środa, 19 lutego 2014

To BI or not to BI?hm...



Zaciągnęłam męża na zakupy. On ma kartę a ja potrzeby. Bielizna, elektroniczny pilnik do stóp, kremy,

bajera :D

 podkład, tusz etc oraz wizyta u fryzjera. I do tego kupiłam sobie uroczą  piżamkę,  z osiołkiem i z napisem happy. Bo takim szczęśliwym zwierzęciem jestem.



W domu Mooniek popatrzył na mnie podejrzliwie. Kurde za mało kawy mu wsypałam do kubka, czy co?
- Słuchaj, ale czy ty na pewno do tego szpitala się wybierasz a nie gdzie indziej?
- Ale że co? - zapytałam się zdziwiona.
- No wiesz te zakupy, aż miło.
Budzę się do życia. Bo jednak wciąż gdzieś balansowałam nad przepaścią. Niby uśmiech, ale ..zarastałam cielesnoduchowo jakaś pleśnią obojętności na wszystko,ale teraz przechodzę na siebie - tryb: lekkość bytu. Choć jak regulowałam brwi to lekko nie było.
- Jest wiek, kiedy wagina przegina. Chcę być - wow - odrzekłam zaczepnie pokazując język - wiesz pewne rzeczy nabierają nowego sensu. To bi or not to bi. Może czas poeksperymentować?
Popatrzył, uniósł brew, zajarzył ...
- Pojebało cię, prawda?
Bystrzak.
- Nie. Skąd człowiek może wiedzieć, kiedy  i gdzie spotka miłość? -
Na widok jego miny  trudno mi było utrzymać śmiech w ryzach. Popatrzył na mnie jak na stukniętą babę, jednak z morderstwa zrezygnował. Postukał się tylko w czoło i poszedł na kompa. I oto chodziło! Mogłam w ciszy zająć się książką.

Seksualizm człowieka rzecz piękna. Zatracenie się w dotyku, w gierce uniesienia, orbitowanie gdzieś gdzie umysł nie sięga. Za ten lot ciało dostaje takiego bonusa, że cierpi na niedosycenie. I jeszcze, jeszcze, jeszcze ....jakby zmieniało swoja strukturę i stawało się czymś innym, lekkim...zwiewnym. Czarna dziura to nic innego jak eksplozja ekstazy...BUM! i spłynięcie - nie tylko w przenośni...

Orientacja nasza podobno jest płynna.. I wcale czarne nie jest czarne, a białe białe. Kinsey stworzył skalę naszych upodobań. Skalę na której hetero nie ma właściwie nic do roboty. Jest skrajną grupą. A rzekomo każdy człowiek po tej skali w swym całym życiu przesuwa się się o 1-2 punkty. Ciekawa rzecz. Sam Alfred był niezłym oszołomem. a badania to był jeden wielki przekręt, zwłaszcza jeśli chodzi o seksualność dzieci....grrr.
Nie mniej jednak klamka zapadła.  Zapoczątkował on w latach 60-tych rewolucję, choć tak naprawdę za te badania powinno mu się jaja urwać.
Ale cóż - skala Kinseya stała się kultowa i obecnie na niej się bazuje. Bo i inni dochodzą d wniosku, że wiele jest pośrednich orientacji.

Bi, biseksualizm jest modą czy otwartością, a może trzecią płcią? Bo czasami zgłupieć idzie. Nie wiem czy to wychodzi z pragnienia czy też z nudy.

Podobno każdy ma swój taki pierwiastek gdzieś w sobie. Tyle, że środowisko, wychowanie i otwartość na moc doznań albo nas hamują albo jednak wręcz odwrotnie: szukamy wyzwolenia. I to nie jest tylko pociąg fizyczny, ale jest to też  pociąg emocjonalny. Jak i może po części chęć eksperymentowania z własnym ciałem, doznaniem. Szukaniem nowych wrażeń.
Nie można w tym wszystkim też bagatelizować naszych fantazji, wyobrażeń, bowiem dochodzi do oszukiwania siebie i zapętlamy się w niespełnieniu i rozczarowaniach. Tyle, ze fantazja wyobrażeniu nie jest równa i nie wszystko da się wykalkulować, że jest właśnie tak a nie inaczej.
A jak jest? Każdy wie, jeśli umie sam z sobą rozmawiać szczerze. Psychologowie mówią - idź tam, gdzie coś czujesz, spełniaj się. Inni - lecz się.

Czy wraz z rewolucją i odprężeniem przyszła moda na eksperymenty czy też odwaga, by mówić o tym?
Człowieka jednak trudno zaszufladkować. Biseksualizm zakłóca wszystko. Gdzieś tkwi uśpiony w każdym człowieku. U kobiet rzekomo bardziej niż u mężczyzn.
Pod wpływem jakiegoś impulsu potrafi pojawić się nagle.  Wyzwolić i zaistnieć. I ani wiek ani doświadczenie w łóżku nie mają znaczenia.
Albo też nigdy się nie budzi.
A co sprawia, że jest jak jest?
Kto tam wie ...Pstryk. I albo jasność następuje albo ciemność.
Niektórzy są w ciemnej dupie, albo chcą tam wylądować. Nie wiedzą jak postępować i o co z nimi chodzi.
W końcu nikt o seksie nie rozmawia tak po prostu.
Seks? To kołdra, a pod nią on i ona dokonują dzieła zapłodnienia jajeczka. Na misjonarza.

Co sprawia, że mąż ma na boku kochanka i wraz z nim buduje jakąś relację? Co sprawia, że kobieta po paru latach małżeństwa jednak odchodzi do kobiety? Albo zdradza męża ze swoja kochanką?
Niektórzy zagłuszają w sobie bi dla miłości do partnera, partnerki i nie wchodzą w zdradę  ani w inne relacje z osobnikiem tej samej płci, i pomimo, że przeżywają katusze to dla miłości zabijają tą potrzebę. Rozterki szarpią duszą ...

Bi dla innych orientacji to oszuści. Kłamcy. Nie określeni seksualnie tchórze. Bi przeraża także tych co podświadomie coś odczuwając odsuwają te myśli od siebie. Choć jak człowiek ogląda się za kimś interesującym też samej płci to przecież nie czyni go to bi? Gdzie jest ta granica?
Czy wystarczają jakieś dziwne wyobrażenia czy jednak trzeba przekroczyć granicę dotyku?

Jednak w emocjach tkwi niesamowita siła. Każdy poszukuje spełnienia, bliskości, zrozumienia, miłości.Jeśli nie znalazło się tego u płci przeciwnej to podobno  nasz potencjał skierowany zostaje na tą samą płeć. Albo może jesteśmy kierowani ciekawością, chęcią eksperymentowania, dopełnieniem tego co jest, by było jeszcze więcej?

Pewne rzeczy są zmienną, zależy to od dojrzałości człowieka, podejścia do siebie, a może zależy to otwartości na świat i doświadczenia? Poziomu wpojonej moralności? Choć ona sprowadza seks do prokreacji, a nie afirmacji życia. A miłość przecież nie jedno imię ma.

Człowiek jednak potrafi zaskakiwać jeszcze bardziej. Film Ona ukazuje związek między człowiekiem a systemem operacyjnym. Jest to ciekawa historia budowania bliskości, która spowodowała początek związku. Ciało było nie potrzebne. Potrzebne były emocje. Jak zwykle bywa. Nie wiem jakby bohater odniósłby się do tego wszystkiego, gdyby głos systemu był męski, a nie kobiecy, nie mniej jednak facet zakochał się w kimś kogo nie było. Zakochał się w komputerze. Trochę to przypomina ludzi, którzy zakochując się w sobie wirtualnie, nigdy siebie nie widzieli. Magia słowa, słowa, które rozumie, tuli i daje zrozumienie.
Bo człowiek przede wszystkim chce być kochany. I zrozumiany. A kto to będzie to nie ważne, ważne by ktoś był, bo samotności nikt nie chce. To miłość i akceptacja daje nam silę istnienia i radość odkrywania świata.
To bi or not to bi ?


Praw­dzi­wa podróż od­kryw­cza nie po­lega na poszu­kiwa­niu no­wych lądów, lecz na no­wym spoj­rze­niu.                                                                                                                        Proust









ps natchnienie znalezione nie tylko w życiu, ale także na onecie -vod polecał  film "Pocałuj mnie" oraz http://www.cda.pl/video/107016fe/Biseksualizm-Nowa-sztuka-zycia-_2008_-lektor i jakby ktoś się pytał o co mi chodzi, to ja nie wiem, po prostu próbuję pewne rzeczy zrozumieć i nie dziwić się. :P






14 komentarzy:

  1. "Zostań "bi", podwój swoje szanse" - można powiedzieć, jak to gdzieś zasłyszałem w Sieci. I myślę, że masz rację, że to w dużej mierze jest płynne, zmienne. I od nas samych tylko zależy, w którą stronę pójdziemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko właśnie co powoduje to, że jednak idziemy? jesteśmy jak pluszowe misie? nieważne kto przytuli?
      :D

      Usuń
  2. Widzę, że i u Ciebie dziś seksualnie ;)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha to zaraz polecę do Ciebie :)

      ostatnio mania - kryzys wieku średniego? :P

      Usuń
  3. o matko...
    w sumie ostatnio się nad tym zastanawiałam
    w odniesieniu do siebie.
    czy mogłabym teraz jako stara baba się nawrócić na inną orientacje jak to robią poniektórzy,
    i doszłam do wniosku, ze.. nie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, a ja nie wiem ....:PPP
      a tak na marginesie, kiedy mój mężulo obejrzał ekranizację książki Larrsona- orzekł, że mam coś w sobie z Salander :P (aspołeczność także :D)

      Usuń
  4. Seks seksem, ale mnie zainteresował ten elektryczny pilnik do stóp. Muszę sobie taki koniecznie zakupić. Mam nadzieję, że jest dobry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry, naprawdę :)_ Miałam pięty w stanie "siara pokazywać" - a teraz....ula la la. Do tego krem na pięty i świat zadziwiasz :)

      Usuń
  5. Buahahahahahahaaha kradnę tekst o waginie :D

    Wydaje mi się, że prędzej kobiety są bi niż mężczyźni. a może się mylę?
    ps. Ty juz wiesz czemu ja święta :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A Wiesz... To bardzo ciekawy tekst, który daje sporo do myślenia.... Myślę, że sporo kobiet ma tego rodzaju rozterki. Poszukiwanie swojej seksualnej tożsamości? Być może... Wewnętrzna potrzeba eksperymentowania? Znudzenie partnerem? A może właśnie tak do końca nasza płciowość nie jest określona?
    Myślę, że kobiety są jednak bardziej emocjonalne i dlatego szukają nowych doznań.... Kiedyś powstrzymywało ich pojęcie tabu, dziś to żadna bariera... Tylko,... jeśli już przekroczymy tą niewidzialną granicę innych doznań, czy potrafimy wrócić? Czasem lepiej nie wiedzieć, bo można bardzo zranić swego partnera... albo partnerkę:). Za tą granicą nic już nie jest takie samo.... A powrót bardzo bolesny.... Bardzo... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie ....
      co jest za tą barierą?
      kurde, a może jednak nie trzeba będzie wracać?

      a moiże przekraczanie granic pozwala na większą ilość doznań, uczuć, choćby i nawet tych złych, ale uwolnia moce, októrych nie wiedzieliśmy, otwiera umysł....

      tylu ludzi sztuki gdzieś siebie pogubiło ....

      pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Sprowokowałaś mnie do głębszych przemyśleń na ten temat:)
    Widzę, że już mnie Odnalazłaś, więc tam poruszę ten temat znacznie szerzej:) Dużo zdrówka, Arte:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam i zostaję. :)
      To czekam z niecierpliwością :)

      Dziękuję, pozdrawiam :)

      Usuń