sobota, 7 września 2013

zakręcenie trwa



Zakręcenie trwa. Może jestem końcowym produktem, by nie rzec, dziełem, loda. Amerykańskiego. Hm...Nadzieja, że z wiekiem to minie i przyjdzie epoka ogarnięcia minęła, umarła, odeszła bez pożegnania, spierdzieliła. Został rozgardiasz w głowie.
Dzisiaj namiętnie poszukiwałam swojego kalendarza. Nie znalazłam. W notatkach, które znalazłam i które miałby być idealne, brakuje dat.
Wiecznie czegoś szukam. Klucze, telefon, i co się da. I czego się nie da. Na szczęście mam szczęście i  nie muszę szukać szczęścia, ale z resztą rzeczy, zwłaszcza materialnych, to tragedia wielka.

Wczoraj odebrałam syna. Zapomniał o bluzie. Wróciłam do klasy. Zamknięta. Poszłam do pokoju nauczycielskiego. Klucz zdobyty, bluza  odzyskana. Misja udana.
Poszliśmy po Młodą. Dzieciaki bawiły się na podwórku.
- Cześć Starszy - podeszłam do nas była wychowawczyni syna - i jak tam w w szkole, masz już uwagi?!
- Tak, jedną.
- Co? - zgłupiałam, zbaraniałam.
 - Bo lekcji nie odrobiłem.
- Jakiej?
- Angielskiego.
- Odrobiłeś jako jeden z nielicznych i otrzymałeś uśmiech. 
- Aha, to nie wiedziałem. To nie mam.
- Cały Starszy- skwitowała ze śmiechem wychowawczyni.


Boże trzymaj mnie, bym nie kupiła  kocyka dla synka !!!!


Wyszliśmy z przedszkola. Auto i pomknęliśmy do domku.
Pod domem zorientowałam się, że córka jest w kapciach. Nie wzięła także swojej zabawki z sali. Wow!
Geniusz podobno objawia się także w obłąkaniu. Obłąkanie jest, ale jakieś lewe. Genialne jest tylko roztargnienie. Nie udaje mi się ogarniać życiowo.

W domku Synek dostał zajawki na lepienie z plasteliny: żabka , krab, goryl, jeż, niedźwiedź, goryl. Stworzył mini zoo.









 Angry birds też musiało być.



Córka też wzięła plastelinę w swoje cudowne łapki.  I co ulepiła?



- MAMO, PATRZ - NOCNIK!!!:))))))))



- Synku, a co cię wzięło tak na plastelinę?!

- Bo w szkole mieliśmy ulepić z plasteliny plastusia,i wiesz co? ja, kumpel i kumpel ulepiliśmy ptaki z angry birds, hahahaaha pani i tak nie wie, nie zna się na tym hahahahahaha


Tak oto rodzi się przebiegłość.


14 komentarzy:

  1. Na FB wyślę ci zdjęcie jak Młody lepił marchewki.
    Twój jest Picassem plasteliny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaahaha, widzialam, piękne arcydzieła, hahahaha - :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No no :) Bądzcie tacy zakręcani na co dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Niźle zakreceni jesteście.A ja myślałam,że tylko ja tak mam:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahah, potem było jeszcze gorzej .....o tym napiszę poźniej a póki co -pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A czemu ty się opierdzielasz i nic nie piszesz? A?
    Ja rozumiem, naprawdę: powidła i herbatki ziołowe, ale trzeba się w końcu otrząsnąć, dać organom odetchnąć ;) i napisać nowa notkę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku jak miło:):DDDD
    ok, ok, to już piszę, w bólach.:D
    ha! i dzisiaj od kumpeli dostałam sms- co za cisza!
    niezamierzona cisza, bo ...ale już pisże :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieła dzieciaków piękne. Nic to, że przebiegłe ;)Nawet nocnik mi się podoba. A że życie zwariowało i zakręca nas coraz bardziej, to i jesteśmy zakręceni.
    Pozdrawiam :)

    "Zapisane w locie"
    http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak czytam SE tytuły ostatnich notek z blogów po prawej stronie i ułożyłam coś takiego:
    - kto nie złapał Dody?
    - wariatka
    - kto jest ojcem?
    - fryzjer.pl
    - najważniejsze chwile zachowuję w głowie, a nie na zdjęciach
    - więc kto nie złapał dody?
    - Edward Horsztyński: a jednak
    - wariatka: (bo ja) jestem asertywna i odmawiam razy
    - bo to była terapia "lotem"
    - koniec świata.
    Ładnie, co? :D
    Jesteś dumna? :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  10. strasznie!!!! :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesu, miało być "i odmawiam 50 razy", ale właśnie zauważyłam, że num lock'a sobie wyłączyłam (na potrzeby tego komentarza włączyłam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. znaczy się strasznie jestem dumna! :D
    hahahahahha

    OdpowiedzUsuń