czwartek, 11 grudnia 2014

....




Syn wrócił ze szkoły mówiąc od progu:
- Ty nawet nie wiesz jak ja cię kocham, ty mordeczko moja.
Wtulił się. Wycałował. Wow. Lubię takie powroty.
Facet naprawdę ma korbę pozytywną na moim punkcie.
- AUĆ!
- Co się stało?
- Znowu moje plecy, wiesz stara jestem...
- Jesteś młodziutka i taka chudziutka...
- Hahahaha, dobry z ciebie agent,,,buziak.
No i jak nie kochać takiego?

- Mamo dlaczego masz takie smutne oczy?
- Smutne?
- Tak, przestań, bądź jak zwykle szalona.
- Będę jak się wyśpię.
- Znowu śpisz?
- Odrób lekcje a ja się zdrzemnę........ciiiiiiiiii.........

Ale nie było ciiiiiii tylko opowieść ze szkoły. Pięciu chłopaków zaatakowało jednego.
- I ty to widziałeś i nie obroniłeś kolegi?
- No nie.
- Dlaczego?
- Nie wiem.
- Uważasz, że to w porządku by 5 chłopców zaczepiało jednego?
- Nie, nie miał szans.
- Ale ty mogłeś być jego szansą, no chłopie....
Porozmawialiśmy.

- Nie rób drugiemu co tobie nie miłe, prawda , mamo?
- No właśnie. Trzeba umieć postawić się po drugiej stronie.

Empatia w dzisiejszych czasach jednak umiera. Pewnie nie tak powinnam wychowywać syna, ale inaczej nie umiem.

I mam nadzieję, ze na drugi raz zareaguje.





Dzieciaki wymyśliły sobie, ze w czwartki będę z nimi biegać do biblioteki na zajęcia. Lubią tam chodzić, więc chodzimy. 






Zasiadłam na krzesełku, wyciągnęłam telefon  i zaczęłam sobie grać w sudoku. Jedna myśl, myyyyślll...

- Tak zasnąć? To chyba coś się dzieje .....

- Może trzeba wezwać pogotowie?


Otworzyłam jedno oko ze zwisającej na klatce głowy. Zerknęłam. O żesz, to o mnie mowa.

- Yyyy zasnęłam ....

- Żyje pani, wszystko w porządku?

- Tak, tak, dziękuję to zmęczenie ....

Zmęczenie. Czym? Życiem chyba. Zasnęłam sobie tak po prostu. Bo tak po prostu zasypiam sobie w domu. Ostatnio,w trakcie robienia obiadu, poczułam, ze lecę. Mężulo musiał dokończyć gotowanie. I w ogóle jak mogę tak śpię. Niech życie mija na lepszy czas. To unplug.




"Nie wiedzieć nic, niczego nie nauczać, nie chcieć niczego, nie czuć nic - spać i ciągle spać: to dzisiaj moja chęć jedyna. Nikczemne to, obmierzłe, ale uczciwe życzenie..."

Charles Pierre Baudelaire



Sen jest sposobem wycofania się z życia. I tak idę wspak. Nie chcę niczego już doświadczać. Wyłączam się.




Życie nie jest problemem do rozwiązania, tylko rzeczywistością do doświadczenia.


                                                                                                                                                                                 Søren Kierkegaard



Stoję pod koszem i rzucam sobie za trzy. Nie myślenie jest cudownym stanem. Liczy się tylko trafienie. Rzeczywistość skurczyła się do piłki. Problem jest jeden - czy trafię?
Ale uczucie, że to nie mój świat pogłębia moje wyobcowanie.
Za dużo chcę, więc nie chcę już nic.



"(...) w mojej duszy rosła straszna melancholia z pewnego powodu, który już nieskończenie mnie przerasta: mianowicie - ugodziło we mnie przekonanie o tym, że na świecie wszędzie jest wszystko jedno."
Fiodor Dostojewski "Sen śmiesznego człowieka"







Czytam Przebudzenie. De Mello zmienia  moje miny ....ale chyba nie chcę budzić się.  Nie chcę już nic. Poza utratą wagi. Choć nie chcąc nic przebudzam się.

Odkryłam starą prawdę - nie znajdę nigdzie tego, czego nie ma we mnie. Może i ludzie są inspiracją, tchnieniem do poszukiwań, może ...ale ja mam w sobie pustkę. I tak pozostanie. Nie zmieni tego nic.
Wszędzie będę czuć to samo.  I gdzie nie będę będzie mnie nosiło gdzieś, gdzie mnie nie ma.
Zabiłam marzenia.
Śpię, czytam, rzucam do kosza. Po południu dzieciaki pobudzają mnie do wykrzesania energii. Marazm. Równie dobrze mogę już ..... ale są dzieciaki. Mają świra na moim punkcie, jak każde dziecko wobec swej matki.
Nie ma to jak dziecięca radość istnienia...może wróci do mnie wraz ze śniegiem?


Przygodę z ZUSem zamieniłam na spotkania w urzędzie pracy. Po dwóch godzinach siedzenia pod drzwiami dostąpiłam zaszczytu zarejestrowania się.
Milion dokumentów do wypełnienia, rozmowy.
- Tyle formalności jakbym miała dostać średnią krajową hahahaha....
Zasiłek - 700 zł i to przez 3 miesiące, by mi się w dupie od nadmiaru kasy nie przewróciło.
- Normalnie czad. Opłacę  czynsz i co? I kogo? Ech ...
Nasze państwo jest genialne. Ma gest.
- Kupię szampana i wypiję za królewskie życie.
W trakcie rozmowy wpadła kobieta i rzuciła w urzędnika żółtą płachtą krzycząc:
- W dupie to mam, pięć godzin już tutaj siedzę i więcej nie będę. Ile będę czekać? Ja to kurwa pierdolę!
- Proszę uspokoić się, ma pani 7 dni na skontaktowanie się z doradcą. To nie nasza wina.
Za moment wróciła przepraszając za to, ze uniosła się, ale to jest kpina z ludzi i tyle. Zabrała swoją kartę.
Za chwilę ja dostałam swoją żółtą płachtę z którą miałam zgłosić się do doradcy zawodowego.
Poszłam pod drzwi. Nikt nie czeka do tego stanowiska. Ufff, jaki fuks.
- Na początek zrobimy pani profil, dobrze? Wyraża pani zgodę?
- A jeśli nie wyrażam to co?
- To straci pani prawo do zasiłku.
- Hahahaha to po co pani pyta? Przecież jest to przymusowe.
Odpowiedziałam na parę pytań. Komputer strawił mnie i wypluł: profil drugi.
- A co to znaczy? Nienormalna jestem czy okej?
Doradca spojrzała na mnie, bez uśmiechu i tak spod byka.
- Oczywiście wszystko w porządku.
- To o co chodzi z tymi profilami?
Nie dowiedziałam się.
Za to musiałam zadeklarować ile razy w miesiącu będę kontaktować się z pracodawcami w celu poszukiwania pracy.
- Ale to moja sprawa, nie uważa pani? To wy jesteście biurem pracy i macie mi dawać oferty, a nie ja mam mówić, gdzie szukam pracy. Potem zapisujecie to sobie, hahaha.
- Ale taki jest wymóg. Ile pani deklaruje?
- Najmniej.
- To 1 raz w miesiącu.
- Phi.
Wyszłam po pól godziny jałowej rozmowy.




Muzyka jest częścią mojego życia. Wciąż coś słucham. Odkrywam. Album Lacrimosy powalił mnie.  Wow, opera gotycka. Muzyka symfoniczna została połączona z gitarami. Całość brzmi świetnie. Wszystkie utwory tworzą jedną całością, jedną historię. Lacrimosa i Mozart - tego słucha się.
Wokale są ujmujące, niezwykłe, pełne emocji i smutku, pomimo języka niemieckiego przemawiają swoją wrażliwością do duszy.
Całość tworzy niezwykły klimat. 













----------------------------------------------------











Analogs - Pieśń Aniołów - dla mnie 







A dla Was - Miecio Szcześniak :))))))




















14 komentarzy:

  1. A nie masz anemii albo zbyt wysokiego cukru? Może to tylko pora roku, ale takie lenistwo jakoś mi do Ciebie nie pasuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może ....oj totalne lenistwo....może to pogoda, nie wiem.....
      spałabym tylko......
      ale spadnie śnieg- a wraz z nim energia, mam nadzieję,
      pozdro

      Usuń
  2. Powiem Ci, że ja ostatnio też jakiś taki zmęczony jestem. Czas mi ucieka. Szymon kładzie się spać po dwudziestej, dwie godziny i dziesiąta, czas się położyc, bo mój organizm nie daje mi cienia wątpliwości - każda minuta poniżej sześciu godzin snu będzie odebrana jako potworny brak energii następnego dnia rano. Dlatego w weekendy wstaje się nawet i po dziewiątej... Doba ma za mało godzin.

    A z drugiej strony, gdyby miała więcej, to coś mi się wydaje, że pracowalibyśmy dłużej. I byłoby tak samo, heh...

    A z tą empatią... Chłopaków było pięciu, na jednego. Gdyby Twój wkroczył do akcji, byłoby pięć do dwóch. Też kiepskie proporcje, w sumie. Ale w sumie to masz rację - empatia umiera. Ba, umarła już dawno, każdy o sobie myśli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czas jest figlarzem, czasem okrutnym

      a syn tych kolesi znał, mógł chociaż im do rozumu przemowić, stanąć w obronie, by kolega nie czuł się sam
      nikt nie chciałby zostać sam przeciw piatce - początek nabierania wprawy w mobbingu ....

      Usuń
  3. Ale Ci syn komplementy prawi :D
    A z tą reakcją na krzywdę ludzką, to.. nawet dorosły często boi się zareagować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety......ale przecież nie mozna przechodzić obojętnie .....bo co wówczas ze swiatem stanie się?

      Usuń
  4. Żeby tak podczas gotowania usypiać? Arte weź Ty się za siebie, bo to jest niepokojące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wezmę, wezmę ....kupiłam magnez, nawet moze i do lekarza pójdę...moze ......

      Usuń
  5. Zasnęłaś??? :D uwielbiam Cię :D Że też mnie tam nie było :D
    profil drugi powiadasz...? To z tego co kojarzę, to nie rokujesz :D Ale tak mają matki, które już długi czas nie pracowały :D Ja idę do UP 2.01- tak se rozpocznę Nowy Rok a co:P Wyjdzie mi pierwszy profil (oby nie pokazał mojego dużego nosa...) czyli ten, co najbardziej rokuje- że też od 5 miesięcy roboty nie mogę znaleźć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zasnęłam, okopuję się w dole - jutro mam spotkanie z psychiatrą .....mężuo mówi, ze luz, wystarczy, że będę sobą-:).....ech........a ja tak naprawdę nie ubię opowiadać o emocjach- llepsze hasło: a do dupy:)
      Ha! to na kaca UP:) ja dwa tygodnie póżniej........

      Usuń
    2. jak mu powiesz, że do dupy, to moze Cię skierować do seksuologa ;P

      Usuń
    3. 800 zł za 15 min rozmowy- ja pierdolę biegłyh sądowych.....

      Usuń
  6. Może jednak jakieś badania powinnaś zrobić?

    OdpowiedzUsuń