sobota, 2 listopada 2013

Cmentarz mlekiem polany :P

Wpadłam w teleport. Przyspieszenie czasu. W głowie kotłuje się matematyczny wykres, gdzie czas, wraz ze swoja malejącą wartością zyskuje wymiar bezcenności.  Z powodu znikających minut robię zamach na próżnię. Kończy się to lewitowaniem we śnie. A śnią mi się dziwne rzeczy....hehehe....

Cmentarny czas szybko minął. Chwila refleksji. Czasy zmieniają się. Mało kto teraz tkwi parę godzin przy grobie. Nawet tutaj, w te alejki wpadł superekspres. Zatrzymujemy się na moment i idziemy dalej. Takie czasy, jedna wielka gonitwa, chyba zarżę .....pata taj, pata taj ....iiiiiiiiha......

A kiedyś była wielka  rodzinna tradycja - nasiadówka  przy dziadku. Ciocie, wujkowie, babcia, te rozmowy i nasze, brzdąców maczanie palców w wosku z nudów ...a potem rozrywka - kurs alejkowy do pradziadków.

W tym roku nie spotkaliśmy nikogo. Tylko znicze świadczyły, ze były tu ręce, które postawiły. Byliśmy rano, potem wieczorem. Wieczorny kurs dla tej magii zapalonych lampek.

Atmosferę tego święta mam wmurowaną w duszę- moja dusza jest ja grób. Z tabliczką - odwieczny dół. Wciąż się gdzieś myślą ocieram o śmierć, o zwłoki. Zwłaszcza prosząc o zwlokę w czasie ...

Rodzinny obiad. Jeden, drugi, Przebłysk matki.
- Wiem dlaczego  w zeszłym roku zabraliście mnie nad morze!
- Tak? Bo?
- Chcieliście bym powoli przyzwyczajała się do piachu ...
Ha, ha, ha ...

I niech życie trwa. Cieszmy się.


SOBOTA - DZIEŃ KRZESŁEM

Na sniadanie gotuję płatki ryżowe na mleku, pilnuję mleka, bo wiadomo, że ta ciecz jest wściekła. Kuchenna nuda wpatrywania się w garnek została zakłócona wejściem syna.  Idealne wyczucie momentu:
- Wiesz, ostatni to robiliśmy na treningu ...
Zaczął demonstrować ciosy karate. I zamiast w przedpokoju to w kuchni zrobiliśmy sparing. Ciosy rękoma, nogami:
- Ha! broń się!
Syn zarzucił nogę na krzesło, zawinął się wraz z nim i upadł waląc plecami w kaloryfer. Zamarłam. Starszy nieźle wmontował się w żelastwo. Dobrze, ze nie musiałam zeskrobywać ... Na plecach powstało duże otarcie ...

- No kochany, teraz jesteś prawie jak Bruce Lee - zaczęłam żartować po wylaniu przez syna wiadra łez.

Wyłączyłam płatki, pogratulowałam sobie głupoty, po czym weszłam na krzesło, by sięgnąć do apteczki po środek odkażający.
Zeszłam błyskawicznie - lotem waląc się przy tym po nogach krzesłem.

- Oszaleliście dzisiaj?! - mężulo wymiękł.
By za chwile dodać:
- Oby tylko dzisiaj .....

No cóż, mleko szkodzi zdrowiu........:)

24 komentarze:

  1. Boszszszsz, Artuchna ile razy mam Cię prosić? No! Ogarnij Ty się, bo szkoda by było ;) Buahahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proś, proś ..... :P

      cały czas tak się staram - się ogarniam, ogarniam i ąz wszystko dookoła zgarniam! :)

      Usuń
  2. Cizas. Stamp ma rację: szkoda by byo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż...wypadki chodzą po ludziach:)

    Co do cmentarzy, to racja, kiedys było inaczej, ale mnie drażnią te spotkania przy grobie,bo ludzie się wtedy zachować nie potrafia.

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. różnie z tymi ludźmi bywa .....oj, różnie ...:)

      Usuń
  4. a wszystko to bo , nie nie zupa , ale wina mleka była ;)
    życie rodzinne jest pełne emocji i to jest właśnie fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To może ja Wam podrzucę to moje Jajo? Idealnie by się wpasowało, też ciągle poobijane. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, to podrzuć, będzie jeszcze większa jatka! ;)

      Usuń
    2. Ha, ha :) Żartowałam. Jaja nie oddam za żadne skarby. No, chyba że przyjdzie jakiś fajny kawaler, to wtedy się zastanowię. :) ;)

      Usuń
    3. Hahaha, kawaler jest i to fajny tyle, że trochę za młody ;)

      Usuń
  6. A, i pijcie mleko z mniejszą liczbą procentów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to już z 3,6 zeszliśmy na 3,2 :P

      :D

      Usuń
    2. To może spróbujcie do 2%? ;)

      Usuń
    3. a nie, to już woda jest :D
      i a nuż pokusi nas spacer po wodzie?! :)

      Usuń
  7. Ty już lepiej żadnego mleka nie gotuj, mężulo niech się tym zajmie bo Ty albo szpagat w łązience, albo lot na niskim pułapie wraz z krzesłem :P :P
    ps. za płatki owsiane na mleku dam się zabić (albo zmolestować :P ). Rano sobie zrobię przed pracą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, mężulo to łapie chwile, kiedy komp jest wolny :D:P
      noooo owsianka rulez :)

      Usuń
  8. Z krzesłami to trzeba uważać, bywają złośliwe. Ale przebłysk Twojej Mamy powalił mnie bez udziału krzesła. Pozdrawiam

    "Zapisane w locie"
    http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas też, hahahaha

      pozdrawiam także :)

      Usuń
  9. Arte, Arte.. jak długo Ty pożyjesz jestem ciekawa... ciągle coś :/

    OdpowiedzUsuń
  10. co ty mówisz,no dziecko!, twój tatuś jest cudownym człowiekiem, wiesz, tylko tak inaczej ......

    tym mnie rozwaliłaś.... dobry tekst :D:D

    OdpowiedzUsuń