piątek, 13 września 2013

:DDD

To nic, że kropiło. Wyciągnełam rower z piwnicy i pojechalam. Co za frajda jechać sobie w kroplach deszczu "bez trzymanki". Jaki zaciesz, ze mogę jeszcze przejechać miedzy krawężnikiem a lampą nie waląc w nią kierownicą, nie spadając na ulicę. Wbrew pozorom łatwo jest w pewnym wieku stracić równowagę.

W słuchawkach brzmiał sobie rock,
https://www.youtube.com/watch?v=yia6Y_ST7IY&list=RD027F6leMnxdMA
poczułam wiatr, radochę, poczułam się jak nastolatka normalnie.

I tak jechałam po parku i tak sobie pomyślałam, że dawno nie widziałam zboczeńca.
Dawno nie widziałam kolesia, który wietrzyłby sobie bezceremonialnie jajka.
Naprawdę.
A kiedyś to były jak rodzynki w serniku.
Gdzie nie pojechałabym tam podziwiałam "wątpliwe zabytki".
Tak jadę sobie i myślę, ze skoro moja osada ma wysokie bezrobocie to i pewnie z głodu sił zabrakło  na ściąganie portek. I może latają za puszkami. Albo majstrują coś przy filmikach. Albo oglądają Rozmowy w toku.
Nieważne.
Albo zeszli do podziemia.

Uwielbiam historie, które mówią, ze właśnie tam, w podziemnych korytarzach jest inne życie. Zycie po życiu, hahahaha. Kiedy śpimy przychodzą po nas, przeładowują baterie. Może coś dokładają, może coś zabierają. Czasami ludzie zachowują się tak, że trudno ich poznać. Jakby ktoś im w kabelkach namieszał. A przedstawienie przecież wciąż trwa. Musi trwać. Do rozładowania baterii.
Nagła śmierć ma w sobie wiele piękna jak i rozpaczy.

Dzisiaj rano wystraszyłam się swojego syna. Ja wyszłam z łazienki a on z pokoju. Krzyknęłam, a ten wpadł w dziki śmiech.
Nie poznałam. Jakiś inny się robi.

Mało tego wziął swoją  książkę i zaczął robić sobie zadania. Matematyczne zadania. Bo była chwila czasu ...



A córka zamiast zabawki wzięła do przedszkola książkę.
- Chcę się nauczyć czytać, bo będę szła do szkoły.

A potem  mnie dopadła genialna myśl. Skoro mój syn mówi, ze nie umiem gotować to ugotuję mu budyń. Ha! Niech ma.

Poszłam po dzieciaki. Taka stęskniona i szczęśliwa. Patrzę i nie wierzę. Za płotem czaił się kot. Czarny kot. Chciał mi drogę przebiec. O nie! Spojrzałam w jego żółte oczy swoim złym wzrokiem. Nie odważył się, a ja gwiżdżąc pod nosem poszłam dalej. Żadnej 13tki już nie chcę. Nie chcę bonusów.

Wpadłam do teściów. Wystarczyło pięć minut by dzieciaki dostali ciasto, pierniki, lizaki.  Młoda wyglądała jak Bambo- cala twarzy i ręce w czekoladzie. Ma talent dziewczyna.
Szlag jasny, no mogę mówić prosić - bez słodyczy proszę, a jeśli już to delikatnie. Mogę mówić. Wyszłam.
Rozumiem dziadkowie, rozumiem, ze się cieszą, ale czy nie mogą przytulić, porozmawiać, czy muszą w wnukom usta zatykać?!


Bo ja swe usta zatkam.. 12-letnim winem. Hm......








22 komentarze:

  1. Umiesz jeździć bez trzymanki? Szacun, bo ja nie ;-)

    A propos zboczeńców... też dawno ich nie widziałam...I dobrze !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha to dobrze, znaczy się, ze to nie jest tak, ze starym babom już się nie pokazują :D

      w takim razie zastanawiające jest gdzie oni są ?!

      Usuń
  2. Z teściowymi tak jest... Moja niby tak lekko, ale podważa ciągle nasze zdanie. Cóż, na tępaków nie ma lekarstwa.
    Dzieci zamieniają się w aniołki? Fajnie, będziesz miała spokój... Budyń może zasmakuje :D
    Szacun za jazdę bez trzymanki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ich tępakami nie nazwę, ale mega wkurwiaczami - :DDD

      dzieci mają dziwne zachowania, naprawdę :)

      Usuń
    2. Nie no tępaki odnosiły się tylko do moich teściów :P

      Usuń
    3. Ok, ale wiesz, lepiej nie mówić, ze starzy to tępaki, bo powyżej genów się nie przeskoczy :D czyli, ze co? mąż też taki?! :P

      chociaż w sumie coś w tym jest....(mój mnie dzisiaj zjeżył, grrrr....ale w końcu oderwał się od kompa i poszedł na podwórko z córką, ech)

      Usuń
    4. No mówisz, że powyżej genów... no to powiem CI tyle, że mój mąż potrafi założyć spodnie tył na przód i nie zauważy, że zapiął rozporek z tyłu :P

      Usuń
  3. jazda bez trzymanki w pewnym wieku staje się sztuką :DDDDDDDD

    wystarczy zrobić ankietę wśród kobiet zaawansowanych wiekiem - kiedy pani ostatni raz jeździła bez trzymanki?
    :D

    :PPPPPPPPPPPPP

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam w planie rower, ale jutro. Mam nadzieję, że nie będzie padać. Dzisiaj poszalałam w ogródku i tulipanów nasadziłam.
    I mam pytanie: jak to się robi, żeby dzieciak sam z dobrej woli chciał zadania z matmy robić? ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem, on jest dziwny,:DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, ha :) Szkoda, bo myślałam, że masz jaką receptę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahaha, niestety nie mam. Wyobraź sobie, że mnożyć też potrafi tyle, ze na niższych liczbach. Ale twierdzi, ze duchów nie widzi ...więc chyba nie muszę się martwić, co?! :D

    Oby jutro była pogoda - rower to piękna rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa rower pikna rzeczy, dopóki na niego nie wsiądę. :P

      Usuń
    2. Jak duchów nie widzi, to spoko. ;)

      Usuń
  8. Teście ... HA!
    Ja już zapowiedziałam, że sami będą z Młodym biegać po po dentystach.Nawet w środku nocy. I że jak zacznie rzygać, bo go zmuli to im go po prostu podrzucę, akurat kupili nowy "wypoczynek" więc Młodego od razu do salonu pokieruję. 4 lata gadania o tym samym. Ale oni są mądrzejsi. Ok, do pierwszego porzygu na ich kremową sofę :) A zrobię to! Przysięgam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej jak się teście zemszczą i z rewizytą przyjdą, objadłszy się wcześniej słodyczy oczywiście. ;) :)

      Usuń
  9. Jak widać nie tylko kobieta zmienną jest:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehehehehe, odpaliłam sobie linka z wpisu i zacieszam, bo przeczytałam "Kurt" :DDDDDDDDDDD
    Anka: Idź już spać! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Najwyraźniej dzieci Ci rosną i mądrzeją. A skoro tak, to teraz Ty możesz sobie częściej poszaleć na rowerku. A dziadkom powiedz, że jak już muszą dzieciakom usta zatykać, to może lepiej niech to będą owoce... Choć zazwyczaj dziadkowie niereformowalni są!

    Pozdrawiam :)

    "Zapisane w locie"
    http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj to mówię. I mogę sobie mówić.
    Mają ogródek. Jabłka, brzoskwinie, ale co tam. Chipsy, ciasta, lizaki to jest to. I ciacho.
    Ech.....

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń