czwartek, 13 marca 2014

takie g.




Odwiedziłam szanowny ZUS. To, że miałam ich odwiedziny w domu to mało. Musiałam przejść badanie lekarskie mające na celu wykazanie zasadności wystawionego zwolnienia lekarskiego. No w końcu prawie miesiąc minął od pobytu w szpitalu, więc czas już wyzdrowieć.
 Szkoda, że nie zbadał zasadności wskazania chodzenia o kulach przez 8 tygodni. Tak długo? Hm...
- Proszę odrzucić kule i się przejść.O upadłaś? oooo, to faktycznie chodzić nie możesz....ups...


A przede mną jeszcze cztery tygodnie bujania się o kulach.
Cztery tygodnie ....

Dostałam zwrot kosztów podróży. Tak wydaje się pieniądze podatników.

Jak miałam kontrolę zusowską w domu to szanowne panie mogły przecież zobaczyć wypis. Ale po co? Lepiej wydać kasę na przyjazd chorego do nich albo dalej inwestować szmal w bezsensowne łapanki - obywatelu, ty zbrodniarzu! w tym kraju nie choruje się tylko zapierdala, choćby rąk i nóg nie było!

Swoją drogą, tudzież inną, moje zwolnienie mówi: może chodzić, więc owy najazd do domu była totalną bzdurą.
Tyle, ze gdzie ja mogę poleźć? Na pobliską ławeczkę?
Najlepiej tą pod sklepem, by się znieczulić.
Pseudo znajomi z podwórka stoją tam - miałabym towarzystwo.
Sarkazm uszami wylewa mi się...


Zmęczona jestem tymi wezwaniami. Nawet  nie chciało mi się z orzecznikiem rozmawiać. Mają moje akta od roku. Pokazałam nogę, posiniaczony brzuch i niech odwali się. Nie miałam ochoty po raz kolejny  opowiadać: wypadek, artro, rehabilitacja, zanik, sanatorium i wmawianie mi, że nic mi nie jest, nic, nic, nic, bo zbiera mi się na odruch wymiotny.

Pojechałam do przychodni. Miał być lekarz, który robił mi artroskopię.I kto mnie przyjął? Magister fizjoterapii.
Ku**a, sorry, ale odpadłam.
Też z nim nie rozmawiałam, bo i o czym?! Uzyskałam tylko to co chciałam: zdjęto mi szwy i dostałam skierowanie do szpitala.

Przecież wcześniej rozmawiałam z lekarzem, umawialiśmy się na termin i co? I to, że teraz sobie w mordę pluję, że nie wbiłam się do ordynatora. W końcu ciągnie mnie od paru miechów. Zachciało mi się ....Gdzie ja ma głowę? W dupie mam.
No, ale skierowanie do poradni było...i zazwyczaj tak jest, po operacji -papapa. Dalsza część leczenia u specjalistów.

Jak będę na oddziale to pogadam z szefem, gdzie kurde mam się leczyć, czy poprowadzi mnie do końca, bo normalnie szlag mnie trafi.
Fizjoterapeuta ma być moim lekarzem, czy co?! Dawać zastrzyki etc? Bo jeszcze ta mnie przyjemność czeka.

Czuję się jak w ciemnej dupie, po prostu.

Po prostu boję się, że znowu gdzieś trafię na konowała i będzie po kolanku.

Ale robię sobie gówno z mózgu co?

Ten magister fizjoterapii po prostu mnie osłabił.

Od roku nic nie robię- tylko lekarze, ZUS, lekarze, ZUS, lekarze, ZUS i walczę o postawienie na nogi.
Zanik mięśni? Jaki problem? 
Ból w kolanie? A mnie głowa boli.

Nie mam sił by walczyć, mówić, prosić .....nie mam........choć daleko zaszłam. Nie dałam się zbyć.

Teraz też muszę się zebrać i powalczyć. Nie dać spławić.

Ale to wszystko jest jak zły sen.

Odetchnę jak to się skończy.

I jeszcze ten ZUS - tak, jestem cholernym pieprzonym oszustem.

Na chorobowym jest taki relaks, że ja pierdzielę. Cud miód po prostu.

I tak czasami wieczorami siedzę, a łzy nie wiadomo dlaczego same lecą.Tak bezsensu, kompletnie bez sensu i bez życia. Bezsilność to najgorsza rzecz jaka może dotknąć człowieka.
Jestem tym cholernie zmęczona. Każda tkanka zapchana jest jakimś dziwnym zlepkiem gównianych myśli.

I jeszcze cztery tygodnie przede mną, a co potem? Jak? Nie wiem.

Nic już nie wiem ....

Przepraszam za słabość, ale ten dzień mnie dobił, powalił, zdruzgotał.

I te łażenie o kulach. Pewnego dnia córa zaczęła skakać na jednej nodze:
- Ciężko.
- No kurde...


I tak wieczorem siedziałam sobie smutna na kanapie, gdy nagle coś spadło na moją głowę.
- AUĆ! 
Co to było?!
Mężulowi wypadła z rąk klawiatura. Jak? Tak po prostu -bum!
Zabiłam go wzrokiem.
Zaczął mnie przepraszać jednocześnie masując mi łepetynę i śmiał się. Po prostu popłakał się ze śmiechu.
- Dobiłem cię, co? Ty się nie przejmuj tym wszystkim, bo możesz zginąć z moich rąk. A tak poza tym to twoja głowa jakaś taka dziwna jest czy masz już guza?
Zabawne. Doprawdy.
- Płaczesz ze śmiechu?
- Nie, z bólu.
- Ahahahahaha
Nie ma to jak współczujący facet ....Sama dostałam ataku śmiechu. Za dużo emocji w tym dniu.

I może ten strzał był mi potrzebny.

Czy sztuką jest śmiać się kiedy wszystko gra, czy sztuką jest śmiać się, kiedy wszystko się plącze?

- Kurde,! ja naprawdę mam guza!
- Mówiłem ci przecież!


Z tego wszystkiego moja matka czerpie radochę mówiąc, że teraz to się nieźle rozruszała. Gania rano z dzieciakami, po południu odbiera dwukrotnie, a potem leci z jednym albo z drugim na popołudniowe zajęcia. A w  weekendy zazwyczaj jej nie ma, bo teatr, koncerty, towarzycho.

A ja siedzę jak dupa na dupie. Cudownie.





Syn przytargał tymbarka. Podsunął mi kapsel pod nos.
- Czytaj.




Luzuję zatem gumkę od majtek :))))

Zresztą jak będzie źle zawsze mogę się zabić :PPPP





10 komentarzy:

  1. Niestety, ZUS to masakra. Po prostu totalna, kompletna masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paranoja. Tam kasa taka się marnuje, ze szkoda słów.
      nie mówiąc np o tym, ze na parkingu nie ma miejsca - tylu pracowników :)

      Usuń
  2. Puenta najlepsza arte :P :P :P
    Juz od kilku lat utwierdzam się w przekonaniu, że Polska to chory kraj. Chyba tylko prywatnie się lecząc można coś zdziałać. A ten ZUS... chyba też bym się popłakała.

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety, prywatnie też można się przejechać....

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj bezsilności wrogu ludów... Ale wiesz co? Zwal na wiosnę, będzie Ci lżej, bo wszystkich ta cholera teraz tak gnębi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, zwalę na wiosnę, na wiosnę wszystko zwalę, nawet i te cholerne gotowanie :)

      Usuń
  5. Jesteś dzielną dziewczyną, bo Płaczesz, Jęczysz, Klniesz, ale Przesz do przodu i nie Dajesz się żadnym zakichanym oszołomom z instytucji charytatywnych zwanych ZUSem. Jestem z Tobą i przytulam Cię mocno, Kochanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mam nadzieję, że jakoś wyjdę z tego -muszę! :)

      Dzięki :))))

      Usuń
  6. ZUS- zapłać, umrzyj, spierdalaj. Ten skrót najbardziej pasuje, ale nie daj się. Dużo siły i cierpliwości życzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. OOO, dokładnie! O to im chodzi.

    Dzięki, przyda się :)

    OdpowiedzUsuń