czwartek, 13 marca 2014

Bęcki w szkole

Syn wrócił ze szkoły. Na przerwie, kiedy zawiązywał buty, ktoś gwizdnął mu picie.

- Ale jak? - spytałam się zdziwiona.
- No z tyłu było.
- To daj przed siebie. Kochanie, szkoła to zbiorowisko rożnych dzieciaków, uważaj.

Nie krzyczał na szkołę kto zajumał mi picie?!, nie. Nic nie powiedział pani. Był zdziwiony, że tak można.
Dlaczego? Po co?



Na drugi dzień syn poinformował mnie, że już wie kto mu zabrał picie, bo ten typek chciał i dzisiaj zwinąć mu butelkę.
I co zrobiłeś?
- Wyrwałem mu ją, a on powiedział, że jestem dzidziuś to go popchnąłem a on - no weź przestań i dał mi spokój.
- Super, broń się przed takimi istotami. Ale jak jeszcze raz ci ukradnie to zgłoś pani złodziejstwo, bo dzisiaj picie, jutro plecak, a potem co? pieniądze? telefon?

W trakcie rozmowy okazało się, że ta istota  na chwilę dała spokój synowi - jako mała gnida poszła do swojego większego kolegi i napuściła go na syna. Syn odparł atak.

To się dzieje na przerwie.

Nauczycielka nic nie widzi.

Syn musi nauczyć się radzić sam sobie - musi. I wierzę w niego. Ja mu ni pomogę. Nie mam zamiaru.

Pewnie, po genach idąc, na skargę nie pójdzie tylko w końcu ciemiężycielowi łomot spuści. I słusznie.
Ma mu pokazać gdzie jest jego miejsce, a nie, że jest skarżypytą.
I niech mnie wezwą do szkoły.

Natomiast jeśli takie rzeczy się dzieją to jak ma się czuć w szkole dziecko 6-letnie?!

Ja wiem, że jedna nauczycielka stojąca na korytarzu, choćbym nie wiem jak chciała wszystkiego nie upilnuje...ale jak jest moloch to można poszukać jakiś rozwiązań.

Podobno niezłe bęcki zbierają maluchy w toaletach. Mój nie korzysta z tego przybytku.

No synu wkraczasz na ścieżkę ludzi - a ja chyba za delikatnie cię wychowałam. Bo wiesz ludzie to ....ale sam odkryjesz - bywają różni.

On jest spokojnym facetem. Za spokojnym. Schodzi z drogi, bo po co się szarpać, forsować?

Albo takie zachowania....

Starszy idzie z kumplem do szkoły. Tamten gada jak najęty nie dając dojść do słowa synowi.
Jak syn to skomentował? Bo jak ktoś mówi to się nie przerywa.

Ha! pięknie, tylko widzisz, twój kolega miał to w nosie, miał w nosie to co ty masz do powiedzenia i próbował przeforsować tylko swoje historie - jestem super, znowu zdobyłem milion punktów, kupiłem to w grze, a ty tego nie masz, a to jest trudne i tego nie zdobędziesz... I może dobrze, że Starszy milczał, bo przecież nie chodziło o oto, by mówił. Miał tylko wysłuchać tyrady o zajebistości kolegi.

- Kochanie, kumple prowadzą dialog, nie monolog. I wiesz ...Samochwała w kącie stała ..

Nie chcę go wychowywać na zarozumiałego cwaniaka, który uważa się za najlepszego i wszystko mu się należy. Który musi wdeptać kogoś, by stanąć wyżej. Który ludźmi wyciera swoje kłamliwe usta. Który innych ma za nic. Który uważa, że ludzie to kostka brukowa.

Czas na trening asertywności. Niech tą wrażliwość chroni. Niech jej nie zamienia na emocjonalnego trupa.
Czas na trening diabolicznego poczucia humoru, które potrafi być niezłym pstryczkiem w nos.
Czas na kucie duszy.

Ale nie jest źle.

Syn poleciał do kolegi. Czas zabawy do 18.00
- Idę do domu, bo już szósta.
- Zostań , mama zadzwoni do twojej, żebyś został.
- Nie. Umówiłem się z mamą, ze wrócę o szóstej.
- Proszę cię, zostań.
- Nie. Idę.
I Starszy wrócił do domu o umówionej porze.
- Dzięki synku.Super postąpiłeś. Jestem z ciebie dumna.


Domofon.
- ....
- Nie, nie mam ochoty.
- ............
- Powiedziałem ci, że nie wyjdę  i już.
- ................
- Zadania muszę zrobić, a poza tym chcę dzisiaj czytać.
- ....................
- Mamo, a kolega może przyjść? (ugięcie się pod presją)
- Nie, masz zadania do zrobienia.(pomoc dla syna :P)
- Nie, nie możesz. Ja idę. Cześć.

Ta rozmowa trwała ponad dobre pięć minut. Syn naprawdę musi sprostać niezłej nachalności kumpla.
Tamten nie rozumie słowa nie, ma być tak jak on chce by było. O mało co sama nie podeszłam do domofonu, by zakończyć tą rozmowę, ale to nie moja sprawa. To syn ma się nauczyć mówić:  nie.

- Kochanie, mówisz, że nie masz ochoty wyjść, masz inne plany na popołudnie, jakie to nie musisz mówić i tyle i kończysz dyskusję.




Z życia Gadziątek.






Rano syn będąc w łazience podał siostrze ręcznik, by się wytarła po umyciu zębów.
- Dziękuję ci kochany Starszy.
Miłość rodzeństwa kwitnie.




 Ale to nie była walka. To było mizi-mizi. Młoda, była zadowolona. Uwielbia jak brat ją zaczepia.
A potem oddali się nauce grzebania w nosie. Seryjnie. Zanim padłam strzeliłam parę fotek :)



- Mamo ja się boję spać.
- Dlaczego?
- Bo pod łóżkiem są potwory.
- Jakie potwory?
- Bo mam w pokoju brudno a w Hello Kitty było, że z brudu powstaje Kurzopotwór i on tam jest.
- On powstaje z brudów, a nie z porozrzucanych zabawek, więc zluzuj, jego tam nie ma. A może posprzątasz?
-  Rączki mnie bolą. Ale Hello Kitty jest mądra, co?
- Dobranoc Młoda.
I zakopała się.







Dzisiaj syn został pasowany na czytelnika. Samodzielnie wybrał sobie książkę w szkolnej bibliotece. I czytał.




Idealne popołudnie - muza i czytanie. Oboje zatonęliśmy w słowach. A Młoda e tym czasie poszła tańczyć.



- Chętnie poleciałbym samolotem.
- Ja też.
- A leciałaś już?
- Nie, nie miałam okazji, aż głupio co?
- No wiesz mamo, jak byłaś mniejsza to wtedy samolotów nie było.


Nie, nie pognałam po kremy odmładzające :)






 "Wniebowzięci": 
Człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać…


10 komentarzy:

  1. Szkoła - nie ma chyba bardziej demoralizującej placówki niż szkoła... nie lubię szkoły i tego co robi z dziećmi, w szczególności - z tym dobrze wychowanymi. Nie, nie, że ich zmienia... ale, że frustruje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale potem jest praca, ci sami ludzie, więc cóż - trzeba nabierać odporności :)

      Usuń
  2. Dzisiejsza szkoła to droga przez mękę dla dzieciaków i nauczycieli...
    Masz mądre dzieci. Jeszcze niejedna bitwa przed nimi, ale poradzą sobie, bo już wiedzą, co jest dobre... Mądrze je Chowasz, Kochanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mądre masz te dzieciaki, wiesz ;) ?

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacyjnie wychowujesz te swoje dzieciaki. Jak będę miała kiedys swoje dziadątka (daleka przyszłość... jeśli nie zbyt daleka :P ) to normalnie walę do Ciebie po porady wychowawcze:)
    Żeby chociaż połowa rodziców była taka rozsądna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, dobra :)

      tja życie potrafi zaskakiwać i to z nieoczekiwanej strony, tak więc wiesz .....poczekaj, poczekaj :))) :P

      Usuń
  5. No Ziuta mojaś Ty! I choćbym miała na apelu występować oskarżona o obniżone zachowanie syna to zrobiłabym to z dumą, wiedząc, że o dumę walczył.

    Potworów z Hello Kitty sama się boję! Ale bardziej się bałam na holetu Transylwania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha Hotel był niezły :)

      dlatego mówię - niech mnie wzywają :)

      Usuń