiej sytuacji i powiedział twardo: "synu, takim właśnie masz być człowiekiem" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, dobre, alle prowadziłam auto i wolałam mieć na oku teren.
      ostatnio na głębokim pomarańczu skręcałam w prawo i co? I dupek wyskoczył mi na pasy choć miał czerwone. daltonista czy co? ech

      Usuń
    2. Ech, piesi to strasznie święte krowy są - w ich mniemaniu. Im się wydaje, że w chwili postawienia stopy na przejściu wokół nich wyrasta mur. A potem latają przez własną głupotę ponad samochodami... Ja już się nauczyłem, że zawsze i wszędzie powinienem się spodziewać wtargnięcia pieszego...

      Usuń
    3. dokładnie, też uważam, zwłaszcza jak pada deszcz i jest ciemno - normalnie lecą jak ćmy do swiatła...brrrrrrrr

      Usuń
  5. Fajnie jescze trafić na takich ludzi :) Zawsze mi się paszcza uśmiecha jak na takiego trafię :)
    Ostatnio tak samo walczyłam z pokrętką od wlewu oleju. Szlag mne trafił a bluzgi rzuciłam już wszystkie w kolekności alfabetycznej. W koncu Rodzicielka otworzyła ;P
    Z tą pracą to tak właśnie jest jak piszesz... niby się chce, ale wcale niekoniecznie. Gdyby zarobek był chociaż jako-taki i atmosfera w pracy normalna. Ale jak tak słucham, że ludzie pracują za 1600zł i są na środkach dopingujących i uspokajających, to chuj mnie strzela i mam hamulec w wysyłaniu CV... Coś jest nie tak, Arte... zdecydowanie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie jest, nie jest ....wyzysk jak za dawnego kapitalizmu - masz tu marne grosze i zpierdaaj, a jak ci sie nie podoba to wypad, są inni - nie ma to jak wszystko w kolorach demokracji :))))

      wczoraj ciotka zadzwoniła, dopytując się czy oddzwonili, mówię, ze jeszcze jest czas
      - Wiesz dziecko, tam te zmiany, płaca, ty lepiej w domu siedź, bo twoja matka będzie matką dla twoich dzieci ..............:)))))))))
      hahahaha no ale tak by było
      ech.......

      Usuń
    2. Arte, no właśnie! Zapierdalaj w robocie po 12 h i ciesz się, że w ogóle pracę masz. taka wymarzona robota to robota tylko dla siebie, w swojej firmie. Ja bym mogła zapierdzielać, ale żebym wiedziała, że nikt nade mną nie stoi, nie drze się i nie mówi, że na moje miejsce jest 10- chętnych. Tylko swój biznes otwierać,... :P

      Usuń