czwartek, 19 września 2013

But I'm a creep, I'm a weirdo.

Ranek jak to ranek. Nikomu nie chciało się wstawać. Zombie, znaczy ja, budziłam zombiaczki.
- A spałaś ze mną?!
- Nie kochanie, a miałam spać?
- Tak! a dzisiaj to będę spać z tobą!
- Pewnie, jeśli chcesz.
- Ja też - odezwał się syn.
- No jasne, będzie mi miło.
Kurcze, muszę nacieszyć się nimi, póki mogę. Najpierw nie można było doczekać się pierwszego przekrętu, siadu, kroku, słowa a teraz?! Młoda ma 105 cm wzrostu, skacze, biega, zaraża śmiechem, a Starszy w końcu dochrapał się 120 cm. Jest świetnym facetem o ile nie ubierze się w kombinezon malkontenctwa. Mam wówczas ochotę go udusić i to przeokropnie.
- Mamo ja chcę się nauczyć - Młoda zaczęła wywód nad talerzem mleka z płatkami ryżowymi - literek, czytać i iść do szkoły!
- Czad! to od dzisiaj zaczynamy naukę, co?! - a w myśli odnotowałam- o zesz mać, muszę częściej podawać ryż na mleku.
- TAAAAK!
- Jasne - mruknął pod nosem Starszy.
Udałam, ze nie słyszę, by nie palnąć chochelką w czajnik.
Wyszliśmy. Dzieciaki wpakowały się do samochodu. Hm, brakuje elementu w tym obrazku.
- Gdzie twój tornister?!
- Nie wzięłaś?
-JA MIAŁAM BRAĆ? DO GÓRY SIO!

20 minut później stałam na balkonie paląc papierosa i zastanawiając się co by tu począć. Wpadłam na genialną myśl - sen i wskoczyłam do wyra.
Obudził mnie telefon. Cholera, zapomniałam wyłączyć....
Rozmowa. To jest ta historia, która otwiera mi nóż w kieszeni. Ale cóż, życie pędzi dalej. A co przyniesie? Nie wiem. Powiadają, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Oby sprawiedliwość zgniotła mendę. Szantażysta pierdolony.
Era rozwoju zabawek i nawet nie wiadomo, kiedy życie prywatne staję się hitem internetu. Póki co odgraża się. Zobaczę, co zrobi. Bywa ...
Tyle, że tak naprawdę to śmiechu warte. Ale jak ktoś jest debilem to i debilem zostanie.
Trudno.
Ale gula w gardle staje.
Mam nie martwić się - powiedziała przełożona - za dobra jestem na takie gówno. Nie chcą mnie stracić -uciszą pajaca. Bez paragrafów, bo zadyma nie potrzebna.
Fajna historia, naprawdę.
Tyle, że o nic.
No cóż, jak się żyje, chodzi to w końcu w gówno się wdepnie. Ech.

Puściłam muzę na full plącząc się w szale. To cholernie pomaga. Tak nogami przebierać. Rękoma. Drzeć ryja. Oczyszczenie ze wszystkiego. Świecie spierdzielaj!
Ha! ten mój taniec to dopiero byłby hit!
I oczywiście





do zamulenia i zdarcia się.

But I'm a creep, I'm a weirdo.
What the hell am I doing here?
I don't belong here.


Czujecie ten głos, te gitarki, ten ton. Rozwałka duszy. Chce się wznosić ponad wszystko. Daleko gdzieś. Nurkować w błękicie. Patrzeć na szczyty gór. Przestać tutaj istnieć. Stać się absolutem. Ostatnia nuta nie wycisza spulsowanej krwi. Jeszcze raz!

Nie mogę się rozpierdzielać. Nie mogę. Nie mogę rozmieniać się na drobne. Wrzucać na wsteczny i jechać po sobie. Musze wstać. Podnieść się. Dość.


I jeszcze to. Płakać mi się za chciało. nie do wiary.
Kumpela pisze - co za cisza?!.
- Rozpierdzieliłam się życiowo na drobne.Więc co tu pisać?!
- TY? Zawsze taka silny i taki pozytyw - nie wierzę!

A jednak.

Dentystka,kiedy zajęczałam przy borowaniu zęba, odkryła to!
- A tobie co? Zawsze byłaś jak kamień, a z wiekiem stajesz się coraz wrażliwsza....


But I'm a creep, I'm a weirdo.
What the hell am I doing here?
I don't belong here.



Wznoszę sie, wznoszę się ...Muszę. Nie będzie mi gnida odbierała wiary w człowieka. I mówiła co dobre a co złe. Co mam robić a co nie. Choć szkoda, ze nie mogę wypruć tych wątpliwości, tych emocji, serca....

But I'm a creep, I'm a weirdo.
What the hell am I doing here?
I don't belong here.





2 komentarze:

  1. A najgorsze jest to, że na podłość ludzką nie da się uodpornić. Człowiek za każdym razem jest tak samo zdziwiony, że tak można, że to tak się da. Czasami przeklinam to, że moja mama mnie tak wychowała, że odpuszczę, a bo nie będę komuś przykrości robić. Jak sobie w porę przypomnę, że jak to, a ten ktoś właśnie robi mi przykrość i jest całkiem zadowolony z siebie, świństwo mi najzwyczajniej robi, to wtedy walczę i rąbię słowami na odlew, tylko wiesz, to i tak nic nie daje, bo burak burakiem zostanie i tylko niesmak pozostaje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też tak mam, odpuszczam, idę w swoją stronę, choć szlag mnie trafia, ale nie chcę się babrać.
    Każdy ma swoją prawdę i swój punkt widzenia.
    I swoje zaślepienie swoim małym rozumkiem.

    Po fizycznych urazach przyszły razy duchowe.
    Taki los.

    Ech.....

    OdpowiedzUsuń