niedziela, 27 kwietnia 2014

Taki dzien jeden :)



A kiedy syn poszedł na zajęcia z Uniwersytetu Dziecięcego my czmychnęliśmy do parku :))))



































A potem wpadli znajomi. Kumpela zrobiła pizze i była dumna ze mnie, ze obrałam czosnek. Nie tylko obrałam, ale i nie pokroiłam się przy tym po łapkach.

Nie zdążyłam zrobić fotki, jak pizze pokrojono i zjedzono. Zaszalałam, i też jeden kawałek zjadłam. A co! :)

A teraz muszę sobie zrobić przerwę z internetem, bo za dużo książek na mnie czeka.

Pozdrawiam :))))))






czwartek, 24 kwietnia 2014

Zycie jest jak .....



Lubię patrzeć w niebo. Poznawać konstelacje. Przypominać sobie mity. Tworzyć własne historie.

Gwiazdy nie są stale choć wydają się być niezmienne. One żyją - rodzą się i umierają. Nic nie żyje wiecznie, choć patrząc na niebo, jak kiedyś patrzyli greccy filozofowie, ma się wrażenie niezmienności i istnienia stałych.
Wszechświat wydaje się być czarny i nieprzenikniony. A jednak prawda jest inna. Jest bardziej nieokiełznany i złożony, nieprzewidywalny. Kolorowy. Czasami wystarczy zmienić spojrzenie. Nie uciekać, nie omijać, dociekać.
Mieć otwarty umysł. Dla siebie.
Warto czasami przebiec się po drogach nieznanych.
Zadziwić się.
Odkrywać.
Czarna dziura niczym czarna dupa.
Zasadzka grawitacji.
A przecież kiedyś była to była gwiazda.
Starość ma różne oblicza.
Na przykład oblicze białego karła.
Wszystko to lepsze niż rozpad materii.
Rozmienienie się na drobne.
Wszystko ma swój początek w obłoku. Obłok gazów niczym obłok myśli.
Synteza termojądrowa.
Synteza zainicjowana grawitacją.
Przyciąganie, wymiana, tworzenie, rozpad.
To ciepło powoduje, że gwiazda rozbłyska, nie zapada się sama w sobie.
Zimno dobre jest chyba tylko w prosektorium.
Równowaga pozwala na istnienie dwóch sił.
I choć reguła Pauliego nie pozwala, aby więcej niż dwa elektrony zajmowały ten sam obszar przestrzeni w tym samym czasie.Ale....jednak odkryto ze pewna grupa cząstek nie podporządkowuje się tej regule. 
Jedno jest w tym wszystkim pewne -im mniejsza długość fal tym większa energia. Im większa energia tym szybszy ruch, im szybszy ruch, tym większe ciśnienie.
Jesteśmy jak te gwiazdy, gasnąc potrafimy rozpalić się na nowo. Wzbogacenie materii dokonuje cudu.


I dusza ludzka choć wydaje się być lekka to jednaak jej masa może zadziwić. Materia. Cząstki słowa, synteza - bum. Ciśnienie.


Lubię patrzeć sobie w niebo ...


























środa, 23 kwietnia 2014

Główkowanie

Mężulo w przypływie jakiegoś dziwnego przebłysku porwał dzieciaki na miacho. Fakt, ze chciał kupić kable, które przy ostatniej burzy dokonały żywota, ale i przy okazji chciał sprawić potomstwu radochę w postaci lodów kręconych. Jakby one same w sobie mało były pokręcone...

Dobrze, że chłop jest łysy, więc nie wrócił siwy.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Homoseksokracja jest moja!:)



- Za górami za lasami mieszkała mama - córka spojrzała na mnie szelmowsko i dalej zaczęła wymyślać - i miała tłuste uszy hahahahaha jesteś tłusta rybą hahahahah ty tłusta rybo hahahahha
- Na ty to tramwaj staje,  przypominam pani - wrzasnął syn.
 A ja co? Stałam jak wbita. W końcu ryby głosu nie mają ....


piątek, 18 kwietnia 2014

Świątecznie :)



I znowu to samo. Wpół do siódmej nastąpił nalot dwóch ciał.
Niepozbierana pozbierałam się.
Po porcji gilgotek i całusków przyszła pora na mleko i płatki śniadaniowe.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Wielki Czwartek :)


Czwartek jawił się w marzeniach jako piękny dzień. Dzieci nie szły do instytucji, nie czekała mnie bieganina poranna, a raczej - ranna skakanina. Zapowiadało się cudnie.
Liczyłam nawet na to, że będę spać do ósmej.

Niestety...

środa, 16 kwietnia 2014

Wbrew logice tak...



Gdyby ci co tworzą, kierowali się czystą logiką nie byłoby dzieł, bo np. gdzie w tym wszystkim miałaby się odnaleźć abstrakcja, surrealizm, gdzie w tym logika?
Albo Dziady?
Gdy popatrzymy na piramidy, to te dzieło powstało wbrew logice, no bo jak? 
Choć przecież trzeba było użyć rozumu, by jednak powstało.
Na wszystko można spojrzeć tak: czasami logika, choć czystym rozumem jest, to trzyma nas w układach stricto przyziemnych, matematyczne wykresy określonych ról.
Czasami myśl trzeba wypuść z rąk logiki, niech frunie i nakreśla na nowo świat. Barwny, inny, pociągający, który porywa, inspiruje, pozwala na bezgraniczny uśmiech.
Żyjemy w galaktykach: galaktyka rodziny, galaktyka pracy, galaktyka sąsiedzka etc
nie mniej jednak każdy człowiek choć jest planetą co wędruje po swojej orbicie to ma jednak własne życie. 
I choć życie wpisuje nas w określone pola, rotacje to nie mniej jednak gdzieś to JA funkcjonuje samodzielnie, ma własne marzenia, myśli, pragnienia. 
Wbrew logice tak, coś co karmi dusze, a czymże bez duszy byłby świat?
A uczucia jakiekolwiek co mają do logiki?
Choć bez rozumu nie ma nic....
Umysł i dusza to architektura Gaudiego.
Zatem nie można zapominać o swoich marzeniach, uczuciach. Role społeczne to jedna rzecz, a "ja" to druga.
Bycie matką, żoną, partnerką nie zwalnia od bycia sobą. Nie można podporządkowywać się. Trzeba pamiętać, że własny świat też jest ważny.
Synchronizacja, a nie rezygnacja. 
Synchronizacja, a nie poświęcenie.
Szaleństwo jest niezłą strawą dla duszy.
Czasami trzeba oderwać się od reala. 
Przecież nic nie musi być, tak jak jest.
Sztywność łamie kręgosłup.

Czysta logika jest ruiną ducha -rzekł Antoine de Saint- Exupery.
A Albert Einstein co rzekł?
Jeśli „a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami.

Logiczne zatem jest, że trzeba duszę wzbogacać, bo bez niej to nic, nic, nic. :)




Występ Młodej.



I nastąpił ten dzień. Całą rodzinką pojechaliśmy do przedszkola. Weszłam i pierwsze co, rozjechanie kul. Stanęłam na niedyspozycyjną nogą. Normalnie czerepem zapukałam do bram piekieł. Ból taki, że nawet nie wyszło ze mnie nic. Może i dobrze Bo miałabym wejście niczym wejście chłopa do domu publicznego: "kurwa!" A tak. W ciszy rozbłysłam oczami. Zapowietrzenie bywa czasami wybawieniem.
-Oj -poszło zewsząd.
Bo wychowawczynie, bo rodzice, bo moja drużyna ...
- Nie nic, żyję, nie wiem, dziękuje.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Płacz....




Córa niedługo skończy pięć lat i w związku z tym chyba rozkleiła się na dobre. Płacze z każdego powodu i o wszystko. Rozdrażnienie egzystencjalne. A mnie szlag trafia. Melisa dożylnie to za mało. No niestety. Na boazerii zębami wydrapane szaleństwo. By nie zabić. Choć kusi, oj kusi ...

sobota, 12 kwietnia 2014

bałagan








Jak i u dzieciaków w pokoju,
tak i w mojej głowie.



Nie mam sił. Nie przeskoczyłam progu łazienki. Upadłam ciągnąc ciężar upadku na zdrową nogę.
Ale sztuką jest wstać, a nie płakać, prawda? 

:))))






------------------------------------


- Jak nie zejdziesz z tej huśtawki to pójdę po starszego chłopaka i ci wpierdzieli !!!!
- Jak pójdziesz po kogoś to ja polecę bo mamę i wam wszystkim wpierdzieli swoimi kulami - odparł syn chłopakowi.
I co?
Chłopak odpuścił, zostawił syna w spokoju:))))) Ha! Kurde znowu rządzę na podwórku!!! Jak dawniej! Ha, ha, ha

+++++


- Widzisz synek, ty stłukłeś talerz, a ja się zraniłam, hahaha, kurde, patrz jak krew mi leci.
- A bo ty to nie możesz istnieć bez ran - skwitował Starszy.

Natomiast Młoda zdała relację babci, która przyszła ich pilnować, przestrzegając ją, że teraz do kuchni w tylko kapciach wchodzić wolno.







--------------------------------------------------------------------------------




Ale życie ma wiele wymiarów
i przestrzeni
 i wszechświatów.
Nie jestem mamuśka co zapie..ala la la la z siatami.
Przykro mi dzieciaki :)






– Tak więc zostaliście bez pociechy duchowej?

– Jest wódka.


















Kurde, a ja nie mogę
i dusza płonie
płonie,
płonie jak stodoła



:DDDDDDDDDDDDDDD










Trzeba mieć odwagę by żyć, być, czuć
i szaleć
i kochać :))))))))




------------------------------------------------------







chłonięcie ochłonięcia 
co rozpala mocą swą
i trzeba moknąc tak
by nie ześwirować
i te krople co ukojeniem swym 
pieszczą ciało
stoję tak
w kabinie
wpatrzona gdzieś
 na przestrzał
i moknę
a myśli dryfują 
gdzieś
muzyka pieści zmysły me
wiem, kochanie
jeszcze musimy poczekać
i wtedy ja będę tą kroplą co 
przemierza nasz wszechświat






piątek, 11 kwietnia 2014

zabawy podwórkowe


Rano syn wleciał mi do łózka
- Cześć mamo, co dzisiaj jest?
- Cześć kochanie, piątek, a co?
- Myślałem, że sobota - i zaczyna chichrać, a ja już wiem co chce powiedzieć.
- W sobotę nawet nie waż budzić mnie tak wcześnie, bo będziesz miał po tablecie, rozumiesz?
- Hahahaha, nie chce tableta, chce byś mnie dręczyła i się wściekała hahahahah....
No i było odgryzienie pięty.
A kiedyś odgryzę ci kiedyś wszystko, normalnie. Co to znaczy wściekanie się? Czuję się głodna lwica.
Tak poza tym syn zapowiedział, że zrezygnuje z karate jak zdobędzie czarny pas, chce być najlepszy w klasie, a poza tym chwalenie się wszystkim jest złe.
Tylko potakiwałam, bo co miałam powiedzieć. Uśmiechnęłam się tylko.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mistrz słowa :)




Poranne show -czas zacząć. Ja skacząca na jednej nodze, bo jest to szybszy środek trnsportu niż chodzenie o kulach, pędzę między pokojami zbierając dzieciaki, kompletując ich ubranie, puszczając muzę.
Minęło prawie  dwa miesiące od zabiegu. Dwa miesiące tak skaczę na jednej nodze- hop, hop.
Dzieciaki jedzą śniadanie. Młoda jak zwykle się guzdrze. Mleko z  łyżki wylewa się na nią, na podłogę. Lepiej wyjść niż zabić.
- Młoda, kończ już to zanim mnie trafi, choć się ubierać.
Wyskoczyłam do pokoju dzieci. Prosto na plastikowego dinozaura czającego się w dywanie.
- KUUURWA! KURWAAA! JA NIE MOGĘ!
Dzieciaki momentalnie stanęły w progu pokoju patrząc na oszalałą matkę co ryczy jak ranne zwierzę. Nie, no zwierzę jest bardziej kulturalne. Jak potwór.
- Przepraszam, wpadłam na waszą zabawkę, ten bałagan mnie zabije normalnie!
- No to możesz klnąc - odezwał się synek.
- Nie, nie mogę klnąc, bo to brzydko -ale szeptem i tak wyrwało mi się -kurwa, moja noga...
Siadłam na łóżku by wymasować stopę. Jeszcze tego brakuje bym straciła drugą nogę. I wtedy co? Dupna sprawa, po prostu.

środa, 9 kwietnia 2014

Proza życia w kadrach

Matka czytała synowi o potworach.
-Cerber -pilnował świata zmarłych
- Ale był odważny! - wykrzyknął synek.

- Chimera to.... -czytała dalej matka, gdy syn zaczął rżeć
- Ty zachowujesz się chimerycznie! Ty, chimero!
- No zabawne ....doprawdy synu:
- Ahahahahahahahahahahaha jesteś chimerą

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Hop


Lubię sobie poczytać horoskopy. Są lepsze od dowcipów.

Tarot?

No proszę, wyskoczył MAG

W Twoim życiu zaczyna się coś nowego. Jeśli tak nie jest, to zbliża się odpowiednia chwila na rozpoczęcie nowego projektu lub związku. Mag pomaga Ci odnaleźć Twoją młodość i spontaniczność, dlatego wszystko, co robisz przyniesie Ci mnóstwo satysfakcji i pasji, bez cienia zmęczenia. Nie przegap swojej szansy, żyj odważniej i nie oglądaj się za siebie!

No dobra. Pasi.

z podwórka



Syn bawi się z kolegą na podwórku. Młoda huśta się na huśtawce. Popołudnie w słońcu na ławeczce.
Przyszedł chłopak, który chciał się z nimi bawić.
- Nie będę się z tobą bawić, bo nie jesteś moim najlepszym kumplem. Starszy to mój najlepszy kolega.
Chłopak nie poddawał się, ale kolega syna wciąż uparcie mówił: - nie.
W końcu determinacja zamieniała się w lekką agresję i chłopak machając rękoma chciał bić kolegę Starszego.
- No przestań, zostaw mnie - krzyknął kolega
- Zostaw go, słyszysz co ci powiedział, zostaw go - krzyknął syn podbiegając do nich- nie wolno bić. Zostaw go.
- Słyszysz zostaw mnie, uważaj to mój najlepszy przyjaciel i ma niebieski pas z karate.

niedziela, 6 kwietnia 2014

sms




Tradycyjnie telefon rozładował mi się, więc po północy postanowiłam go jednak naładować. A nuż widelec, jakiś sms na mnie czeka.
I faktycznie -pi pi.
- Włącz polsat
Po północy?!
Włączyłam.
Ona i on jada autem. Niby rozmawiają, a czuć jak atmosfera gęstnieje. Ona bierze lód wodząc nim po swoich wargach, Potem schodzi nim w dół...
Ale jak złapała się za waginę tak ja złapałam się za tela.
SMS- Czrmu mam ogladać erotyka? -
SMS - O czym ty piszesz dziecko? - odpisała miło mamusia.
SMS - Pisałaś włącz polsat to włączyłam.
SMS Ale parę godzin temu, ty cipko, dobranoc.

No cóż telewizor wyłączyłam, a historię dokończyłam z mężusiem.

Dziękuję mamusiu.

:DDDD












sobota, 5 kwietnia 2014

rozmówki rodzinne






Starszy wrócił ze szkoły i już w progu rozdarł się :
- Kto jest łosiem?, łosiem jest mama bez kilograma!!! hahahaha...
- Dzień dobry kochanie ....


***

czwartek, 3 kwietnia 2014

ewolucja



Nie jestem normalna, ale co to jest normalność? Noszenie tych samych  ubranek skrojonych wg szablonu zasad narzuconych przez społeczeństwo?
Trochę uwierają to tu i tam.
Dostajesz skarb, życie, a inni spojrzeniem swym lub słowem próbują wyznaczać ci ścieżki. Niczym szlifierzy diamentów, tyle, że zamiast cuda wychodzą same rysy.
Wystarczy, że czas rzeźbi w twarzy mej, a dusza niech zostanie w stanie dziewiczym.

środa, 2 kwietnia 2014

Jak skradziono mi "Żółtą tabletkę".

WSTĘP

Jak zauważył Van Furio w dzisiejszych czasach głupota ludzka jest windą do sławy, a nie pisze się o rzeczach dobrych bądź ważnych, jak na przykład wydanie książki Kury,  O tym cisza.

Ale nie było ciszy na blogach, gdzie Anki książka  spotkała się z ciepłym przyjęciem blogerek. Pisały o niej Calm Donw i Ula Brzydula.



Pisze teraz i ja, bo książkę mam. A nie piszę o rzeczach, o których pojęciach nie mam. A że teraz mam pojęcie, więc napiszę o książce.

Anna Sakowicz znana jest w przestrzeni blogerskiej jako Kura Pazurem.  Prowadzi blog, gdzie czaruje słowem. Więc jako jej czytelnik wiem, że Anka ma i talent i poczucie humoru. Nie napisze, że bywa boska, bo do dupy wchodzić nie będę. Ale powiem, po cichu, ze jestem fanką. Ale ciiiiiiiiiiii......, proszę.

Jak tylko wyszłam ze szpitala i zobaczyłam, że książkę można kupić, to w te pędy rzuciłam się do Anki. Biedna nie dość, że musiała zapakować książki to jeszcze autografy napisać. I dla mnie dedyk. No nie ma łatwo, nie ma ...Autorko, dzięki.:)




JAK SKRADZIONO MI "ŻÓŁTĄ TABLETKĘ"


Jest wtorek. Znowu mam moc. Mocarnie zaciągam małżona do sypialni. Mój wiek wymaga większej ilości sportu i doświadczeń.
Zaczyna być dobrze....rozpływam się w sferze odlotu.....
Pik, pik, pik, domofon!!!
Cholera!
Wskoczyłam pod kołdrę, bo w końcu chora jestem. Małżon szybko zaczął się ubierać.  Ma tylko pięć sekund zanim syn otworzy drzwi. Wpadł Starszy.
- Chcę pić!
- Pij i uciekaj! I masz tu dwa zeta i nie lataj tam i z powrotem ok?
- No dobra.

Syn wypadł, a mężunio znowu wpadł. Odlot....
Dzyń dzyń dzyń puk puk puk!!!
Ktoś dobija się do drzwi.
- Olej - szepczę.
A tam ktoś, pod drugiej stronie drzwi wciąż natarczywie: dzyń dzyń dzyń puk puk puk.
- Cholera- jęknął małzon i wskoczywszy w spodnie poszedł otworzyć drzwi.

-I? - zapytałam się dociekliwie męża o to kto był.
- To do ciebie. Chyba książki.
- AAAA!!!! Super!

Mężulo chciał dokończyć rozmowę, ale miałam to w nosie. Bezstresowo wolałam sięgnąć po " Żółtą tabletkę".

Jedno opowiadanie i śmiech. Taki o : HAHAHAHA!

- Ty to jesteś popieprzona. Albo cieszysz batona do ekranu, albo do książki.
- To masz przeczytaj.


Mężulo przeczytał pierwsze opowiadanie.

-  Hahahaha, no zabawne. Spoko pisze. 


Niestety godziny pognały, więc książka została odłożona na bok. Musiałam pojechać, by w kwiaciarni odebrać wezwanie do sądu. Odebrać Młodą z przedszkola. Potem była karuzela z dziećmi i plac zabaw. Wieczorem film i dokończenie ćwiczeń sportowych...

Rano mąż wyjechał do pracy, dzieci zostały odstawione do placówek. Mój czas, moja wolność, czas by sięgnąć po książkę, w ciszy rozkoszować się słowem.

I co?

Książki nie ma. Książki nie ma! Szukam, latam, przeglądam półki. Nie ma, nie ma, NIE MA!

-Wziąłeś mi książkę, moją książkę wziąłeś? - drę się do tela.
- Nooo, jest fajna, to sobie poczytam,  a ty i tak siedzisz przy kompie - odparł mężulo spokojnie.
- Jak mogłeś?! - burknęłam obrażonym tonem i rozłączyłam się.

I tak oto nałóg pozbawił mnie lektury. Przeczytam książkę w sobotę. Za to męża pochłonęło.
A mężulo lubi dobre poczucie humoru i dobre książki.

Więc polecam w ciemno "Zółta tabletkę" Anny Sakowicz. Wystarczyło mi jedno opowiadanie, by wiedzieć, że warto po tą książkę sięgnąć. By wiedzieć, że to nazwisko zagości na moich półkach z książkami.