czwartek, 6 marca 2014

marudzenia nie czytać- brutalne



Mina kuriera i zmarszczenie nosa było pięknym widokiem. Widokiem, który mnie rozbawił. Chyba osiągnęłam dno. I szczyt wstydu. Trudno.
Każdy ma prawo na słabsze dni.
Zwłaszcza gdy prochy stoją, gdzieś na górze, poza zasięgiem. Podwójny ból. Potrójny dół. Kur**a, ja pier**lę, nie mogę .....

A mówiłam, że jestem mistrzynią rozpierdzielania duszy. Nie ma to jak sekcja radochy. Pokrojona kona u stóp udręczonego ego. Wbijam w te strzępy zęby. Delektuję się ....Rozpacz ma odstręczający aromat, ale za to wybornie smakuje. Niczym ser pleśniowy...trzeba to po prostu lubić.

Tak jest łatwiej. Zakopać się i odlecieć. Przestać istnieć. Tylko warczeniem określać swój byt.

Ale takie chwile zostawiam na specjalne okazje.

Ta była nią.

Zazwyczaj idę na wódkę i zrównuję wszystko, a teraz jakoś...nawet napić się nie mogę.

Czuję się jak zwierzę w klatce.

A z sobą nie chce mi się rozmawiać, bo ...nie i już.












Niesamowite to uczucie tak zdychać w pościeli, gdy mężulo sprząta, gotuje, pierze, prasuje.

Jaka to satysfakcja zajęczeć:
- Chce kawę! Gdzie ona jest?!
- Przecież nie rozerwę się ! Rusz się!
- Nie!!!!!!

I tak parę dni tkwić w łóżku jak szczątki statku na dnie Trójkąta Bermudzkiego.
W otchłani zapomnienia.


Tylko czasami z tej niemocy rodzi się siła złości. Rykoszetem uderzająca dzieci. Mocnym rykosztem
Przepraszam, ale .....cholera... czuję wobec siebie niesmak.
Zbyt łatwo się unoszę
Na tych czarnych skrzydłach.

Deprecha z frustracją jest jak mieszanka gówniano-błotna. Zaślepia. Dusi. Zniewala.
Chodząc po obszarach własnej duszy trzeba kalosze zakładać, bo takie łajno. Nawóz obłędu.







Matka zadzwoniła:
- Kupić ci coś?
- Tak choinki zapachowe jak do auta.
- Co?
- Nic. Jakieś ścierwo weź, zrobię gulasz dzieciakom.

Wzięłam prysznic i szpachelkę- dość, dość, dość...

Stanęłam nad garem. Zawisłam nad zwłokami zwierzęcia. Potok myśli. Samotność jest niczym zapalnik do bomby, która uwalnia dziwne obrazy.

Nie jestem normalna, więc jak każdy szaleniec zwróciłam swoją uwagę na  Boga.

Czy Jezus był sympatycznym człowiekiem?
Jakim był człowiekiem?

Bezrobotna, nudna, gaduła ...ale w sztuczkach lepszy od David Copperfield,a.


Wiara jest jak zaraza, szerzy fobie.

Mojej matce porobiło parę dziur w głowie.

- Ale u ciebie patologia, kto to widział, by pranie wisiało na balkonie w niedzielę.

-Dziękuję za rozmowę. Miłego dnia życzę. - rozłączyłam się. Nie mam sił na jałowe dyskusje.

Ale skazana jestem na nią.


Matka odebrała syna ze szkoły. Po drodze kupiła ścierwo na zupę.

- Co to jest ? - zapytał się syn.
- Kurczak. Parę dni temu chodził mówiąc: pi, pi pi... - odpowiedziałam.
- Nie.
- Tak.
Jestem beznadziejnie brutalna.
Syn popatrzył.
- Aha, tu była głowa....
Zrobiłam się blada. Ogarnęły mnie mdłości. Zawisłam nad muszlą.

Nic.

Pawia puściłam, gdy dostałam wezwanie do ZUSu. Musze stawić się.

I stawiam się na nogi.

Oczyściłam siebie.

Tylko parę myśli niepokojących fruwa mi pod czaszką, jak rękawy schnących koszul.

Wycieram łzy.....


Ciiiiii.......

Koniec jęczenia.

Przebijam to na żelastwo. Zbroję radochy, nie do ruszenia.







Córka wróciła z przedszkola. Zrobiła akcję przy obiedzie drąc się :
- JA CHCĘĘĘĘĘĘ DOOOO MAAAAMYYY!

Dlaczego?

Bo nie chciała jeść bigosu.



Są bigosy i bigosy.
Ja też swojego nie chcę........



Czytanie horoskopu podnosi kąciki ust do góry:


Najprawdopodobniej czujesz zmęczenie i brak motywacji, jednak weź głęboki oddech a lepsze czasy niedługo nadejdą. Nie podejmuj wyzwań, które mogą Cię przewyższyć!


Możesz spodziewać się miłej niespodzianki i otrzymać nagły przypływ gotówki.

Jasne, zawsze jakaś kasa wpływa na konto.



I coś, co mnie zabiło, uwalniając śmiech:

Spróbuj dokonać pewnych zmian w swoim życiu w związku ze swoją seksualnością i finansami innych osób. Możesz mieć skłonność do problemów z miejscami intymnymi czy trawieniem.


Moja seksualność i finanse innych -no pięknie ! Aż do problemów intymnych.

Nic dziwnego, że kasa będzie wpływać na konto.

O raju, hahahahahahahaha


Mam zostać dziwką co rzyga spermą? Aż do bólu tyłka?!



Zaiste, pięknie .....


Już się rozłożyłam na łopatki.

Ze śmiechu .








16 komentarzy:

  1. Też lubię kiedy moje zwłoki leżą w łóżku, a w domu wszystko się samo robi ;-)

    Yeaa...to je to! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a najlepiej jak przy zwłokach leżą inne zwłoki :P

      Usuń
  2. No, dosadna jesteś w tych swoich opisach, nie ma co! Ale podoba mi się ten Twój styl. Wyłaź z tego wyrka i pisz! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. trójkąt bermudzki? tam nic nie znaleziono... nie ma żadnych szczątków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie? ;)
      no to chyba prądy morskie porwały w inną przestrzeń :)

      Usuń
  4. Niezłą mieszankę emocji nam dzisiaj zaserwowałaś. I wstawaj w końcu z tego wyra! Chociaż... może ja się też położę, zakopię pod kocykiem i nowy dołek na kanapie wyleżę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i widzisz co ja mam? buuuuuu.....;)


      hahahah, wiesz co? to może zamiast dołka wyleż nową historię:)

      Usuń
  5. Mój mąż zawsze twierdzi, że on by sobie sam poradził, ale kiedy ja po zabiegu nie mogłam wstać i to on "gotował" rosół, co chwilę się pytał, co i jak, często nawet nie wiedział, do czego ręce włożyć, nie umiał się odnaleźć, ale "on sobie poradzi" :)
    Dużo siły Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dzięki :)

      no faceci są cwani, ale przy nas :)

      Usuń
  6. Żeby horoskop był powodem zwleczenia się z wyra... no proszę :-) Może napisz do nich list dziękczynny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehehe, już lecę ;)
      dzisiaj wyciągnęłam dwie karty z tarota: śmierć i wisielec - to idę zawisnąć pod prysznicem by nie śmiercić :P

      nic tak nie poprawia humoru jak poranne czytanie horoskopu :)

      Usuń
  7. Mi na takie dni pomaga kąpiel, wyciągnięcie z szafy czegoś ładnego i już nie wygląda się jak brudne truchło :P Trzeba się ogarnąć kochana, nie ma takiego "zdychania" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj idę, idę , idę ......tylko .........no idę .....:)

      Usuń
  8. Ale o co chodzi? :D hehe
    A tak serio, to niech Cię to "marudzenie" zostawi w spokoju i niech Ci lepiej los sprawi jakaś miłą niespodziankę - tak, jak w horoskopie napisali ;]

    OdpowiedzUsuń