niedziela, 27 października 2013





Dzieci  wstały o siódmej i nas nie obudziły. To znaczy nie chciały nas obudzić, bo Starszy zarządził rysowanie, i choć Młoda chciała do nas na dzień dobry gnać to jednak zasiadła do kredek. Ufff, uległa sile perswazji. Na Starszego nie ma mocnych.





 rysunki Młodej - szkic i po pomalowaniu :)









Ich rozmowy dobiegały do mnie jak z zaświatów. Ale jakoś tak nie chciało mi się wyłazić, by im po buziaku dać. Byłam tego poranka wyrodną matką.
Fajnie móc się wyciągać w leniwy poranek w ramionach faceta, który ...a co ja tam będę mówić, pomimo upływających lat wciąż ma lekkiego fioła, na moim punkcie. Choć wciąż się zastanawiam jak może znosić moje jazdy, jazdunie... i takie tam w ogóle z patrzeniem włącznie.





tacy byliśmy wczoraj - na szczęście to tylko skóra się starzej, bowiem miłość nie płowieje :D:P








- Ty się już dawno powinieneś się ze mną rozwieść! Seryjnie. Weź!
- Ja tak łatwo się nie poddaję, ale wiesz nie mów hop....
- Hop i co?!

Ha! Ale zamilkłam wtapiając się w idealną chwilę ...Bo są takie chwile, które wypełnione są po brzegi mega szczęściem, radością, spełnieniem, kiedy chce się krzyknąć - chwilo trwaj, bądź, nie przemijaj....W takich chwilach aż chce się umrzeć. Właśnie w takich....Kurde, czasami myślę sobie, ze naprawdę mam zajebiście.





Rano polecieliśmy na zajęcia. Męża zostawiłam w spokoju. Wrócił z pracy niech ma swój czas.
-  Mamo, patrz, same mamy są z dziećmi, a gdzie tatusiowie?
Faktycznie..Same baby i ani jednego samca. To nie był poranek kojotów, hahahaha


Syn poszedł na warsztaty, a my z Młodą, tradycyjnie, do parku. W te alejki, do tych drzew.
Tym razem dla wygłodniałego ptactwa wzięłam chleb, choć tak naprawdę nie powinno się ich tym karmić.









                                                - Patrz, ile ptaszek  - wyrwało mi się, na co córka odparła:
- Kaczków.

Hahahahaha, mistrzynie słowa normalnie.









Wieczorem Młoda zawinęła się w pościel i sama odpłynęła. Natomiast syn oznajmił, że będzie rysował i koniec.
- Idź spać kochanie, bo późno jest.
- Ograniczenia i limity nie interesują mnie, hahahaha

Ostatnio to jego ulubiony tekst.


Sobota była nudnym rodzinnym dniem. Starzeję się, bo kocham te dni.
Albo znowu imprezka upierdliwych bakterii szykuje się ....bo coś do tyłu chodziłam.
Imprezka bakterii, bo z mojej to nici wyszły -  po dwóch strzałach odmówiłam dalszej konsumpcji.
Nie wierzę - coś na rzeczy jest.
Naprawdę nos wpada mi w piach coraz bardziej.....I w głowie kręci się....
Przemijanie, mac jego, jelita toczy me.
Rozkładam się.
Już czas.
Taki czas.
Pięć minut po północy,
A z zachodu wiatr wieje bez zmian, hahaha




4 komentarze: