czwartek, 3 kwietnia 2014

ewolucja



Nie jestem normalna, ale co to jest normalność? Noszenie tych samych  ubranek skrojonych wg szablonu zasad narzuconych przez społeczeństwo?
Trochę uwierają to tu i tam.
Dostajesz skarb, życie, a inni spojrzeniem swym lub słowem próbują wyznaczać ci ścieżki. Niczym szlifierzy diamentów, tyle, że zamiast cuda wychodzą same rysy.
Wystarczy, że czas rzeźbi w twarzy mej, a dusza niech zostanie w stanie dziewiczym.



Hola, hola ludzie, nieważne dokąd idę, bo to moja droga.
Odwieczne słuchawki w uszach nie zdejmują mi uśmiechu.
To jest taki typ głuchoty, co cieszy.

Lubię omijać, czołgać się pod zasiekami wyznaczonych granic i leżąc w trawie wolności oglądać te światy, wyklęte przez religie.
Nie będę latać do kościoła by płacić za swe myśli.
Grzech jest darem bezcennym. To buty do wyjścia z zaściankowości.
Życie mrówki przyprawia mnie o młodości.
Walę głową w ścianę.
Nieprzytomność mniej boli.

Ta klatka przygniata mnie.
Jak się wyrwę to połamię parę sztachet w płocie zwyczajności. Nudzi mnie to wszystko co jest w kolo. Przeskoczę mury, góry i lasy.
Pognam.
Zatonę.
Spłonę.
Nie przestanę chłonąć.

I znowu zagubię się.

Może serce zostanie pożarte przez próżność.
Może przejdę pomyślnie transplantację.
Może...


Będę pić z radości. Z nieszczęścia. By działo się coś.
Kopniakiem otworzę parę bram.
I piekła też.
By delikatnym gestem napisać nową historię.

Destrukcja jest wpisana we mnie jak metka w ubranie.

Poziom mojego zrypania osiąga już poziom stratosfery.
Niech się kurde coś zmieni. Ja nie mogę tak trwać.
Nie mogę, nie mogę. ..

Tak dać się zamknąć. W wyznaczonych rolach.
Tylko tyle? Tylko tyle?
Jak wegetacja...

A ja chcę żyć. Być. Czuć. I śmiać się.
Zresztą nic mnie tak nie bawi, jak moja własna głupota. Naprawdę.

Może znowu gdzieś się wyp...wywrócę. Ale co tam. Życie bez siniaków jest statystycznym trwaniem. Nie chcę tak. Jak posąg. Monument matki i żony.
Nie chcę tak grzecznie siedzieć na skrawku ławeczki. Obserwować. I umrzeć z pragnienia. Chcę lotu w kosmos. Skoków, biegów i zagubienia oddechu.


Kiedy pijąc w knajpie ente piwo, zresztą kiedy nie piłam, spotkałam faceta. Bełkotał o wężach. Chciał je malować w ognistych barwach na ścianie. Opętany alkoholem i wizjami opowiadał niestworzone inne historie.
Potem widziałam go trzeźwego, jakiegoś smutnego. Prace, choć wystawione w galerii, były, jak dla mnie, pozbawione tej cząstki szaleństwa, która wraz z trzeźwością odeszła. Mijałam na ulicy szarego człowieka.

Tak jak teraz, patrząc w lustro, mijam szarego człowieka.
Bynajmniej nie chodzi o sam alkohol, ale o coś co wskrzesi to coś.
Zaczęłam przynudzać jak kaznodzieja w swoich murach. Umierać za życia.

Sama do siebie mówię weź milcz kobieto, bo usypiasz.

A ja nie chcę spać, nie chcę...

Coś ewoluuje we mnie. Więc wracam do pierwotnej nazwy bloga.
Człowiek nie może w miejscu trwać. Brak zmian jest pożywką dla zmarszczek.

Zasiadam do stolika z kawą i odnowa siebie składam.
Lepiej żyje się bez wewnętrznego konfliktu. Konfiguruję swoje moduły.

Zrobiłam pierwszy krok.

Albo wzniosę się, albo upadnę.
Jedna pewność - wiem, że daję sobie szansę.
Strach nie będzie ze mnie drwił na łożu śmierci, oj nie.

Uczę się pisać, czuć, może kiedyś nauczę się mówić?

Póki co bujałam się na huśtawce. Fantastyczne uczucie lekkości.
Tylko ja i chmury.

Będę lewitować.

Albo wiersze pisać. Ot tak sobie. A co.

Proszę.






wpatrywałam się w cząstki obrazów,
próbując skleić w całość, 
duszę roztrzaskaną 
o kant porzucenia, 



a gdy pogodziłam się z nicością

gdy rozprostowałam ramiona w  ciszy swej
już łagodnie mruczącej
modlitwę pocieszenia
 zaczęło się od nowa,
wróciłeś do mnie
ślepy jak zwykle

chwyciłam się słowa
bo ta więź cholerna  nie pozwala 
nam odejść
choć przed nami jest
 inna droga



-------


chciałam nakreślić cię od nowa
z linii papilarnych moich rąk
ulepić naszą miłość

podkładałeś ogień
wpatrując się w moje oczy
gdy palcem wodziłam 
po twojej skórze

rozpalone oddechy
złączyły dusze w jedność

w przygryzionym uchu
wyszeptane
kocham 
zastygło

a potem przestał istnieć świat


odszedłeś



---------








19 komentarzy:

  1. Każdy z nas jest w jakimś stopniu normalny. I wariatem również. Bo co to jest ta norma? To jest po prostu szaleństwo, które dotyka najwięcej ludzi jednocześnie. Wszyscy jesteśmy wariatami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czym jest normalność?
    Nudą, oklepaniem, sztywniactwem, trwaniem w sztywno określonych normach,.
    Nigdy nie chciałabym być normalna i Ty też nie chciej.
    Twoje wariactwo, Twoja walka to część Ciebie!
    "nie byłabyś sobą gdy byłabyś inna"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale stara jestem, więc wypada :) :P

      beznadziejny ze mnie przypadek, ale .....mam Was, to zawsze mnie podniesiecie, prawda? :)

      Usuń
  3. Nie lewituj, pisz wiersze!!! Wychodzi Ci fantastycznie.
    A normalność? Olej to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak stojąc nad rosołem przyszło mi do głowy:)))




      jestem jak bańka mydlana
      unoszona powietrzem
      wzlatuję coraz wyżej

      możesz mnie zatrzymać
      delikatnym gestem
      przysiądę
      na chwilę

      a potem zniknę
      zostawiając
      na ręce mokry ślad
      swojej bytności

      :DDDDDD

      ech,...słabe, ale co tam jak bawi :DDD

      Usuń
    2. Ej! Wcale nie jest słabe! Pisz wiersze, wierszyki a nawet POEZJĘ twórz! :)
      A może coś wydasz? Dopracujesz, wyszlifujesz i WYDASZ :)
      Huśtawka zarąbista rzecz! Uwielbiam! Jak tylko mam jakąś w zasięgu wzroku i nie jest osaczona przez dzieciaki, to jest MOJA :)

      Usuń
    3. o tak, wystarczy, że wydałam dwa piękne tomy- Młodą i Starszego, hahahaha
      to masz szczęście, że mieszkasz gdzieś tam, bo byłaby "walka" o huśtawkę :)),
      ale dzięki ::)))

      Usuń
    4. A bujałaś się kiedyś na gondoli???? matko, jak ja to kochałam! Już dawno żadnej nie widziałam. Ostatnią jakoś z 6 lat temu na moim placu zabaw z dzieciństwa- związana bezlitosnymi łańcuchami... :(

      Usuń
    5. trzeba było przeciąć łańcuchy, akcję zrobić,:))) wiesz, było uwolnić orkę to teraz uwolnić gondolę :)))huśtałam się, na takiej wielkiej, jak była karuzela, wow, gałęzie były prawie jak grzebień :)

      Usuń
    6. Pisz, pisz, Arte. A z wydaniem poezji jest prawie jak z lotem na Marsa. Niektórzy tam byli. Rzadko które wydawnictwo wydaje poezję, no chyba że za kasę. Ale pisz, dla siebie, dla nas, dla potomnych. Bo nigdy nie wiadomo, co człowieka w życiu czeka. A talent masz, to nie ulega dyskusji. I pamiętaj, że to mówię ja-niekura. ;)

      Usuń
    7. No i co mam powiedzieć? Dziękuję. Takie słowa jak wiatr w żagle :)) I pamiętać będę :) Choć jaki tam talent,..nie mniej dziękuję :)))
      A pisać będę, w końcu jakieś ułomności trzeba mieć, prawda? :)

      Usuń
  4. Dla każdego bycie normalnym, znaczy coś innego. Dla jednych normalne jest nosić glany, czarne ciuchy i długie włosy, dla innych normlane są jeansy, baleriny i topy. Dla jednych normalne jest szaleć bez granic na imprezach, dla innych normalnym zachowaniem jest pójście do pubu na piwko ze znajomymi, czy też do kina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, a może tak dla odmiany - żabocik, marynareczka, czółenka i aktywność w Radio Maryja z berecikiem moherowym w dłoni? hm.... to by było wyzwanie, znaleźć się w tv w pierwszym rzędzie protestów buhahahaha, pomachałabym Wam łapką :)
      hahahaha - ale szaleństwa maks, prawda? :D

      Usuń
  5. Nie no ile talentów w Tobie drzemie :D
    Jesteś oryginalna :D
    A to zdanie: "destrukcja jest wpisana we mnie jak metka w ubranie" - mega ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się podoba, hahahaha, dzięki i pozdro :)
      tylko najgorsze jest to, ze jest prawdziwe :)

      Usuń
  6. Na stare lata człowiek albo normalnieje, albo zrzędzieje, albo mu odbija 😉 Osobiście chciałabym, żeby dopadło mnie to trzecie.... Ale będę sobie pozwalać 😃 Pisz wiersze i szalej, nam już wszystko wypada 😈

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, fakt, ale mi odbija, jejku, ale to chyba lepsze od sztywnego kręgosłupa, prawda? :)

      to Ci życzę szaleństwa i zoo :P :D

      Usuń
    2. przy okazji oddam trochę krejzola :)))

      Usuń