środa, 18 września 2013

Jest :)

Odebrałam syna ze szkoły. Tak sobie idziemy i gadamy.
- I co dostałeś dzisiaj? Pe*? - pytam się synka prowokująco.
- Dostałem dzisiaj dwie Z-etki*. Ja mam same zetki! - syn rzekł z jakiś drwiącym uśmieszkiem - i nie mam nic zadanego!
- Nie?
- No miałem, ale w świetlicy odrobiłem i zrobiłem - syn w tym momencie dostał ataku śmiechu - więcej niż trzeba było zrobić i na lekcji nie będę musiał nic robić, hahahaha.....
W tym momencie weszliśmy do przedszkola. Młoda stała z grupą gotowa do wyjścia na podwórko. Zaszczebiotała nas swoim gadaniem. Że Karol z Maćkiem nie dali jej jeść, że wygłupiali i się i pani krzyczała. A oni się nie słuchali tylko dalej ją zaczepiali.
- Ale nie palnęłaś ich łyżką, co?
- Nie, śmiałam się.
Wyszliśmy omawiając tematy dzisiejszych wydarzeń. W końcu przyszło na mnie.
- Słuchajcie, jest problem. Chomika trzeba będzie poszukać.
-  Uciekł? - syn zaczął się dopytywać.
- Nooo...uciekł - no bo co powiem?! Że zapomniałam?! Matki są przecież idealne. Idealnie kłamią, jak trzeba.
- A na balkon poszedł?
- Nie wiem, mam nadzieję, że nie.
- Ale drzwi zamknęłaś?
Co za troska. Wow!
- No tak. Więc poszukamy go jak przyjdziemy, dobrze?

Wracaliśmy do domu dłuższą  drogą. Kasztany zaczęły powoli nurkować w trawie. Można je znaleźć w łuskach, pierwsze niecierpliwe skoczki. Świeżutkie, pachnące, śliczne. Nazbieraliśmy po pełnej kieszeni.
Jeszcze plac zabaw trzeba było zaliczyć. Huśtawki, karuzelę, wspinaczkę.

W domu odbyła się walka o  latarkę. Zadusiłam wojnę zanim z wrzasku przerodziła się w czyny. Każdy dostał swój rewir, a w tym rewirze mógł świecić. Niestety misje były nie udane.
Weszliśmy do kuchni. Dzieciaki siadły przy stole, a ja stojąc kroiłam melona.
Nagle coś dotknęło mojego dużego palca.
Zanim pomyślałam wrzasnęłam.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!
A to był......ZYgmunt!!! Zygmuncik.
Jejku!
Wpadł w nasze ręce. Wygłaskaliśmy zbója. Poszedł spać.
Z tego wszystkiego puściłam dzieciom Potwory i spółka.
Zbrechtały się z mojego krzyku to niech mają.
A co.


Jakby było mi mało wrażeń mój "wielbiciel" sanatoryjny przysłał kolejny wiersz.

Jedno pragnienie i jedna tęsknota.
Na Twoim punkcie chyba mam kota.
Jedna energia i jeden czas.
W dwóch ciałach jedna dusza w nas.
Jeden na ziemi nasz wswspółny dom.
Ten dom potocznie miłością zwą.

A potem dostałam zadanie arytmetyczne:

:) + :)=?

Ależ Proboszczu, co Proboszcz?! Hahahaha

Żart żartem pogania. I co mi odpisał?

Marzenia nic nie kosztują, a moje czasem się spełniają Czarny Aniele


Odpinam skrzydła, idę po siekierę.









----------
* oceny szkolne:
Z- znakomicie
D - dobrze
P - popraw się







14 komentarzy:

  1. Dobrze, że się znalazł.
    Nasz, kupiony na koniec lipca, jakis dziki był i gdy chcielismy go wziąć na ręce to podnosił łapki do góry i robił :hhhhhhhhhhhhh i szczerzył zeby. i teraz boimy sie go brać mimo, że juz tak nie robi. Młody chciał go oddać, ale mu wytłumaczyłam, że takiego chomiczka trzeba kochac i się nim zajmować. Ale szczerze? Też miałabym ochotę go zamienic na takiego, co to można na ręce wziąć i choc policzek do niego przytulić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale nasz na początku też użarł. Potem znajoma powiedziała m, że trzeba myć ręce - bo jak wyczuje żarcie to rękę zeżre :)
    A ten to normalnie niesamowity jest - nie wiedziałam, ze chomiki potrafią być takie spoko :)
    Tylko wolność marzy mu się i wisi na kratach i je żre a potem puszcza się w dół. Ech, ale nie połamał się jak do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaj się, coś zrobiła wielbicielowi, żeś mu tak zalazła za skórę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozłożyłam skrzydła i może drasnęłam?!:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że to zwykłe zakażenie? :D

      Usuń
    2. no tak jakoś :D
      (ojej to chyba bywam niebezpieczna:P)
      Znowu dostałam wierszyk...chyba sam sklecę coś o Romeo , kóry dołączył do Twardowskiego:P

      Usuń
  5. Sama bym się przestraszyła,gdyby mnie coś tak nagle po nodze smyrnęło:)
    Ale masz wielbiciela,prawdziwy poeta:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, znowu wierszyk dostałam, ale przynajmniej poprawia mi to jakoś humor :)

      Usuń
  6. Piękne imię ma chomik, normalnie jak mój tatuś. ;) :) A wielbiciel jakiś fajny chociaż? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj imię piękne. To syn tak nazwał chomisia.
      A w pracy, jak usłyszeli jakie imię ma nasz sierściuch, to po tym jak przestali się śmiać zapytali się czy to na cześć naszego szefa. Zapomniałam, ze on tak ma, myślałam zawsze o nim jako o Dupku. Ech...

      Usuń
  7. Te twoje dzieci to fajne :).
    Ja bym chyba zawału dostała więc się wcale nie dziwie że krzyknęłaś.
    A wielbiciel to chociaż jakiś taki fajny czy niezbyt :).
    Ps. Odnośnie mojej notki. Nie zabiłam S. Wytłumaczył mi co nie co. Złość mi przeszła 2 dni później.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielbiciel to....no kurde ......myślałam, że matkę "sprzedam" hahahaha i te sobie z facetem pogadałam -:D:P
    ech....i okazało się, ze facet nie był po 60-sce a przed i taka to historia:DDDDD

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Chomiczki są świetne, szkoda, że tak krótko żyją...
    U nas teraz życie kręci się wokół naszej kociej miss. I dobrze. Mama już prawie w niej zakochana ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, nic nie mów, bo on jest taki kochany, lubię tego świra :)

    No to super! Niech mama tryska zdrowiem i humorem jak najdłużej :), la enie dziwię - kicia jest przeurocza.
    a propos kotka to bedę pisać w nast notce, bo kręci się temat u nas :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń