wtorek, 9 grudnia 2014

furby


Syn wieczorem stwierdził, ze mamy zejść do piwnicy po małą choinkę.
- No bo co? przyjedzie Mikołaj i choinki nie ma, pomyśli, że jesteśmy psychopatami!
No to zeszliśmy do piwnicy. On trzymał latarkę, ja wpadłam w głębię ciemności, bo pomieszczenie, jako stara wózkownia, nie ma oświetlenia.
- No synu! świec mi tu,  bo ciemno jest jak w dupie!
Oglądam się, a on stoi. pod ścianą.
- Nie wejdę bo ktoś nas zamknie, a ja jestem za młody, by umierać ...




Nad rankiem, w tą zimną ciemność odezwał się budzik mężulka. Ten nieznośny dźwięk rozdrażnił mnie na całego.
- Weź wyłącz to albo rozwalę ci ten pieprzony telefon .... - mruknęłam, będąc, jak zwykle, milusia. Ale czy to jest normalne, by w sobotni poranek cokolwiek wydawało odgłos?
Mężulo wstał z wyra, ja zaś wykorzystałam moment swojej przytomności i podrzuciłam mu paczkę pod poduchę. Z uśmieszkiem odwróciłam się na drugi bok ....Wtf? zamykane drzwi?  Wyszedł? ....dziwne, bo ...eee tam... w dupie ...niech idzie, zasnęłam.
Obudził mnie wrzask dzieciaków i szelest papierów z  rozpakowywanych prezentów. Wtoczyłam się do ich pokoju.
- Siemka szkraby.
- Mamo, patrz co dostałem!
 Starszy był przeszczęśliwy, ponieważ dostał to co chciał. Młoda zaś siedziała ze zwieszoną głową:
- Kochanie, co się stało ?
- Bo ...bo ...bo nie ma furbiego ...a ja tak chciałam.....
Miała tak smutną minę, że o mało co nie popędziłam do sklepu. Przytuliłam córcię.
- O jejku, wiesz, że nie zawsze dostajemy co chcemy, prawda?
 - Ale Starszy dostał ....
 - Tak, ale furby jest drogi i może nawet św. Mikołaja nie było stać, ? Chodź, nie martw się. Pokaż jakie sztuczki umie konik. Podobno skacze.
Młoda rozpakowała little pony i oszalała. Konik wykonywał skok do tyłu. Swoim śmiechem rozśmieszała nas.
- A u mnie Mikołaj nie był - rzekł smutno Mooniek, który w międzyczasie zjawił się w chacie.
- U mnie też nie - odparłam.  - Gdzie ty polazłeś?
- Nigdzie.
- Byliście niegrzeczni? - zaytał nas Starszy.
- A byliśmy grzeczni? -odpowiedziałam pytaniem.
- Sprawdzę to - jak krzyknął tak wleciał do naszej sypialni, siostra oczywiście pognała za nim - macie prezenty!
- Macie!!!- krzyknął.
- Mamy?! - znowu zadziwiona zadałam pytanie.
Wparowaliśmy z Moonkiem do sypialni. Mieliśmy. Wow! A jednak grzeczni byliśmy. Ja to chyba nawet bardzo. 

Po obiedzie mężulo chwycił syna i posadził go na swoich na kolana.
- Młoda, przecież masz furbiego. Popatrz!
- Zostaw mnie jiiiihahahaha - syn zaczął się wydzierać będąc gilgotany przez ojca.
- O! mówi po polsku, śmieje się, widzisz? popatrz jaki zabawny.Sprawdzimy czy płacze?
Syn tak wierzgnął nogami, ze kubek z kawą zleciał ze stołu prosto na spodnie taty.
Wszyscy dostaliśmy totalnej głupawki.

W trójkę, bo Młoda zbuntowała się i została w domu, pojechaliśmy na rynek zobaczyć paradę Mikołajów na motorach i ogólnie złapać klimat dnia. 
Nie powinnam prowadzić przy dzieciach. Moja niecierpliwość tudzież reakcja na zaspanoograniczonych kierowców jest jedna:
- Co za pi ....- nie dokończyłam, w końcu syn siedział z tyłu, a mężulo z przodu.
Ale Starszy już dostał rechotu.
- Chciałaś powiedzieć co za pisowiec, bo to barany są. - rzekł Mooniek.
- Nooo, dokładnie, co za  pisowiec zasrany -  nie kryłam oburzenia na kierowcę, który wjechał mi pod maskę jakby miał porsche, a nie sfatygowanego złoma, przez którego musiałam hamować.
- Nie, nie , ja wiem co mama chciała powiedzieć!Mama hahahaha zawsze mówi co za pizda. P -I -Z -D -A.
- Synu, wiesz co? Szkoda, ze nie masz takiego słuchu, kiedy proszę o spokój w domu .... - mruknęłam pod nosem.

Na rynku Mikołaje i Mikołajowe rozdawali balony, słodycze. Były też występy artystyczne, zawody i walki. Działo się coś. Wow. Wśród tłumu wyłapywaliśmy znajomych. Pogawędki ugrzecznione.
Nagle syn chwycił mnie za rękę i pokazał balon z furbym.
- Kup dla Młodej. Ucieszy się.

- Młoda patrz co mamy dla ciebie!
- Brat ci to znalazł i kupił - dorzucił Mooniek.
- AAAAA!!!!! -radocha jej była wielka.

Córa cały wieczór skakała za balonem, waląc w niego rączkami i w ogóle szaleństwo jej trwało bez końca.  Syn zaś wściekał się, że w spokoju nie może czytać.

A my zamówiliśmy furbiego pod choinkę. W końcu magia świąt swój wymiar musi mieć, a marzenia jeśli mogą niech spełniają się....






6 komentarzy:

  1. O fuck! :D jestem za młody by umierać... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój Syn mi kogoś przypomina... Ciebie? ;)
    A Młoda też nieźle kombinuje choć całkiem po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech ....chyba obydwoje coś ze mnie mają ....;)

      Usuń
  3. cena tego gadżetu .... lekko powala, trochę koloru, pomysłu, elektroniki ..
    .
    dziś widzieliśmy (z przeceną) 300 zł

    i napis w tesco, że można na raty :P

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale zabawne to urządzenie niby ma humory- zobaczymy:)

      Usuń