wtorek, 2 grudnia 2014

dzieciakofo :D





Starszy mnie rozwala. Ostatnio wyznał mi, że uwielbia moje poczucie humoru, zwłaszcza te, jak to określił, takie dziwne. 
- Ty jesteś taka zabawna, jesteś najlepszą mamą na świecie.
Potem tuląc się do mnie, przed snem, wyznał, że tak mógłby trwać do końca świata. 
A ja pomyślałam sobie, że jednak sławna będę, bo jak tak dalej pójdzie wezmę udział w programie: Kto poślubi mojego syna.


Póki co swoimi tekstami pogłębia moja bruzdę "szoku, która zagnieździła się pomiędzy brwiami. Żaden lifting mi nie pomoże, bo syn zaskakując z szybkością ckm wżera się swoimi tekstami coraz bardziej w mój mózg  
- Mamo przepraszam, że dostałem z dyktanda tylko piątkę.
- Eeeeee.......? - tylko tyle mogłam z siebie wydać. Jim Carey nie miał głupszej miny w "Głupim i w głupszym" niż ja po usłyszeniu tego co Starszy powiedział.
- No wiesz, jeden błąd zrobiłem, ale to się zdarza prawda mamo? Następnym razem będzie lepiej.
Sterroryzowałam syna czy co? Poczułam się jak członek Al- Kaidy. Tylko piątkę????!!! I to z dyktanda?!
Zwariował normalnie.  Przecież to rewelacja. Ja pierdziu!
 - Yyyyhy - wydałam z siebie znowu inteligentną odpowiedź jednocześnie ściskając nogi, by nie polać się z radości. 
A potem wyściskałam go, mówiąc, ze jestem dumna z niego. Parę dni wcześniej otrzymał 6 ze sprawdzianu z matematyki oraz z języka angielskiego. Niezaprzeczalny dowód na podmiankę w szpitalu. Ale dobra, niech dalej myśli, że jestem jego matką. Bo ja zaczynam wątpić....No tak, ojciec też jest, tyle, ze ostatnio zachowuje się tak jakby miał tylko jedną klepkę, więc do syna też nie pasuje. Jedynym niezaprzeczanym dowodem na to, że jednak jest to nasze dziecko jest miłość do książek. Starszy wypożyczył z biblioteki dwie książki i przeczytał w dwa dni. Kiedy ostatnio chorował to zakopał się w łóżku nie z tabletem, ale z książką mówiąc:
- Mamo, połóż się koło mnie i czytaj, będzie fajnie.
Uwielbia tak spędzać czas - na wspólnym czytaniu.
I nawet św. Mikołaja poprosił o książki. I o długopisy żelowe. 
Jeszcze wierzy w Brodatego, choć czasami podejrzewa nas o zakup prezentów. Ale bezczelnie wciskam mu magię świąt.






a Młoda

(little pony i furby :)




- Może obiorę ci gruszkę? Zjesz?
- Tak, tylko uważaj na nóż - i chichocząc dorzucił - ty to potrafisz robić sobie krzywdę.
Przewróciłam oczami:  
 - Weź człowieku...
Syn zarechotał. 
 - Cała moja matka, hahaha.
 - Matka? ja ci dam matka! Mamusia, człowieku, mamusia.
I skończył w mękach gilgotek. A co. Matka, psia mać.
- Ale ty mówisz o swojej mamie matka.
- No i?
- Nie kochasz jej?
- Yyyy....eeeee...no nie, no kocham, jasne.
- To dlaczego tak mówisz?


Pewnego dnia Starszy usłyszał jak rozmawiałam z mężulem
na temat Młodej, która w teście gotowości szkolnej wypadła tak sobie, by nie powiedzieć słabo.  Skwitował to jednym zdaniem:
- Ja w wieku Młodej uczyłem się, robiłem zadania, a ona co, tylko tablet i tablet. Miała trzy lata jak grała i dlatego ma problemy.
Moja bruzda zagłębiła się mocniej. 
 - No synu.....yyyyyyy....wiesz, każdy jest inny. Ty chciałeś się uczyć i to cię bawiło, a Młoda to Młoda.

Córa zawsze migała się od zadań, więc nie naciskaliśmy.W końcu czar dzieciństwa polega na zabawie. A teraz cwaniarę będziemy musieli przećwiczyć. Skonsultowałam z kumpelą wyniki testu i dostałam od niej cenne wskazówki jak z dzieckiem pracować. 
Tyle, że parę dni później córcia zaskoczyła nas niesamowicie. Sama z siebie podjęła próbę czytania prostych wyrazów wprawiając nas w totalne osłupienie. Młoda, która na widok alfabetu uciekała krzycząc: 
- Głupie! Nie chcę!
nagle zna litery? Zna więcej niż a, b, c, bo przy d była już wybitnie zmęczona?
 - Yyyyyyyy-  bruzda znowu stała się głębsza o kolejne milimetry. 
Nie mniej jednak czeka ją trochę edukacyjnej zabawy - nie ma lekko.
A ojca to prawie zabiła. Oboje grali w "Zgadnij kto to". 





Po serii absurdalnych pytań:
- A czy twoja postać ma cudowne oczka?
Młoda załapała klimat i cztery razy pod rząd w drugim już pytaniu odgadywała postać wybraną przez tatę. Mooniek po prostu wymiękł.
- Nie gram z twoją córką! Ona ma zdolności paranormalne!
Z synem też nie chciał grać, bo Starszy, choć szli głowa w głowę to w ostatnich rozgrywkach wyszedł na prowadzenie.


Takie fajne są łobuzy. I oby zawsze były. O! :)

















10 komentarzy:

  1. Dzieci są cudne. Szkoda, że tak szybko dorośleją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a z drugiej strony to może lepiej - więcej wolności człowiek odzyskuje :P:D
      ale co jak co, pamietajac o czasie - cieszę się chwilą! :D

      Usuń
  2. Bardzo szczegółowe instrukcje dla Mikołaja ;) Chyba każde dziecko jest inne, każde zaskakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, grunt to wiedzieć co się chce :D

      oj każde jest inne, myśleliśmy, że geny dla Młodej wystarczą ::P:D - ale jednak popracować nad geniuszem hahahaha trzeba :DDDDD

      Usuń
    2. Geniusz ma różne oblicza, a poza tym - pewnie pewne rzeczy musi pojąć, ale nie przeginajmy - dzieci mają prawo nie być wzorowymi uczniami każde jedno.
      Ja jednak obstawiam, że Młoda jeszcze Ciebie zadziwi... Nie gadaj tylko przy niej głupot.
      Pamiętam jak szłam do pierwszej klasie, a moja mama rozmawiała z sąsiadką.
      Sąsiadka: -Ania, to zostanie lekarzem, a może weterynarzem. Jest taka zdolna... (ble, ble, ble)
      Mama: -Kasia prochu nie wymyśli, żeby tylko jakiegoś zawodu się wyuczyła...
      Szłam do klasy integracyjnej, bo przecież w zwykłej mogłabym sobie nie poradzić (że co???). No i byłam trochę jak taki uczeń "specjalny" traktowana, do momentu kiedy okazało się, że na matmie liczę szybciej od wychowawczyni, a ona za cholerę nie rozumie jak to robię. I nagle z dziewczynki, która w jasełkach jako pastuszek mówiła mniej od owieczki zostałam najlepszą uczennicą wygrywającą konkursy matematyczne. Szkoda tylko, że matmy nigdy tak naprawdę nie lubiłam... No i skończyłam - w sześcioletniej zawodówce po maturze, a jeszcze po angielsku mój zawód można tłumaczyć jako "fizol" (physician).
      Tak więc głośno protestuję nad Twoim stwierdzeniem, że popracować trzeba nad geniuszem - geniusz trzeba tylko odkryć! Pozdrowienia!

      Usuń
    3. Protest przyjęty!:)

      Usuń
  3. Wcale nie jest powiedziane, że Młodemu się kiedyś nie odwidzi ;) Znałam wielu chłopców, którzy do 4 klasy byli idealni a potem się posypali :D To tak na pocieszenie :D
    A co do Młodej... wiesz... przygotowuję dwóch chłopców do pójścia do szkoły, więc jak jakieś wskazówki, czy coś, to wal ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, o tym :) - w kl. I byłam wzorowa a potem poszłam w dół, ze hej :D dlatego cieszę się, ze póki co jest ok mając świadomość, że z wiekiem bywa różnie, więc chwalę się, poki mam czym :)

      Dzięki, :DDDDD

      Usuń
  4. Moje są już dorosłe, ale po latach, do tej pory stoi mi przed oczami moja sześcioletnia wówczas córka, która przejęta ilością otrzymanych prezentów gwiazdkowych, z oczami jak pięć złotych i autentycznym zachwytem w głosie zapytała z dziecięcą szczerością: Mamo, to ja byłam taka grzeczna?!
    Pozdrawiam całą Rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń