niedziela, 1 grudnia 2013

randka - 3 x łózko

Matka wpadła do dzieciaków, a my zaczęliśmy się zbierać na wyjazd. Ostatnie wejście do łazienki,  lekka  poprawka  makijażu,  psik, psik  pachnidłem i ....:

- Pośpiesz się.

i perfumki rozbiły się o kafelki. Stanęłam bezradnie. Teraz?! W ogóle?! Jak to tak?!!!! No kurde!!!!!

- Kurza twarz, moje perfumy!!!!!
- Ahahahahahaha
- No zabawne, daj lepiej zmiotkę.
- Ale pachnie.
- Weź, bo ciebie też potłukę ...- odparłam zła jak osa. Szlag, ....


Szkło mieszało się z zapachem. No super po prostu.
Straciłam pracę, teraz perfumy i co jeszcze mnie czeka?! Może do teatru nie dojedziemy, co?!

W końcu wygrzebaliśmy się i wyruszyliśmy do Wielkiego Miasta. Zaczęło padać. Też nie miało kiedy. Ciemno, mokro, listopadowo...

- Uważaj przy tym przejeździe. Znajomym wyleciała banda dzików i auto skasowali. Gliniarze dziwili się, że przeżyli, bo cały przód poszedł. Kosmos normalnie...
- No co ty?  Tam?

Gadka płynęła wraz z czasem. W końcu ukazały się wielkie światła Wielkiego Miasta. Dojechaliśmy w okolice centrum i ......jeździliśmy w kółko w poszukiwaniu wolnego miejsca. Normalnie zrobiła się wycieczka -oto wieczorne zwiedzanie miasta. Parkowanie 6 zł za godzinę jakoś nas nie bawiło. Masakra po prostu, a czas płynął nie ubłagalnie do przodu.
 - Kurde mamy 20 minut. 
- Zdążymy
W tym momencie - jest!!! jest!!! - znalazło się miejsce.
Czas start. Zaczęło być gorąco. Naprawdę.

- Kurde, tego tempa to chyba mój dezodorant nie wytrzyma
- Właśnie widzę ze z kolankiem się polepszyło.
- Kochany, ja dla sztuki się poświęcam, dla sztuki ...


- To ten teatr. Idziemy tam.
 Mężulo pokazał na prawo.

- Ten?!!! To nie ten ... -zgłupiałam, bo jak to ten skoro to chyba nie ten?! No ale wodzu mówi, więc idę.
Podchodzimy do budynku.
-No widzisz to Teatr Lalek. To nie ten, mówiłam ci, to tamten, gdzie byliśmy ostatnio - powiedziałam ciągnąc mężula z powrotem. Ha, ha, ha, byliśmy tam ostatnio jakieś 13 lat temu ...

- Ale z mapy wynikało, ze to ten...
- E tam ....dawaj, dawaj, bo nie zdążymy!

Zawróciliśmy. Pęd. W sumie to już naprawdę zgłupiałam o który teatr chodzi. Dotarliśmy do drugiego budynku.

Popatrzyłam na afisz. Hm....

- Ty może na necie sprawdź gdzie to grają?! -zapytałam zdesperowana. W końcu zbliżała się godzina spektaklu, a na afiszu jej nie było. Nie było naszej sztuki!!! Co to za sztuczki?!
No tak, perfumy rozbiły się w drobny mak to pewnie sztuka też się ulotni, no super po prostu, super. Czarne myśli zaczęły robić nalot...

 Mężulo podszedł do kasy biletowej.
- Proszę państwa tę sztukę wystawia teatr komedii,a on znajduje się w teatrze lalek.

Opadłam. Dwa baranki wybrały się nie wiedząc dokąd. Dobrze, że chociaż wiedzieliśmy na co, hahahaha

Bieg w drogę powrotną.

- Kiedy ty się zaczniesz mnie słuchać? - mężulo miał satysfakcję i to mega, przecież dobrze mówił.
- Chyba nigdy...

Dotarliśmy 2 minuty przed spektaklem. Bilety, szatnia. Jesteśmy!!!!! Nie wierzę, nie wierzę, udało nam się!!! I jeszcze wc po drodze. Bach. telefon wypadł i spadł na kafelki, ufff......szczęście stało się faktem nie niezaprzeczalnym po prostu.

Sala, miejsca, przy brzegu, więc nikomu nie zakłóciliśmy spokoju.
- Czy my nie możemy być jacyś normalni? - zaszeptałam do ucha mężula.
- Z tobą?! Nigdy!

O jeszcze facet idzie. Wszedł na scenę?!

- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Tak oto rozpoczął się spektakl. Aktor mówił ten tekst z korkiem w ustach.
- Wiecie państwo właśnie biorę udział w castingu do reklamy i muszę trenować. Ktoś z was chce spróbować?! Może pan?!
Chętni widzowie dostawali koreczek i bulgotali:
-  Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć
Zabawa była przednia.

Sam spektakl opowiadał historię pewnej aktorskiej pary. Trzy noce i trzy zwroty w życiu. Po prostu 3 razy łóżko. Jeśli gdzieś będą grać- polecam. Świetne  i zabawne przedstawienie.

Teraz hitem imprez będzie branie korka w usta i mówienie z piękna dykcją:
- Tylko u nas, schab bez kości za dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Nie wspomnę już o tym, że należy wypić znaczną ilość wina, by każdy miał swój korek, hahahaha
Chyba, że w wersji słoneczka nastolatków korek może zastąpić przyrząd męski znaczy się: prącie.
Niech butelką kręci się świat, hahahaha....


Mężulo stwierdził, coś co może i jest banalne i nie jest odkryciem - że teatr jest lepszym wyborem od kina i to nie tylko ze względu na cenę. Jest to krok milowy, bo może uda nam się częściej wyrywać do teatru, a nie bywać tylko na spektaklach dziecięcych, którym zresztą też niczego nie brakuje. Teatr to magia. Podróż naprawdę w inny wymiar. Lewitowałam. Cudowne uczucie.

W szatni spotkałam swojego byłego ginekologa. Spotkanie po latach. W naszej mieścinie to trudno na siebie trafić a tu proszę....tak jak ja jego rozpoznałam tak i on mnie pamiętał, to miłe.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.

- Ty, to zły znak. Ostatnio w tarocie wyszła mi jakaś ciąża i teraz on ....
- Głupek!

Wróciliśmy do domu. Kontynuacja wieczoru - wino i film.
I morderstwo, po pytaniu:

- Arte, a ty lubisz filmy s/f?

Opadłam. Cycki też mi opadły. Rozłożona zostałam na części pierwsze.

Po 15 latach znajomości, po 13 latach bycia razem on, ten mój mąż pyta się mnie czy ja lubię s/f!!!!

To było gorsze niż wjechanie w bandę dzików.









20 komentarzy:

  1. Z korkiem w dziobie jakieś 7-8 lat temu ćwiczyłam, więc dałabym chyba radę. Kurde jak tych perfum szkoda.... Nie bój nic, będziem sławne, kupim sobie takich pięć ;)
    O te cycki twoje sie martwię: podniosły się już? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prędzej - będziesz sławna to mi kupisz :DDD

      podniosły się - film zdziałał :D:P

      Usuń
  2. hmm... a wiesz ze jeszcze nigdy nie byłam w teatrze?
    chyba mojego M. tam za chiny ludowe nie zaciagnę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie ciągnij Jego, tylko ciągnij kumpelę - naprawdę warto, mogę tylko żałować, ze nie jest to moja tradycja, a święto :)))
      polecam!!!:)

      Usuń
  3. Też szykujemy się na wyjście do teatru, ale jakoś nie możemy się wybrać, bo Mężuś ciągle pracuje. A jeszcze dwa lata temu to raz w miesiącu obowiązkowo bywaliśmy. Normalnie schamieliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci zazdroszczę -raz w miesiącu taka uczta.......moje marzenie :)))

      Teraz muszę znaleźć super płatną pracę - apetyt uczynił mnie głodną :D

      Usuń
    2. Tylko że to było dwa lata temu. :( I zawsze w ferie zimowe jeździliśmy do Warszawy na 3-4 dni i maraton po teatrach robiliśmy. Co dzień jakiś spektakl, a w tak zwanym międzyczasie jeszcze galerie sztuki zaliczaliśmy. Ciekawe, czy w tym roku pojedziemy? Teraz nie mam roboty, więc trochę kasy brak. :(

      Usuń
    3. no to teraz trzymam kciuki za książkę i podbicie rynku i niech dobry zwyczaj wraca do łask :))))

      Usuń
  4. Teatr fajna sprawa, ale po tym "3xłóżko" spodziewałam się czegoś innego. Z wypiekami zasiadłam do czytania... Rozczarowałaś mnie Arte ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahahahahahaha, dobra nextem pojadę po bandzie :P :DDD

      Usuń
  5. Czy to sztuka Jana Jakuba Należytego, czy mi się coś popiertegoliło? Byłam na "Klimakterium" i wyłam ze śmiechu. O ty 3xłóżko też coś słyszałam. Jeśli będą grać, to pójdę.
    A z tymi filmami s/f, to rzeczywiście... Grunt, jak mąż rozumie żonę i zna jej gusta! Szczególnie po 15 latach ;)
    Pozdrowionka! Ważne, że z teatru zadowolona, co tam perfumy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jego sztuka. N Klimakterium nie byłam a tak chciałam :(((

      pozdrawiam

      ps w łazience i ze smietnika pięknie wciąż mi pachnie :))))

      Usuń
  6. i jak tutaj nie stracić cierpliwości do mężczyzn. Cały dzień na głowie

    OdpowiedzUsuń
  7. A co ty się tak lenisz? Ha?

    OdpowiedzUsuń
  8. Teatr ? Nie pamiętam kiedy byłem :(
    Filmy SF ? Uwielbiam :D
    Perfumy ? Mnie się jeszcze żadna nie rozbiła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to idź, cobyś pamiętał, kiedy byleś :)))

      Usuń
  9. Ależ mi humor poprawiłaś wariatko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to cieszę się :DDD, polecam się na przyszłość :P

      Usuń