wtorek, 14 października 2014

Wakacje cz. II - full foto :D



Nowy Targ

to

miasto ze smakiem. Dlaczego warto tam pojechać? 
A na lody nowotarskie.

A tak poza tym to miasteczko jest takie sobie,
 choć podobno stolicą Podhala jest. 
Nie wiem. 
Ale skoro tak piszą to widocznie tak jest.
Amen.

Wpadliśmy tam ze względu na coroczne Jarmarki Podhalańskie i trochę zawiedliśmy się. 

Parę bud i stoisk  z serami, z kożuchami i wyrobami własnymi.
Nic nadto.
Mało, za mało.

A jak historia powiada to jarmark już za Kazimierza Wielkiego dudnił tu życiem, że hej.

Ale nic nie trwa wiecznie.

Hej.





Po środku stoisk była scena, która czekała na Maleńczuka, ale od Maleńczuka woleliśmy towarzystwo naszej góralskiej rodziny, więc zjedliśmy to co mieliśmy zjeść i pojechaliśmy dalej.



A tu widać, jak nie należy fotografować, 
ale widać też, ze nie wiele widać, bo i nie było co pokazać.



Zanim jednak ewakuowaliśmy się to Młodzi oczywiście musieli zjeść watę cukrową.
Starszy nawet przykręcił.












Oczywiście ja musiałam spróbować coś czego teraz nie pamiętam, ale było dobre.
Regionalne.
Wiem, że smalec z chlebem też był.
I ogórkiem.
Regionalnym
I oscypki też były
Najlepsze to te z grilla z żurawiną.
(zapamiętać! :D)
Do tej pory walczę z nadwagą.
Tyle wcięłam
I korbacze także.
A jakże.





A proszę :)






Zrobiliśmy zakupy, co by wieczorem było czym przygryzać cytrynóweczkę i pojechaliśmy do Rabki.


A w Rabce co jest? Wiadomo - Park Rozrywki Rabkoland!!!

A tu wszelkie infa i promo:

Sanatorium też jest, ale co tam.



RABKOLAND


Przybyliśmy w samą porę, gdyż  w Teatrzyku rozpoczęło się przedstawienie.
 Dzieciaki zajęły miejsca na widowni i dały wciągnąć się animatorowi w opowiadaną historię.









A jakże - była to historia o królewnie.




A przecież było tyle pięknych pacynek, ale cóż, królewny zawsze są na topie topów.







W każdym bądź razie królewna wpadła w ręce czarnoksiężnika, który oczywiście był zły i ją zaczarował.



Aby odczarować księżniczkę potrzebny był całus księcia.
I syn wraz z innym chłopcem zostali poproszeni na scenę.



 I tu zaczęły się schody, bo młodzieńcom nie było w głowie księżniczkę ratować.
To ten wiek, kiedy całuski i kobietki są bleee.....
Wszelkie zabiegi animatora spełzły na niczym.
Za to mężczyzna z widowni nie potrzebował dodatkowych zachęt,
by księżniczkę pocałować.

Ech ...zabawy z lalką - jak to się z wiekiem zmienia.....:P:D



Potem poszliśmy pooglądać to co można było zobaczyć.

A było tego tutaj trochę, oj było ....





Dom strachów by pierwszym zaliczonym obiektem. 
Wyglądał on cudnie.
Musieliśmy tam z synem być.


Wjechaliśmy wagonikiem w pomroczność.
Ja piszczałam, by nadać klimat,
a syn ....nawet nie mruknął: - Nie rób siary.
Znaczy przejęty był.














Sesja zdjęciowa 







Hm, niespodzianka, od tyłu tak?


Zajembiaszczo!

Wiem, wiem, mądra nie jestem, ale te zdjęcia to one tak prowokują :P:D






Młodej koleś się nie podobał.
Znaczy,że za cukiernika ani piekarza nie wyjdzie, tak?
:D:P





No dobra duchy duchami, ą życiem życiem, poszliśmy zatem dalej .....


Dzieciaki rury i kulki musiały zaliczyć,
a jakże:)







a potem wdepnęliśmy do
Muzeum Orderu Uśmiechu




A w środku wygląda to tak:



niewiele



Mój ulubiony sport.





A potem dzieciaki wsiadły we dwójkę do wagonika zobaczyć cyrk.



Podróż wagonikiem po wielkiej pozytywce.




A o dom oparł się mężulek .....:P
oj, narobil on bałaganu, narobił ....:P





Mocarz :D





A potem weszliśmy do Muzeum Rekordów i Osobliwości
i to naprawdę warto zobaczyć, jak bum cyk cyk.


Oto najdłuższy język świata






 A to największy biceps!











Tutaj patrzyliśmy na pszczoły.
Albo coś ja kituję :P.







Największy oscypek!





A to rzecz niebywała - rzeźby z jednej zapałki
- robią wrażenie kolosalne!



















A to najmniejszy rower świata



To Muzeum to
naprawdę coś niesamowitego! :)


a o polskich rekordach można poczytać tutaj :)








cz. dalsza nastąpi :))))))))))))))))))))))))))))










17 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi, jak byłam pierwszy raz w teatrze kukiełkowym z moją córcią. Siedziała jak sparaliżowana, a po przedstawieniu powiedziała, że już nigdy tam nie pójdzie, bo za zasłoną byli złodzieje.
    Widziała aktorów trzymających kukiełki, ubrani byli na czarno (w leginsach). :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana uwielbiam Twoje wpisy.
    Emocje.
    Pomagają mi i to bardzo.
    tak terapeutycznie uwielbiam wejść na twojego bloga i się kurewsko zdołować :D

    Dobra to był żart :D
    Nie na tym to polega.
    Życie to zabawa-tylko czasami trzeba zmienić zabawki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. zakładzik
    6 Weidera? :PP
    na 60 na wagę? :PP
    a ja właśnie odwrotnie - świadomie się tuczę, coby mieć energię na karmienie hihi
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty naprawe masz yoba na punkcie wagi, proponuję nie zakładzik a psychiatrę :P:D
      hm....do 18tki bedziesz karmić syncia? :P to absynt nie wytrzyma, masz miesiąc i ogarniaj się :P:D

      Usuń
  4. Chryste Panie... ile atrakcji!

    Ja sobie dzisiaj kupiłam oscypka z podhala, zajadam się w najlepsze... a na opakowaniu jest napisane: produkcja Będzin :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten dom strachów.. zawsze marzyłam by znaleźć się w takim miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha a wiesz, ze najlepiej do takiego miejsca wjechać z latarka ?:)

      Usuń
  6. Arte! No Ty mi nie mów, że grillowanego oscypka z żurawiną nie znałaś???? Przecież ja to się za tego oscypeczka dałabym pociąć! Oj, Arte! :P
    rzeźby z jednej zapałki...? Autorowi ładnie musi się nudzić w życiu ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj CHomisiu, no jak nie jak tak!!!!!! dlatego polecam na wszelki wypadek gdyby jednak istniał ktoś kto tego cuda nie zna - objadłam się tak, że wciąż boczki wylewają mi się ze spodni :P:D
      a zapałki - naprawdę kosmos i szczena na butach- rewela

      Usuń
    2. N już odzyskałam jednak wiarę w Ciebie po tym oscypku :D

      Usuń
  7. młody ma większy biceps od mamy :D

    OdpowiedzUsuń