poniedziałek, 3 marca 2014

olerna dusza




Przejściowe pory roku nie są dla mnie najlepsze. Dla nikogo takiego jak ja. Obłęd lubi wracać jesienią lub przedwiośniem. Lubi niż, mgłę, ołowiane zachmurzone niebo. Budzisz się rano i masz do dyspozycji albo nieokreślony lęk, albo smutek. A czasami jedno i drugie. Chciałbym obudzić się pogodnym i uśmiechniętym lub przynajmniej obojętnym, ale jedyne, na co mogę liczyć, to wybór między trwogą a rozpaczą oraz nadzieja, że nie zwariuję do reszty.”                                - Jarosław Grzędowicz (z książki Popiół i kurz. Opowieść ze Świata Pomiędzy)




Czasami zawisnę jak nietoperz w jaskini. W ciemności swej głuchej. 
Mój wiek mówi zacznij żyć, póki się ruszasz, bo zbliżasz się na przydział M1. 
A co ja chcę od życia? 
Nie wiem.
Wiem.
Strach, że nie zdążę, podsycany jest kryzysem. Kryzysem zrodzonym w braku 

harmonijnego przepływu endorfin. Okres przypływów i odpływów.

Naprawdę czuję się czasami jak postać rysunkowa. 

BUM!

To się nie dzieje....nie.....

Stanęłam przed lustrem. Spojrzałam .....wiem, że muszę rozwinąć skrzydła póki jeszcze mam 

siłę. I chęć.


Choć czasami nie mam chęci wstawać z łóżka.
Choć chcę wyruszyć przed siebie-gdziekolwiek, w jakąkolwiek przestrzeń.

Zamiast przeglądać oferty pracy buszuję po repertuarach teatrów, po koncertach.

Powstają w głowie plany weekendowych wypadów.

I zarys nowego tatuażu.


A potem niemoc sprawia, że nie ruszam się z łózka. Nie ruszam się, nie ruszam się czekając 

do ostatniej chwili, po czym pędem rzucam się na toaletę.

Zapadam się gdzieś w sobie.

Gdyby nie dzieci, kupiłabym bilet do Indii. Życie za wolontariat. Może by się udało. Pięć lat i 

pochówek w Gangesie. Albo co tam. Wędrówka od winnicy po winnicę.

Tylko po co mi to skoro tutaj mam wszystko? A po co piłam szukając zagubienia?

Zawisłam nad swoim brzuchem. Jest,  jak nigdy, posiniaczony od zastrzyków.  Pozieleniała 

słonina, bleh... To żółte to nie są promienie słońca uchwycone w jantarze, nie, to jad.

Zawisłam nad swoim sadłem trzymając w ręku strzykawkę. Nie wiem, gdzie wbić. Nie wiem, 

jeszcze czekają mnie trzy ukłucia. Trzy! Raz, dwa, trzy ...Raz, dwa, trzy....




....biały był ból który przeszył ją 

i nóż w jednej chwili błysnął 

w sercu motylim 

pył ze skrzydeł i krew na mankietach ....*





"Tyle wytrzymałaś, to jeszcze wytrzymasz" - gadam do siebie, ale bez przekonania.

Nienawidzę igieł. Patrzę od dziesięciu minut na nią i nie mogę, ..... nie mogę.

Do pokoju wleciały dzieciaki.

- Jeszcze nie wbiłaś?

- A chcesz za mnie to zrobić?

- NIE! Żartujesz prawda?

- Prawda. Zaraz wbiję.

- Mamo, a to boli?

- Trochę, ale nie za bardzo.

Zdopingowały. 

- Patrzcie - strach jest niczym wobec zdrowia

Cyk. Szlag, krew ...

- Ja bym tak nie mógł.

- Uwierz mi, że mógłbyś. 

Nigdy nie miałam takich numerów. Fuck, bleh ......

Ale mam.  Moje wejście pod prysznic rozwala mnie. Muszę usiąść na taborecie, przerzucam 

nogi przez próg, wstaję w brodziku na zdrowej nodze i jestem. Powrót to siad i przerzut nóg 

na dywanik. Bomba, fantastycznie, rozwijam swoje skrzydła, czerwone skrzydła. 

Feniks wyrwany z popiołu...





....wierzę w cud


a poza tym

co ja wiem o życiu
tylko tyle ile muszę wiedzieć
a poza tym
kocham przecież muszę przeżyć
wierzę w to co muszę wierzyć
i naprawdę jestem



wierzę w cud.........**







------------
* - tekst piosenki Czarna Inez - zespołu Raz, dwa, trzy.
** - tekst piosenki Bynajmniej zespołu Raz, dwa, trzy.




22 komentarze:

  1. Czasem jest taki dzień, że wszystko rozwala nasze wnętrze, każdy gest, najdrobniejsza czynność, wszystko jest w odcieniach szarości....
    A już następny dzień, nawet nie:) za chwilę, za ułamek sekundy i znów chce się żyć:) Znów świat nabiera tęczowych kolorów:) Warto w to wierzyć:) To takie pozytywne zaklinanie rzeczywistości. Tego Ci gorąco życzę, Pozytywna Dziewczyno:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ale Ty wiesz jaka będziesz wygimnastykowana od tego przerzucania nóżek pod prysznic? ;) A na brzuchu domyślam się, że masz elegancką tęczę... Może domaluj słoneczko...? I pomyśl, że WARTO- za rok narty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A bo dzisiaj pogoda taka... Jeszcze tylko jutro i ma być ślicznie. :) Jak wymyślasz, to nie jest źle, a będzie lepiej.
    Trzym się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastrzyki przeciwzakrzepowe?
    Ja dziś z ćwiczeniami muszę odpuścić, ale jutro już wracam. Wczoraj był piąty dzień z Ewą, bez obijania się.
    Mam nadzieję, że szybko wrócisz do formy, żebyś chociaż mogła na razie normalnie chodzić i na rowerek wsiąść. Ale wszystko potrzebuje troszkę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Walcz, i nie zapadaj się. Więcej wiary :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś dzielna, dasz radę :)
    Mnie też strzykawki przerażają, ale jak trzeba, to trzeba..

    OdpowiedzUsuń
  7. szacun, nie mogę patrzeć jak komuś ktos robi zastrzyk, co dopiero sobie robić. chociaż ucho przebiłam sobie sama, ale to co innego. Najgorsze za tobą. teraz będzie tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Arte, rozwalasz mnie takimi wpisami. Jesteś cholernie utalentowana, co piszę oczywiście z wielką zazdrością. ;)
    PS Trzymam kciuki, że wszystko z nogą wróciło do normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. talent mam: trenuję do szczudeł :)

      Usuń
    2. Oj, tam. Nie wiadomo, co się w życiu człowiekowi przyda. ;)

      Usuń
    3. cyrkowe zdolności zawsze :)

      Usuń
  9. Znam ten ból, czasem się tak bardzo nie chce, tylko leżeć i nie ruszać z łóżka...

    OdpowiedzUsuń
  10. Arte, Arte.
    Mi słabo od samego opisu.
    błeeeee:/
    igły, krew...
    no masakra :/

    Pomyśl o tym jak będziesz biegać, zjeżdzać na nartach.
    jeszcze trochę.
    zawsze bliżej niz dalej Silna Kobietko

    OdpowiedzUsuń