środa, 30 października 2013

wejście smoka

Wróciłam do pracy. Biuro jest w nowym miejscu. Nowa lokalizacja, budynek, życie.
Zaparkowałam cała szczęśliwa, ze nikt mi nie wpadł pod auto, bo jakoś tak ludzi ogarnęło totalne bezmyślne pałętactwo . Niecierpliwość niesie zgubę. Kiedyś kupię pałkę bejsbolową i wtrzepię cierpliwość i rozumność.
Dojechałam, nie zabiłam - jest dobrze.
Wysiadłam z auta, zawinęłam się chustą i poszłam do drzwi. Zamknięte?! Hm? Nikogo nie ma?  O tej porze? Dziwne ...Wyciągnęłam klucze i włożyłam do zamka. Klucz jakoś dziwnie wszedł do trzech czwartych. No może to nie ta strona ... Odwróciłam klucz i to samo. Mocuję się, mocuję....nic! No kurde! Jak ja drzwi otworzę?! Co to za klucze, które nie wchodzą?!
Podjęłam walkę od nowa, co za uparty zamek, ale nie poddam się lekko.
Pięć minut i nic. Albo padnę trupem albo zapalę albo zaklnę na czym świat stoi. Cholera! Zaczęłam rozglądać się wokół, ale pech -nie ma nikogo kogo można prosić o o pomoc. Szlag!
Siadłam na murku wkurzona na maksa. Piękna wtopa jak na pierwszy dzień.
Nagle wynurzał się facet, facet znikąd. Dozorca! A!
- Dobrze, że pana widzę...
- Ale dlaczego - mówi ubawiony - chce pani się dostać do mojej części budynku?
- Coooo?!?
- Drzwi biura są, hahahaha, obok, hahahaha, tam, hahahaha trochę dalej.

Zeszło ze mnie wszystko! Popierdzieliłam drzwi. A ten stał sobie w krzaczorach i rechotał. Super. Super glut normalnie.

- To może pan je na zielone pomaluje, co? By znowu nie było siary ......

Weszłam rozbawiona. No początek piękny.

- A ty co tak rżysz?
- Bo przez pięć minut walczyłam z demonem własnego zakręcenia.
- CO?!
- Arte wróciła, zaczyna się.
- Dobra, dobra ...idę po wodę - ucięłam gadkę i poszłam do łazienki.

Z kranu buchnęło wodą. Wiwat stare rury. Moje spodnie mokre, i podłoga też. Bosko! Wyszłam napięcie i ......jak mi się nogi rozjechały, normalnie  balet "Łazienkowy ślizg"...
 -  AAAAA!!!!!! 

- A ty co? - przyleciał kumpel.
- Nic, rozkładam się, wiesz takie soft porno.......
- Hahahaha, dobrze, że wróciłaś ......
- Myślę, ale kawę robisz ty. Ja siadam na dupie. Dość.


Potem, z czasem,  było lepiej.

Sms, sms, sms..kilik, sms, klik, sms. Kumpel nie wytrzymał:
- O widzę, że nałóg zabawy z telefonem ci nie przeszedł?
- Przeszedł.  Za to mam inny nałóg - zaczęłam się rechotać, wystawiając jęzora z przekory - odpowiedni do wieku..
- Nie, no ona znowu będzie o seksie....
- A co chłopaki wolicie fantazyjne ciało czy fantazyjną wyobraźnię?
Zamilkli. Zapadli. Zamlaskali
- Dwa w jednym - ach ten rozmarzony ton kumpla rozłożył nas do końca.

 Fajnie, że sobie wróciłam do pracy. Oderwę się od prania, sprzątania, gotowania. Choć to  i tak na mnie czeka. Bezlitośnie. Ale jaki mam świeży powiew.

Czas się dłużył, leciał, wybiła godzina wyjścia. Pognałam do chatki.

Domofon. Wbiłam kod. Ledwo weszłam na klatkę, ledwo przeskoczyłam parę stopni już słyszałam wrzask córki:
- MAAAAAAAAAAAAA    MAAAAAAAAAAAAA!!!!! MAAAAA MAAAA!!!!
Wbiegłam na górę, otworzyłam drzwi i ......
- Kocham cię mamusiu - córka objęła mnie za szyję mocno, objęła jakby mnie sto lat nie widziała. Przyklęknęłam - uwielbiam wtulić się w to słodkie ciałko. A tu syn wlazł na plecy i tuląc się rzekł
- Wiesz pani kazała podziękować Bogu za rzeczy ważne. Podziękowałem za rodzinę. Za ciebie, bo jesteś najfajniejszą mamą,  moja bohaterką.


Wyniosło mnie do raju. I zostanę tam na dłużej. Bo fajnie jest.



26 komentarzy:

  1. cudownie się Ciebie czytało, po ciężkim dniu :) dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dość że drzwi pomyliła to jeszcze strzeliła szpagata w łazience. Spodnie wytrzymały? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, one wytrzymały, gorzej z inną częścią garderoby:P

      Usuń
    2. Arte 30 października 2013 17:26 ??
      Coś tu nie gra bo jest godzina 23.29 - ustaw czas na kompie ;P
      ps. któraś część garderoby nie przeżyła tego dnia ? :P

      Usuń
    3. oj gra, gra tylko na innej nucie czasu :D :P

      a jak myślisz?! :D:P

      Usuń
  3. NIe ma nic lepszego na zjebany poranek niż Arte i jej wyczyny :)
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To to jest ten odwyk?;)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jest :) - wpisu nie było od niedzieli :)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Wiesz co człowiek najbardziej wkurzony jakby wszedł i przeczytał twój wpis miał by na buzi banana od ucha do ucha! :). Oj tam każdemu mogło się zdarzyć pomylić drzwi :D ale żeby mocować się z nimi 5 minut? Ola Boga :).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :))) To miłe:)
      no mocowałam się - bo przecież miałam klucz i drzwi hahahaha
      pozdrawiam :)

      Usuń
  6. No, to dzieciaki pewnie rozłożyły Cię na łopatki. Dla takich chwil warto żyć.
    Zazdroszczę powrotu do pracy. :) Oj, jak ja w końcu chciałabym wyleźć z tej chałupy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, i to strasznie :) I to jest najlepsze w tym wszystkim - powrót. Powrót na krótki okres- ale trochę rozprostuję kości :)

      Usuń
    2. Też by mi się przydało. :)

      Usuń
    3. ale widzisz czasu brak na pisanie :(
      a może i dobrze ....:P
      pozdrawiam

      Usuń
  7. Oj artuniu z ciebie tylko jedna osoba brechtała. ja sie wbiłam kiedyś na wykład i jak dotarłam do końca auli zorientowałam się, że to nie mój wydział. ale szłam przez korytaż i uśmiechałam się do znajomych twarzy, bo oni naturalnie też do mnie zacieszali :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. o mamuniu. moja ortografia woła o pomstę do nieba. luz.

      Usuń
    2. hahahaha nie luz tylko ząb! :P

      się czym ciepło :)

      Usuń
  9. Wiesz ja o tym doskonale wiem że to urzędniczka powinna znaleźć moje papiery skoro je gdzieś "zapodziali" ale co poradzisz, kłócić się nie będę bo nerwów mi szkoda na takie coś... Niestety taka jest szara rzeczywistość tego co się dzieje... W 1 pokoju siedzi 5 bab a jak zachodzisz po oferty to odzywa się 1 żeby podejść do niej a reszta siedzi i albo pije kawę albo je :/ szook. Ale co poradzimy na to? Nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i niech siedzą tylko żeby chociaż ta 1 miała te oferty..........a tak i tak maniana - na zasadzie 4 wkręca żarówkę :)
      jeszcze trochę i sama będę łazić po komnatach :)

      Usuń
  10. Moja droga Ty to potrafisz rozśmieszyć :)

    I fajnie, że wróciłaś do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajnie napisane - świetnie się czytało :)
    a dla takich chwil jak opisane w ostatnim akapicie warto żyć- to one nadają smak życiu! :)

    OdpowiedzUsuń