piątek, 14 marca 2014

Mamo! Pobudka!


Syn obudził mnie o szóstej rano. W piątek. W piątek, kiedy wszyscy ledwo zwlekają się z łóżka mając dość porannego wstawania i marząc o sobotnim leniuchowaniu,  ten wyskoczył ze swojej pościeli jak młody bóg i przygnał do mnie.
- MAMOOO, pobudka, kocham cię.
- aaagrrr hehe grrrr....
- No weź, mamo, wstań proszę, POBUDKAAAA! Młodą trzeba budzić.
- Cześć kochanie, która to godzina? - wymamrotałam pomiędzy ziewaniem a spaniem.
- Szósta! hahahaha...
-  Nie! weź synku spadaj, wstanę jak budzik zatrąbi.
- Ale co mam robić?
- Czytać? Ubrać się?  nie wiem, cokolwiek, ale daj mi spać.
- Mamoooooo......no weź........



I po śnie. Sprawdziłam czy syn ma gilgotki. Jeszcze są. Ale fajnie się wywijał i wrzeszczał. Ma głos.

Za to Młoda wstawać nie chciała, ani o wpół do siódmej, ani o siódmej. Pocieszające jest to, że do mnie nie krzyczała jak do ojca swego:
- IDŹ STĄD!!! IIIIIDŹ!!!!!

A mężulo co?

- Dobrze, idę, ale wstawaj, bo nie ma czasu....

Zatem zamieniłam się w kotka, mrauuuuu. który chce mleka, więc chodź kochanie do kuchni. Niestety, dziecko powiedziało, że kotka kocha, ale wstać nie może bo bolą i nóżki i rączki.

Kotek zamruczał o awarii telewizora. Nie ma dla Młodej większej motywacji - wieczór bez bajek? Wleciała do kuchni, znalazła talerz i poprosiła o płatki. Kocham takie "cudy".
Wiem, wiem - szantaż jest zły. Ale jaki skuteczny! :)

- Synu, jak jutro mnie obudzisz przed ósmą to masz  po tablecie, rozumiesz?
- Oj tam oj tam.
- Nie żartuję - chcę spać, starość kocha poduszki.
- No mamo...
- No co?
I mogliśmy sobie pogadać - poranny z niego wróbelek i koniec. A siostra -sowa. I możemy sobie pogwizdać ...

Babcia odprowadzała dzieciaki do instytucji.
- Ja mam piasek w butach - stwierdziła Młoda po drodze - stój, trzeba wysypać.
- To mama nie zrobiła tego wczoraj, nie sprawdza wam butów? 
- A co ty myślisz - wtrącił się starszy - że mama ma wszystko wiedzieć? Nie musi wiedzieć wszystkiego. Skąd miała wiedzieć, że byliście w piaskownicy? Co?

Obronił mnie. Jak zwykle. Babcia ma nieświadome zapędy dowalania mi - lata praktyki weszły jej w krew, więc czy chce czy nie chce robi to. Bo ja zawsze nie tak robię.

- Wiesz powinnaś mi dać na imię porażka.
- Ależ córciu co ty mówisz? - by za chwilę zamienić się w instruktorkę mego życia - wiesz nie tak się kroi, nie tak się wiesza, nie tak ....bla, bla, bla.

Boże, proszę Cię, upierdziel mi głowę jak wdam się w swoją kochaną mamusię.

Ale to moja wina. Powinnam wyprowadzić się z 600 km stąd. I tyle. A tak?
I jeszcze ta moja niemoc skazuje mnie na jej pomoc. Nie chce być niewdzięczna, ale...no kurde.


No cóż,... a  dzieciakom mówię - sprawdzajcie swoje buty i tyle. Na zewnętrzny brud zareaguję i nie puszczę, ale to co jest w środku, to skąd mam wiedzieć?!

Jak będę je we wszystkim wyręczać i za nie myśleć to wychowam jakieś gluty nieogarnięte. A wystarczy, że Starszy i tak ma swój świat i potrafi zaplątać się we własnych nogach. Zaś Młoda, jak to babka, ma głowę na karku, ale nie zawsze :)


Jedenasta - piękna pora. Wylazłam z wyra. By nie było:
- Mamo! Ty znowu w piżamie!

Zrobiłam ryż z jabłkami. A skoro piekarnik był rozgrzany to w międzyczasie namieszałam jakieś proste ciasto. Też z jabłkami.

Nie jest ze mną dobrze, oj nie.

Hm.....lazania! Od roku obiecuję, że zrobię. W końcu mężulo coś z Garfielda ma. Właściwie to dużo z niego ma. Właściwie to taka ludzka odmiana Garfielda. Czasami, zazwyczaj.






Chociaż nie- teraz to musi latać, sprzątać, aż miło patrzeć. I tak rozwinął skrzydła, że chce robić zrobić w mieszkaniu rewolucję - remont przedpokoju i nie wiem co jeszcze. Mówię, żeby mnie tym nie zanudzał. Ma wolną rękę.


Znalazłam przepis. Zrobię lazanię.
Tyle, że nie wiem kiedy.
Ale przepis mam - jest postęp :)


Ja wiem co mi dolega - po prostu dostaję korby z nudów. Zastój i lot w dół.

Jasne czytam, oglądam, ale ten bezruch, a raczej ruch gałkami ocznymi nie jest tym o czym marzę, choć marzyłam, kiedy pracowałam. Kocham samotność, ale bez wypadu i bez ludzi dusza ma umiera....

Swoje jednak muszę odczekać zanim będę mogła wyruszyć...

Zawsze człowiek chce mieć to czego nie ma a jak dostaje to to zaczyna chcieć czegoś innego.

Więc by nie popaść w destrukcyjną frustrację postanowiłam zapakować wszelkie emocje do woreczka i zatopić.

Życie do tej pory nie skrzywdziło mnie, więc don't panic, Arte. Bo wpier**l. O!

A nalatać się to jeszcze się nalatam się za poszukiwaniem pracy :)))))





ps. jak widać, stuknięcie klawiaturką w mą główkę pomogło :)











a niżej są trzy nowe posty jakby ktoś nie zauważył :PPPP  ,a miałby ochotę poczytać- płodność mam, ale na szczęście w słowach :PPPP









16 komentarzy:

  1. Co Ci powiem, to Ci powiem... ale mnie ten bezruch też dobija. Normalnie powietrze dzisiaj ze mnie zlazło jak nic. Nie wiem, czy przesilenie wiosenne, czy choroba psychiczna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wiosnę niejednemu odbija :) Może by tak dla równowagi... zakochać się ? :) Klina klinem :) Trzymaj się cieplutko, Arte :) Dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy bezruch jest zły. Rozleniwia. I potem nie dość, ze nic się nie chce, to jeszcze coraz gorzej i gorzej się myśli ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mnie energia rozwala, ta nieujarzmiona, pełna bezczynności, aż normalnie przygnieciona jej ciężarem wstać nie mogę z wyrka a i głowa przybita poduchą .....oj nie chce się, nie chce...

      :)

      Usuń
  4. Ja to nie wiem, że dzieciom nie chce się dłużej spać, tylko wstają równo z kogutem, wesołe, energiczne i gotowe do zabawy :D hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córka złoto śpi na maksa, a Syn znowu pobudka po 7.00- nie chciał nas budzić,zaczął czytać - tyle, że : - Mamo? a co to znaczy?
      :D

      Usuń
    2. Ale chęci miał żeby się zająć sobą hehe

      Usuń
    3. to fakt, ale wiadomo jak to jest z dobrymi chęciami :):P

      Usuń
  5. Oj prawda, prawda - starość lubi poduszki... Może dlatego czuję się ostatnio chronicznie niedospana ;)
    Pozdrowionka dla całej Rodzinki

    OdpowiedzUsuń
  6. I jak tam woreczek z emocjami? Wypierniczony gdzieś daleko od domu? :-) Miłego nowego tygodnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, wali mnie po głowie :)

      Dzięki, nawzajem :)

      Usuń