sobota, 18 stycznia 2014

bo ja znam przekleństwa


Wczoraj mężulo przegrywał stare taśmy ze starej kamery na kompa. Archaiczne znaleziska o bezcennym znaczeniu.  I tak zerknęłam, a jak zerknęłam to stanęłam nie mogąc się od lecących obrazów oderwać. Wzruszenie spowodowało, ze łzy same poleciały ...hahaha, a jednak jest we mnie coś ludzkiego :P.

Pierwszy kadr. Moja córa, wówczas roczny brzdąc,  budziła się. Przeciągała się strzelając minki. Jej oczka uśmiechnięte, buziak łobuzicy, wyglądała przepysznie. Kamera przesunęła się lekko. Nad łóżkiem stał jej brat, wówczas 3-letni Starszy. Po minie było widać, że ma ochotę wyciąć jakiś numer Młodej.  Te ich oczy roześmiane......Drugie ujęcie: Młoda wspina się na bujaka śpiewając: lalalalalala. Sama rozkosz. W tym czasie wbiega Starszy. Wspina się na wyrko i zaczyna wygłupiać się strzelając minki....
Ujęcie trzecie. Muzyka leci, Starszy skacze w kuchni drąc się w wniebogłosy, przepraszam śpiewając, a Młoda w zapatrzona na brata skacze siedząc  w krzesełku  machając przy tym wesoło nóżkami.  Jakie to były maluchy! Rewelacja. Obiecałam Starszemu, ze wieczorkiem będziemy zakopywać się w wyrku i oglądać płyty.

Zatrzymać czasu się nie da, ale te obrazy wskrzesiły falę wspomnień ...warto nagrywać, warto zapisywać. Naprawdę! Zdjęcia to jednak nie wszystko.

Za parę miesięcy jedno dziecię skończy osiem lat, drugie pięć, a my ......szkoda gadać. Na taśmach został zatrzymany czas ....aż się łza kręci w oku...



Cześć siora :)

---------------------------------------------------------

Piątkowo

Wczoraj byłam taksówką dla syna.
Zwiozłam go na robotykę. Odebrałam.
Zawiozłam na karate. Odebrałam.
Córka w tym czasie zostawała sama w domu, przy bajkach. Nie boi się  - bajka jest, dziecka nie ma. Ja drżę, ale wyjścia nie miałam. .
Syn, zanim pojechał na zajęcia, sam z siebie odrobił zadania domowe, mówiąc, że potem nie będzie pamiętał. Więc on odrabiał zadania, a ja w tym czasie poszłam po Młodą do przedszkola.

 - W co mam Młodą ubrać na występ?
- W białe rajtuzki, a stroje będą nasze. Aha, i obuwie zmienne. Bo w kozakach nóżki przegrzeją się.
- A jak było na próbach?
- Młoda, jako jedyna z grupy, zawstydziła się i nie chciała powiedzieć wierszyka. Ale rok temu też tak było a potem dała piękny popis.
- O tak, hahahaha, znajomi mieli niezły ubaw z niej - zawładnęła sceną, hahahhaha

Tego niestety nie nakręciliśmy, ale w tym roku, ucząc się na błędach - biorę kamerę.

Rok temu dzieciaki wystawiały "jasełka" na deskach sceny domu kultury i Młoda po prostu rządziła. Była zabawna. Ustawiała dzieciaki robiąc sobie miejsce. I ten jej uśmiech ...i miny. Publiczność chichotała.
Jak będzie w rym roku? Zobaczę za tydzień.
Hahahahaha, genialne dzieci, naprawdę.
Tylko szkoda, że czasami im odbija.
Ale jak to mówią na wiosce - nobody is perfect.




--------------------------------------------------------------



Sobotowo




Weekend to cudny czas. Mimo, że nie pracuję to jednak mnie cieszy. Mogę czasami dłużej pospać niż do 6.20.
Ale gdzie tam...
Starszy wstał dzisiaj rano o godzinie siódmej.
- Nie o siódmej mamo tylko o szóstej pięćdziesiąt dziewięć - poprawił mnie syn.
Dobrze, obudził mnie minutę przed siódmą.
- Dziecko, czy ty nie masz ojca?! - zapytałam się przewrotnie.
- Ciebie kocham! 
Tulanko i walki rozbudziły mnie do końca.

- Wiesz mamo jednak kupię Lorda Vadera, jest lepszy niż zły Imperator ....
Bla, bla, bla o angry birds, star wars. Normalnie, zagadałby człowieka na śmierć.

 - Dobra, wstaję, idziesz ze mną na zakupy?
Syn wyrwał z wyra, ubrał się  i poszedł ze mną. Jejku jak fajnie, że znowu jest sobą.

Młody dzisiaj znowu miał zajęcia. Tym razem były z dziedziny chemii i geografii.

- Mamo coś wlaliśmy do mleka i ono zrobiło się fioletowe. Poszukiwaliśmy białek....

Nie pamięta co wlali, ale mówił, ze zajęcia były fajne. Pracowali w zespołach trzyosobowych. Było śmiesznie. Za miesiąc kolejne ćwiczenia. Chce iść na wszystko co jest.
-Ale i tak karate jest lepsze - tak to skwitował. Ku mojemu zdziwieniu.


Kiedy gotowałam obiad. Młoda rozwiązywała swoje zadania.  Starszy sam z siebie zaczął jej pomagać. Czytał polecenia.
" Po licz  i le jest  ba lo ni ków. Po ma luj  je".

- Policz to.
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, tak? sześć, siedem,dobrze?, osiem, dziewięć i ...
- Dziesięć.
- Dziesięć.
- A teraz policz to-  powiedział syn zakrywając połowę baloników.
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć
- A teraz to. - wskazał na odsłonięta część.
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
- Pięć dodać pięć to 10. Policz wszystko.
Młoda powtórzyła:
 - Pięć i pięć to 10.
- Dobrze. No to policz wszystko.
- Raz, dwa trzy, cztery, pięć, sześć, tak? siedem, osiem, dziewięć
Cisza.
- Dziesięć - powiedział Starszy - powtórz.
- Ale ja już nie chcę! Mamo!
 Hm, chyba tylko będzie jeden pasjonat matematyki. Syn w jej wieku liczył po rosyjsku  do 11. Ale przeszło. Tzn teraz liczy do 40, ale jakoś nie chce za nic w świecie iść na żadne zajęcia. Nauka języka, jakiegokolwiek, ograniczała się do liczb.

Przy obiedzie wśród dyskusji wielu wyłonił się taki dialog:
- To będę mówił kurde mać
- Mówi się kurde mol i lepiej w ogóle tak nie mów.
- A wiecie, że znam tyle przekleństw, chyba z dwa tysiące, są tak ohydne, byście się normalnie zrzygali do tych swoich talerzy...
- Wiesz co, to nie mów brzydko, za to ładnie jedz....
- A i tak bym nie powiedział bo wy od razu byście zaczęli się drzeć- w tym momencie syn zaczął gestykulować zmieniając ton głosu - " Starszy, nieładnie się zachowujesz, masz już po tablecie i to na miesiąc!"
- To może mi powiedz na ucho - odezwała się babcia.
- Ehe, a ty zaraz powiesz to moim rodzicom i znowu będzie krzyk. " Starszy, jak ty mówisz. Masz miesiąc bez bajek!!!"
Hahahaha, tematu przekleństw nie drążyliśmy, bo i po co. Chodzi do szkoły ,więc ma zapewne niezłą edukację na przerwach :P

- Chcę grać na twoim telefonie - córka rzekła do swego ojca.
- Chcesz grać? - zaczął się z nią przekomarzać ojciec -Wiesz w co może zagrać?
Córka popatrzyła na tego ojca swego i z uśmieszkiem wypaliła:
- W pici polo?



Udane egzemplarze.I tak naprawdę nigdy nie sprawiały większych kłopotów. Czekają z tym pewnie na inny okres -hahahaha.
:P


6 komentarzy:

  1. Ale fajnie tak powspominać :)

    Sama często wracam do starych zdjęć albo kaset.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz fajnie :)
      ja mam tylko zdjęcia, a jako nastolatki, pamiętam,, ze zastanawiałyśmy się jakimi byłyśmy dzieciakami i tylko jedna kumpela miała nagrane, jak śpiewała jako 6latka - Ogień! :)

      Usuń
  2. Poczytałam, poczytałam i podreptałam odszukiwać stare nagrania robione ziemniakiem czyli jakąś masakrycznie starą nokia czy innym fonem. odnalazłam, obejrzałam i odlądam dalej 2,5 minutowy filmik. Jest jak piszesz: banan na twarzy i łezka pod powiekami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie lubię czasów, gdy dzieci byłe małe. Oczywiście chłopcami się zachwycam, ale wracają paskudne wspomnienia i serce mnie boli.

    OdpowiedzUsuń