środa, 23 października 2013

sito w korze





Jestem szurniętą szują, która czasami wypływa na oceany spokoju, a czasami coś zrobi w główce PSTRYK i pozamiatane.

I nie to, ze jadę na negatywnych emocjach od wczoraj. Nie. Choć może człowieka szlag trafić.Wczoraj oglądałam program publicystyczny w którym poruszono sprawę wypuszczania psychopatów. A mają wypuszczać. Bo im, w okresie zmian, karę śmierci zamienili na 25 lat!!! Nie dostali dożywocia, bo nie było takiej opcji w kodeksie. Prezent od państwa. Przecież miało być solidarnie i bosko, hehehehe.
I teraz będą wychodzić. Jak zombi z grobów. Jak kreatury ze ścian.
Podobno sejm podjął pracę, by prawo działało wstecz. Super. Może zdążą. Choć jak sędzia z trybunału powiedział, że to w sumie jest zamach na demokrację to mnie szlag jasny zalał. Na ciula mi demokracja jak psychopaci wyłażą na ulice!!!
No ale z drugiej strony rozumiem, wymiar sprawiedliwości czasami bywa niesprawiedliwy, więc może dojść do nadużyć. Choć to raczej nie ustawa a ludzie zawodzą. A do dupy z tym wszystkim. Trzeba być czujnym i tyle. Jak zawsze ....o ile pamięta się o tym. Mam nadzieję, że będzie głośno.

Ale ja nie o tym chcę mówić, chcę napisać o tym swoim szale. Nie, takim na szyję, tylko emocjonalnym granacie. Choć to smutne jest ...i przydałoby mi się leczenie farmakologiczne. Albo biały pokój.

Więc teściów podrzuciłam do lekarza. Teściowa kawał kobiety a teściu też jakiś wiekowy. Więc pod drzwi przychodni zajechałam - prze bardzo.  Nawet do poczekalni weszłam zobaczyć czy wszystko w porządku.
- Wiesz mamy nowego lekarza. Jest taki młody i fajny taki - teściowa zaczęła rozpływać się po wyjściu z gabinetu lekarskiego
Kiedy teściu wchodził - zerknęłam. Hm, niezły. Przynajmniej jest na kogo popatrzeć. Nie mówię by od razu badał cycki, ale ...hahahaha.
Teściów wpakowałam do auta i pod dom, psze bardzo. Teściowa wyskoczyła, pognała. Nagle wrzask teściowej spod samego domu, po przejściu paru metrów i to niezłych jak na nią.
- Moja laska została w aucie!
Zbrechtałam:
- Tobie kobieto młodego ciała brakuje. Jedno zerkniecie na klatę i lecisz do przodu jak strzała, buhahahaha.....i laski nie potrzebujesz...buhahahaha
Mina jej bezcenna.

Od razu poszłam po syna, odpalam auto: kierunek: sklep. Jazda na zakupy, jasne nie mam co robić tylko nosić te cholerne wody, soki i w ogóle.To że mężulo wyprał firanki i powiesił to nic- on nie zrobił zakupów i będzie miał przekichane, bo teraz ja muszę się pałętać, grrrr. Ciśnienie idzie do góry. Warga podniesiona obnaża jednego zęba.
Nie policzyłam do dziesięciu ....Włączam muzę. Na wyciszenie. Gucio. Płyta wyskakuje. Znowu ją pcham, znowu wyskakuje. Wepchnięcie - wyskok. wepchnięcie - wyskok. Wepchnięcie- wyskok. Klikam gdzie się da i gówno - nic, nic, NIC!!!! Nie mam muzy swojej!!!!! AAAAAAAA!!!!!!!!GRRRRRRRR!!!!!!
Dostałam szału.
Znowu mi sprzęt wyłączył. Ledwo dupsko wsadzi za moją kierownicę od razu offuje odtwarzacz, bo go to wkurwia. Ale ja z jego psychodeliczną muzą muszę jeździć po całej Polsce i jest okej.
- Zatłukę gada normalnie, ręce mu obetnę.....
KURWA! znowu wyskoczyło. I płyta i płytka bezpieczeństwa z głowy.
Ja pierdolę zbiegło się z uderzeniem pięści w radio. I tak ze trzy razy, a co. To sobie ulżyłam..AAAA, pisk, skrzyżowanie, dałam po hamulcach i stojąc na czerwonych światłach przeprosiłam grzecznie syna za wybuch.
-Wiesz bo muza mnie nosi a cisza mnie zabija,...i jeszcze te zakupy, kurde....
- Wiem, wiem, nic nie szkodzi......
Stoimy na tych światłach. W ciszy ...Nie, nie w ciszy....co to? Coś klika. Migacz. Przecież nie mam włączonego migacza. Co jest? Kurwa, no ja pierdolę. Jeszcze to. Macham drążkiem, a cyk, cyk wciąż słychać....Coś mi przeskoczyło w drążku jak wiozłam teściów, zrobiło gryk plech i pewnie szlag trafił. Ja pierdzielę. Jak mam jechać jak mi migacz nawala?
A moje zakupy? Cyk, cyk, cyk ...I jeszcze bankomat muszę zaliczyć! Cyk, cyk, cyk .... A do tego słońce nawala, nawala przez szyby - ugotuję się normalnie żywcem. .......Przygrzało mi  masakrycznie. Cyk, cyk cyk, migacz mruczy. Wróciłam pod teściów. Wściekła, ugotowana, żądna mordu....
- Idź po dziadka - powiedziałam do syna a sama sięgnęłam po telefon. Oczywiście dryń dryń do męża.
- Halo?
- Halo? Ja ci dam halo!!!! Kurwa, jak mi ruszysz jeszcze raz muzę w aucie to cię zatłukę rozumiesz? i szlag kurwa jego mać trafił migacz, nie żyjesz stary i jeszcze te cholerne zakupy, nie! no kurde rozwód normalnie! Bez auta w tym tygodniu trupem jestem!!
Wyłączyłam tela, bo co będę gadać z kolesiem, gdy teściu nadchodzi.
- Patrz dziadek, migacz oszalał. Nie wiem co jest. I kurde auto mam wyłączone. Co  za grat...
- No widzę, że mruga.
- Co?! Z tamtej strony też?! - ryknęłam zszokowana....
Ja pierdzielę, zamawiam złomiarza, niech zabiera tą kupę żelastwa.
- A ty czasem nie masz włączonych świateł awaryjnych, co?
- CO?!

Słów mi zabrakło na siebie .....kierowca z koziej dupy.

Ale tak to jest -furia oślepia. A mnie jak poniesie to w ciemny las szaleństwa.

A na gadu mężulo odpowiedział spokojnie:

włączyłaś awaryjne ale przecież nie dałaś mi dojść do słowa

Palantka ze mnie czasami jest normalnie. Pif paf w ten pusty łeb.

Oczywiście mój wybuch spłynął po nim  jak po kaczce.

Wie, że szaleństwo mi mija i znowu jestem do życia. Na moment.

Jak on ze mną wytrzymuje?!

Mężu, podziwiam cię, naprawdę.

Ale wyłączanie mojego sprzętu w moim aucie jest ZBRODNIĄ!!!! I to mega! Więc drzyj, jak wrócisz!!!!





-------------
Starszego rysowanie :)


------------------


Ale tak sobie myślę, ze skoro muzyka wycisza lekkich psychopatów, jak np mnie, to nagle uderzyła mnie taka wizja. Muzyka w więzieniach. Nie ma, że boli. Muza i taniec. Nie mówię balet, bo to by było hahahaha chyba za mocne. Takie wydzierane morduchny i lekkość kroków, buahahaha  I te obcisłe getry i baletki. I ten zryw i krok.  Chyba  łykaliby tonami  gwoździe  by nie było takiej obsuwy. "Zimny Bolo" rozgrzany łabędzim drygiem. Choć może Figle Szatana skusiłyby niektórych. Tytułem, a potem ups .....przepaść, hahahaha
Ale ogólnie przydałby sie przymus dwu godzinnych dryfowań w muzie. Na pozbycie się wszystkiego. Muza i taniec dobre są na wszystko. Artystyczne doznania w pląsach. Wszak muzyka łagodzi obyczaje.





16 komentarzy:

  1. Ale Cię zagotowało, a gdzie ta siła spokoju ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odeszła w siną dal .....kurka wodna ......ale sprzęt to sacrum me - nie rusza się! :)

      Usuń
  2. No i po co te nerwy, po co się tak spalać? Spokój i tylko spokój! Wyluzuj, szkoda urody :)
    Pozdrowionka :)))))

    "Zapisane w locie"
    http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeee, to mogę się wnerwiać, gorzej nie będzie :)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Arte, i Ty się boisz psychopatów, których maja wypuszczać z więzień? Ha, ha :) Powinni dać im ten wpis do przeczytania ku przestrodze. ;) :)
    Ale się uśmiałam, normalnie pycho mi się cieszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) ale wyobrażasz sobie? Nowy program resocjalizacyjny - Disco robaczki :D

      Usuń
  4. Balet w więzieniach całodobowo P A niech pozjadają te gwoździe, niech tańczą wraz z nimi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to byłby gwóźdź programu :)

      Usuń
    2. Mogę to powiedzieć? Mogę: gwóźdź im w ...... (byłam u spowiedzi, wiesz w co - w niebieski licznik, który przewodzi porąd w różu ;) ).

      Usuń
    3. tak możesz :DDDD - gwóźdź im w czółko :D

      Usuń
  5. świetny pomysł z rysowaniem biedronki z chusteczek:D można tak zaoszczędzić na kolorowankach:d Chyba, że się doczepi lobby chusteczkowe...

    co do psychopatów. Odnoszę wrażenie jakie panuje w Polsce to bezprawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawo nasze jest zbyt łagodne w stosunku do popełnionych przestępstw

      Usuń
  6. Szkoda,że po moim mężu,moje wybuchy nie spływają,jak po kaczce:)Ja też,kiedy się zdenerwuję,nie myślę racjonalnie.Ostatnio chciałam nazdać babi mojego męża,bo się wpierdzieliła do moich pomidorów!Myślałam,że zabiję!

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, nie, no mój nie reaguje, bo on wie, że sobie pokrzyczę i lajt - emocje sobie poszły .... :)

      Usuń
  7. http://www.youtube.com/watch?v=UPjt-Z4tSLQ
    Ostatnio tego słucham, by się wyciszyć. Młody przy tym zapypia naprawdę w niecałe dwie minuty.
    acha, ja mam tak: halo? jedzie ci spod pachy. "kopyta ci walo" są już oklepane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o , to muszę wprowadzić nowy repertuar, bo Młoda wciąż z tymi kopytami kopytuje :)

      Usuń