niedziela, 21 grudnia 2014

o niebo lepiej



Syn wpadł do łóżka mego. Zaszczekałam radośnie i nosem obwąchałam jego kark lekko gryząc ucho. Gdybym miała ogon zamerdałabym radośnie.
- Mamo hahahaha ty masz mistrza w szczekaniu! jesteś prawdziwym psem!
- Hau!
Zawsze mówiłam, ze zwierze jest ze mnie i we mnie też. A jakże.



Córka też przydreptała. Przytuliłam szkrabika szepcząc jej w ucho:
- Kocham cię.
A ta oderwała się od mnie ze śmiechem i odparowała:
 - A ja ciebie nie. I co? Łyso ci?
- Hahahaha, moja krew! Hau, wrrrr,,,,,hau, haaauuuu
I rzuciłam się na córkę.
- Piesku, hahahaha, przestań!
Lubię się z dzieciakami wygłupiać w łóżku. Podręczyć te ciałka. Nacieszyć się nimi. One zresztą to uwielbiają, ale w tym wszystkim są coraz bardziej zazdrosne o siebie. Po prostu nie wierzę. Oto nowe zwierzę do oswojenia "zazdrość".
- Gdybym miała wybrać między wami, nie potrafiłabym.
- Mnie byś wybrała, bo ja jestem zabawny i dobrze uczę się.
- A ja to co? - smutnym głosem zapytała się córka.
- Oj łobuzy oboje jesteście cudowni i macie różne charakterki za co oboje was kocham tak samo.
- Nie! mnie więcej!
- Mnie!
Mogłam mówić....Ale słowa to nie wszystko. Muszę siebie wziąć pod lupę, bo skąd ta zazdrość? Tak łatwo jest faworyzować jedno dziecko, tym samym krzywdzić drugie



- Mamo - syn przyleciał zaaferowany - Młodą trzeba doszkolić w liczbach. Pomyliła się znowu.
Z kuchni wydobył się dziki płacz córki.Ostatnio tak reaguje na wszystko.
- Starszy, Młoda ma prawo do błędu. Córciu, nie płacz, przecież nic się nie stało...
"Nic się nie stało" niczym śpiew w stronę kadry narodowej. Ale Młoda to inna para kaloszy.

Córka wraz ze swoją grupą taneczną, w ramach specjalnego świątecznego programu przygotowanego przez centrum tańca, miała występ w domu kultury.
Było na co popatrzeć, pośmiać się i wzruszyć.  Co jak co, ale dzieciaki rozbabrają swoją nieporadnością.
Młoda zatańczyła. Byliśmy dumni. Bo Młoda jak to Młoda złapie focha i koniec. Choćby się miało czołg to tego muru nie zburzyłoby się.Uparta jak mało kto. Jednak pomimo kiepskiego początku dnia i mówienia NIE odnalazła się na scenie. To było coś. Spięcie zapięcie samej siebie. A baliśmy się, że stanie jak kołek z palcem szukającym szczęścia w prawej dziurce nosa.  A jednak nie, uffff......
Na sam koniec przy piosence Szcześniaka " O niebo lepiej" cała ekipa wyszła na scenę,  a na dzieciaki spadł sztuczny śnieg. Magiczna chwila pełna radochy i spontanicznego krzyku:
- Śnieg aaaaaaaaaaaa śnieg .........


Czuć było, ze idą święta.




A jutro jedziemy po choinkę.  Klony nie mogą doczekać się drzewka jak i śniegu i świąt. Ich entuzjazm nadaje blask nadchodzącym dniom. Ale póki co na podwórku szaleje tylko wiatr. Zimny, przenikający, okropny......
A ja wciąż nie mogę spać, no nie mogę ......








4 komentarze:

  1. A może to przez to tzw. przesilenie zimowe nie śpisz?
    Piękne te Wasze poranne pieszczoty no i szczekanie też ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może...nie wiem. ...

      lubię wygłupiać sie ze Stworkami, fajnie piszczą :D:P

      Usuń
  2. Oj, rozkoszne TY masz te bachorki :) Dobrze, ze je masz ...:)

    OdpowiedzUsuń