niedziela, 2 marca 2014

Skradziony sen



To było tak ze środy na czwartek roku pańskiego cholernie dziwnego .....





- Mamo, wiesz, że jest czwarta rano? MAAMOOO!
- Co? - zapytałam zaspana.
- Wiesz, że jest czwarta rano?
- Czwarta rano? A ty co robisz?
- Nic.  Ja nie śpię, hahahhaha.
No, naprawdę zabawne.
- To idź turlaj dropsa.
- Co?
- Dobranoc kochanie.
Głowa opadła mi w poduchy, skąd nagle wyskoczyła: syn trzasnął drzwiami od toalety. Jezu! kiedyś wywalę te drzwi i będzie miał!
Odnotowałam : Zrobić trening cichego zamykania drzwi" i odpłynęłam.


- Mamo jest szósta! MAAAAMOOO!!!! - syn znowu wydarł się nad moim uchem. Ja naprawdę go pacnę. Co to dzień? Co?
- Co?
- Jest szósta. Budź Młodą, by zdążyła do przedszkola. Bo ona się tylko grzebie rano.
- Oszalałeś dzisiaj? Co mnie budzisz? Wstanę jak budzik zadzwoni. Daj spać, człowieku. Siódma trzydzieści to mój czas, rozumiesz? Miej litość....

Naciągnęłam kołdrę na głowę. Syn coś mówił, ale wyłączyłam się. Nie ma mnie, nie ma mnie, nie ma!
Usłyszałam tylko, ze bierze chomika.
Zygmunt wybacz mi, ale nie miałam sił, by się ruszyć. Zresztą pobyt w butach Moonka przeżyłeś, więc nic cie nie zabije. Chyba. Oby.

Budzik zadzwonił. A jednak będę musiała wstać. Nieeeee.....
Przybiegła Młoda:
- A ja nie chcę iść do przedszkola!
- To nie idź.
W końcu są ferie, więc dziecko nic nie musi. Chciała to chodziła. Teraz może zwagarować.
 - Mogę zostać w domu?
- A co to zapytanie? Pewnie. Masz ferie to siedź.

Młoda wpakowała mi się pod kołdrę cała zadowolona, a do pokoju wleciał syn z chomikiem.

- Mamo, jemu śmierdzi z buzi.
- A co wąchałeś mu ryjka???!
- Nie, chciałem policzyć ile ma zębów i poczułem.
 - To umyj mu zęby.

Dzieci zachichotały.
Nie chciałam wiedzieć w jaki sposób syn sprawdzał stan uzębienia naszego milusińskiego. Wzięłam Zygmunta na przegląd - uff, cały.




Dwie godziny później .....




- A teraz wybaczcie, ale na pół godziny muszę się zdrzemnąć.
- Dobrze.

Ja wpakowałam się do wyrka. Odlot.

Słyszałam jak syn czyta córce. Na topie owady. Jak miło.
Było miło.
Przez pięć minut.

Lot przerwany.
Córka weszła na mnie.

- Minęło już pół godziny?
- Nie, kochanie. Idź pobaw się, daj mi odpocząć.
- To ja poleżę z tobą. Mogę?
- Możesz, ale daj spać.
- Dobra.

Po chwili ...

- Jeden, dwa, trzy... - Młoda zaczęła liczyć. Kiedy doszła do dziesięciu zapytała się:
- Minęło już pół godziny?
- Nie!

Wstałam przestając się łudzić, że mam czas na sen.

Mogłam puścić bajki, ale ....

Dzieciaki zaczęły robić zadania z książeczek. Pisać, rysować. Taki  ze mnie paskud niemożliwy. Nie dają spać to niech mają! A co!
Okazało się, że Młoda niektóre litery zna, co mnie zdziwiło. Zawsze się wygłupia, bywa nieobecna duchem, a tu proszę - coś tam jednak klei. Miłe to.
Poczytaliśmy przygody Mikołajka i Królewnę Śnieżkę.Przepraszam Królewnę Młodą.

Robienie naleśników na jednej nodze było nie lada wyzwaniem. Świat jednorożców został zdominowany przez jednonożców.
Zajebiście tak skakać na jednej kończynie.
Oto ja - niedoskonała rusałka, upierdzielona nimfa, mucha bez skrzydła.

- Mamo, a nalejesz mi picie?
- Już pędzę i to na jednej nodze!


Nagle córka oderwała swoją pupę od krzesła i zaczęła chodzić po kuchni. Tam i z powrotem z rękoma splecionymi z tyłu. Milcząca i jakaś taka dumna.

- Eeee ...a tobie co? - zapytałam się zdumiona.

- Cicho - odpowiedziała córa poważnym tonem. -Jestem szefem.

Roześmialiśmy się ze Starszym. Młoda wpadła w płacz. Ostatnio ma jazdy i ryczy o wszystko.
Ale faktycznie był z niej Skipper, hahaha.

Moje baterie znowu wykazały stan krytyczny.
Przeprosiłam dzieci i wskoczyłam do łóżka. No nie mogę, nie mogę.
A one jak kangurki, hyc za mną.
I po śnie.
- Mamo, będziesz mogła biegać jak kiedyś?
- A kiedy będzie wojna na poduszki?
- A nauczysz mnie wspinać się na drzewa?

Sport i szaleństwo to moja domena
Mężulo to  statyka. Bezruch. Chyba że ruch, ale szczękami. I oczami. I palcami na klawiaturze.
- Chcecie cukierka?
- Dać wam czekoladę?
Czyli wyżera. I puszczanie bajek. I granie na kompie.

Ech...



Czekam na koniec ferii z utęsknieniem.
Bo przy Dzieciakach nie tylko trudno o sen, ale i o czas na ćwiczenia.
A ja muszę stanąć na nogi. Musze odzyskać siebie. By pobiec. Uciec.



Tego dnia, tak bez przyczyny, postanowiłem trochę pobiegać. Pobiegłem do końca drogi, a kiedy tam dotarłem, pomyślałem, że pobiegnę na koniec miasta. A kiedy tam dotarłem, pomyślałem sobie, że przebiegnę przez hrabstwo Greenbow. A skoro dotarłem aż tak daleko, dlaczego miałbym nie przebiec przez cały stan Alabama? Tak właśnie zrobiłem. Przebiegłem przez Alabamę. Bez żadnego powodu. Po prostu biegłem dalej. Dobiegłem do oceanu. Pomyślałem, że skoro przebiegłem taki szmat drogi, to równie dobrze mógłbym zawrócić i biec dalej. Kiedy dotarłem do drugiego oceanu pomyślałem, że skoro jestem aż tutaj, to mógłbym równie dobrze zawrócić i biec z powrotem. Kiedy się zmęczyłem, szedłem spać. Kiedy zgłodniałem, jadłem. Kiedy musiałem pójść do... no wie pani... to szedłem.                                                                                                           Forest Gump









Bo ja jestem Superkobietą

Tak, jestem
Tak, jest
Nawet jeśli mam problem
Wkładam koszulkę
Z literą S na piersi
Oh, tak
Jestem Superkobietą







....Kiedy jestem załamana
I nie mogę się odnaleźć
I zaczynam słabnąć
Bo nikt nie wie
Co noszę pod tym ubraniem
Ale ja mogę latać
My możemy latać



Oh, oh, oh......


Bo ja jestem Superkobietą

Tak, jestem
Tak, jest
Nawet jeśli mam problem
Wkładam koszulkę
Z literą S na piersi
Oh, tak
Jestem Superkobietą







Dla wszystkich matek walczących
O lepsze dni
I dla wszystkich moich sióstr, próbujących
Przyjść do domu przed zachodem
I dla wszystkich sióstr
Idąc razem
Powiedzmy "Zrobię to"
Powiedzmy "Mogę"***







------------
**** tekst z w/w pieśni A. Keys Superwoman - którą dedykuję sobie i Wam :)





16 komentarzy:

  1. Pierwszy dialog mnie rozwalił :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Arte, tyle myśli, że nie wiem, jak skomentować. Szkoda, że nie jestem superkobietą. :) A zaledwie superkurą. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję Ci, nie móc robić tego, co zawsze robiłaś i lubiłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to przejściowe..odliczam - jeszcze 7 tygodni :)

      Usuń
  4. Arte kto jak kto ale Ty wstaniesz i bedziesz biegać!
    Pokażesz wszystkim..
    ale najpierw musisz zebrać siły.
    ps znam doskonałe zajęcie dla dzieci :D
    mieszasz groch z pieprzem i każesz przebrać i nie budzić zanim skończą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha, super zajęcie :)

      dzięki za wiarę -i tak będzie, musi być !:)

      już mam plany na kwiecień, maj - górki, łazęga
      :)

      Usuń
  5. Świetnie napisane. Czasem aż się chce zamknąć oczy i udawać, że cały świat nie istnieje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieciom też śmierdzi z japy. Jestem uspokojona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dzieciom, chomikowi :)
      wiesz, dzieci są ponad tym :D:P hahahahaha
      ale jest porada Osła :D - trzeba będzie zainwestować w tic taki :)
      :P

      Usuń
  7. Masz chomika Zygmunta???? :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak :)
      kiedy ja pedałuję, on biega po swoim kółku :D

      Usuń