czwartek, 24 października 2013

mocne, nie dla delikatnych



Są historie, które nie są do opowiedzenia. Bo nie i już. Ale ja opowiem.  Całą historię ciała ludzkiego, choć Abelardem Gizą nie jestem.




On może mówić o wszystkim,  i zawsze to swój urok ma.
U mnie uroku nie będzie, ostrzegam.


Bo był to fatalny dzień. Gorszy dzień od wtorku. Bo we wtorek to była masakra. Strzał znikąd, który pozamiatał mnie.
Bywają takie dni, bo ciało ludzkie duszą nie jest i nie kumuluje tego co mu szkodzi. Tylko pach - wyrzuca wszystko na zewnątrz.
Co za perfidia boska, by duszę ludzką, taką artystyczną lotność, zamykać  w tych zwojach pełnych dziwnych organów, które swoje robale mają.
Wyższy stan istnienia uwięziony w takiej powłoce. O, bleeee
Przeżyłam wtorek, ale to jak się okazało było tylko preludium.....




- Chłopaki robimy zadymę?
- Jasne.
- Włączamy sprzęt!!! 


 Bakterie potrafią imprezę rozkręcić jak nikt. Bruuuuuuu....grummmmm jelita wpadły do miksera. Bruuuuuuuuummmmm.
Skręcone zafurczaly ...bul glych, ech, bul .....aż dupsko krzyknęło oburzone, bo już czuło, że ktoś oszukał je w wyliczance:
- Chłopaki, się bawicie to się bawcie, ale czemu ja mam bawić się z wami?! Nie chcę.....

Za późno było. Usta dupska zamilkły ....

Jednak po chwili łobuzy strawiwszy "veto" zadka zmieniły koncepcję. Zresztą nudno się zrobiło....


- No to teraz wulkan!!!! - krzyknęły chłopaki.

Blehhhhhh.....łokcie opadły na rozgrzaną już porcelanę, tym razem wyliczanka wskazała głowę - paw.

- A teraz mikser! Włączaj!

Jasna dupa....FUCK!!!!!!!!!!

Siad, klęk, siad, klęk........zabawa trwa.
Bakterie wyłączyły mózg zabawiając się ciałem. Mają moc.
Siad, klęk, siad, klęk.
Tresura trwa - tańcz, głupia, tańcz.  Danse macabre.


Ciało padło w  loże.
Zadrżało blade.
Zamarło.
Zamknęło oczy.
To był błąd.
Kiedy bakterie wariują, ciało powinno być czujne. Ciało jednak zapadło w sen ...w nieistnienie całe zdruzgotane siłą przeżyć.

Bakterie nie darowały, zakradły się i:

- Wulkan!!!

Atak był za silny. Wizja bakterii zaś kolosalna.

Paw w deszczu.


Blade i bezmocne ciało musiało zmienić pościel. Udręczony organizm musiał zdjąć pokrowiec z materaca. Materaca, które wazy ok 40 kilo.
To wyzwanie nie lada. Podnieść, przytrzymać, materiał ściągnąć. Kawał ciężkiego materiału ...

Biedne ciało wciąż targane do porcelany, i to biegusiem, dzielnie walczyło z pokrowcem. Pokrowiec duży - nie wszedł do pralki.
Ciało padające na podłogę, opadające na porcelanę nie dawało się. Wyprało. Ręcznie.
Ostatkiem sił zaniosło materiał na balkon. Wzięło zamach, by ten pokrowiec na sznur zarzucić. Taki duży zamach, bo cholerstwo ciężkie było...
Błąd kolejny ......



Byłoby fruuuuuu. Jak jesienny liść.
Na szczęście mniejsza cześć pokrowca była na zewnątrz i nie pociągnęło w dól swoim ciężarem.


A może tak nie było. Może to był spirytus w towarzystwie bezrobotnej kumpeli na sprecyzowanie wizji:
- Tak, tak, założymy firmę.
I wyniosło mnie dalej gdzieś tam, gdzie rozum nie mógł dojść.

Jedno jest pewne - byłam blisko Nagrody Darwina.







-------
****   A potem byłam bliska zejścia z tego padołu ze śmiechu. Bo udręczone, przerażone ciało chciało się swoim nieszczęściem ze światem podzielić,  a świat zadrżał,......ze śmiechu. Śmiech jakoś te zwłoki otrzeźwił, postawił na nogi, aż zwłoki ciałem się zrobiły i krupnik uwarzyły. Dzięki  !!!:))))))))















16 komentarzy:

  1. Arte....
    aż mi słabo jak to czytam- czyś Ty zwariowała??
    mam nadzieję, ze ta niepoczytalność była chwilowa..
    Chciałaś być Ikarem?? czy bawić się w Aladyna??
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, ja tak mam, czasami, na szczęście :)

      wiesz, chyba chciałam być dwupakiem :)

      Usuń
  2. Ja tak trochę z innej beczki dzisiaj.Wczoraj z mężem zacierałam klejem ściankę z betonu komórkowego.Położyłam sobie trochę kleju na packę i do roboty.Nagle rękę włożyłam w ten klej i Ty mi się przypomniałaś:)Widzisz?Nie jesteś samsa:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ufffff, to dobrze - ale rąk nie przyklejaj proszę, bo nie będziesz mogła pisac! :(
      :D

      Usuń
  3. A moja córcia się szczyci tym, że ten gość chodził do tej samego LO, do którego ona teraz chadza. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd Matce, że się śmiała. Za to dzisiaj okazuje pełne współczucie i wsparcie, chociaż nie mogę zapewnić pełnej powagi po przeczytaniu Twojej smutnej historii :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehehe, bo uwierzę :D

      loża szyderców mnie dopadła - boskich :)

      Usuń
  5. całe szczęście, że dzień się dla Ciebie skończył :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż humor mi się poprawił po zobaczeniu tego pięknego obrazka :). Będzie dobrze :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dla Ciebie będę rysować :DDDDD
      Musi być dobrze - eeeee, chyba ...........:)

      Usuń
  7. Nie wiedziałem że Twój prawie udany wczorajsz lot dywanowo ślizgowy był poprzedzony takimi perturbacjami zdrowotnymi, aż mi głupio.
    Ale tylko troszkę bo jak sobie przypomnę opis Arte na balustradzie w majtach to znów się śmieję :D
    Dumna z nas jesteś, prawda ? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak - nic tak nie wskrzesza jak Wasze towarzystwo :)
      Nawet bakterie się zbrechtały i wyluzowały i dały żyć! :)

      Usuń
    2. Zamiast od razu tak to od fruwania zaczęła i też czytam, też mi głupio, ale humorek chyba był poprawiony :)

      Usuń
    3. hahahahaha, spoko :))))

      Wskrzesiliście mnie :)

      Usuń