poniedziałek, 13 stycznia 2014

:PPP

Młoda wstała z fochem, a właściwie wstawać nie chciała troskliwie pielęgnując focha.
- Dobra, to powyciągaj się jeszcze, a ja będzie gotowe śniadanie to cię zawołam.......
- Yyyyyhyyyy....

Zrobiłam śniadanie. Parówkę. Bo co córa mogłaby zjeść innego?
Aha, jajecznicę z parówką.

Młodą, jak niemowlaka, musiałam zanieść do kuchni. No pieszczoch mega. A do tego foszek związał nóżki.

- Z ketchupem chcesz?
- Tak.

Otworzyłam butelkę, polałam.

Młoda w brecht.

-Hahahahaa, taki sam uśmiech jak twój, hahahahaa.......

Śmiech przegonił focha - odzyskałam dziecko.



Czasami tak niewiele potrzeba, by wzbudzić czyiś uśmiech. A zwłaszcza dziecka.





I Wam niekontrolowanego skurczu przepony życzę :)









9 komentarzy: