poniedziałek, 30 września 2013

i niedziela minęła

Sobotni poranek był bolesnym porankiem. Nie dość, że była niemoc to jeszcze syn mnie ograł.
Ale wczoraj wstałam wyspana, wygładzona taka po tej nocce nowonarodzona i rzekłam pewnym głosem:
- Synu, rewanż!






Syn podjął rzuconą rękawicę. Pionki zostały wrzucone.
Kurde, znowu porażka, porażka i remis i porażka i łał! jedna moja wygrana! I porażka. Tłumaczę się przed sobą -ach ten love, głowa wciąż w odlocie, te problemy i zawirowania życiowe. No szukam wszelkich tłumaczeń. Przecieram okulary. Powieki przypinam spinaczami do uszów.
Trud mój próżny - chyba zaczynam cierpieć na zwapnienie mózgu....martwicę mózgu ...zanikam.
Mężu się zbrechtał, cierniarą nazwał i sam zasiadł do rozgrywek. Wynik?! Remis. Potomek nie dostał batów. Gra była wyrównana.
Synu, albo jesteś mistrzem albo fuksiarzem. Albo twoi starzy tracą zdolność do myślenia.

Starszy ulotnił się na imprezkę urodzinową kolegi, a my pojechaliśmy do parku. Poszukiwania pani Jesieni oraz kasztanów wyzwoliły wielką babską bitwę na liście, a mężuś, choć nie miał zorki 5 to i tak porobił parę zdjęć.












- Jestem głupia - powiedziała córa wchodząc do kuchni - bo wiesz co zrobiłam? zdjęłam rajtuzy zamiast myć ręce.
- Nie jesteś głupia tylko zakręcona!
- Jestem głupia!
- Nie mów tak.
- Jestem głupia.
- Skoro ty jesteś głupia to ja też jestem głupia. W końcu moim dzieckiem jesteś, no nie?!
Dziecko popatrzyło na mnie, uśmiechnęło się i wypaliło:
- To ja nie jestem głupia, ale ty jesteś głupia.
Ha ha ha zabawne.
Ale Młoda miała radochę. Tak wyrolować matkę w wieku 4 latach to sztuka wyrośnie niezła.


Wieczorkiem dzieciaki zajęły się twórczością. To głupio tak siedzieć i patrzeć na to jak dzieciaki fajnie się bawią. Poczułam zew artystyczny. Też zrobiłam swoje stworki.




mam talent :PPPP





- Mamo, ale wampirów nie ma? - Młoda lubi o to się pytać, ze trzy razy dziennie. Efekt oglądania Scooby Doo. Lubi sobie śpiewać pod nosem: "Skała wampira, skała wampira..."
- Jasne, że nie ma. Dzieci mają bajki i dorośli też lubią się straszyć. To bujda. Zresztą w czosnku nie śpisz, prawda?
- Nie lubię czosnku, ani cebuli...

Siedzieliśmy więc tak sobie w trójkę rozmawiając o wszystkim i o niczym. O imprezie urodzinowej nie dało się porozmawiać. Syn nie był zbyt wylewny. Było fajnie, był czarodziej, była ekipa i tyle.

Wspólny czas to jest ten czas, kiedy wskazówki mogłyby się nie spieszyć, mogłyby stanąć. Trwać. Życie bez pięknych chwil byłoby masakrą. Udało mi się uciec od mych spraw ziemskich, choć trucizna rozlana w trzewiach cieniem swym muliła. Trudno pogodzić się z brakiem sprawiedliwości.
Musze jednak przetrawić pewne rzeczy, by resztki nie rozkładały mojej duszy. By nie capić ścierwem monotematyczności, bo ile można trawić ten sam temat?! Ale szlag jasny mnie trafia.

Wieczorem czytałam dzieciakom o piegach i pieprzykach.
- Mamo, a ja wiem co to jest pieprzyk. to wygląda jak kupa chomika ....

Hahahahaha, Młoda zaczyna gadkę mieć coraz lepszą.

- Dobranoc.


Siedzę przy kompie pisząc kolejne oświadczenie -przymulenie, bo ile można?! a tu nagle przybiega  córcia i nieoczekiwanie całuje mnie w rękę:
- Kocham cię, mamusiu
i poleciała z powrotem do wyrka.
No odlot po prostu odlot. Wiatr w skrzydła.

I tak sobie myślę, ze z uczuciami  jest jak z lokata bankową - ile się włoży, tyle się dostanie, a w przyszłości może i więcej w ramach procentowania.

Tyle, że rano dostałam wścieklicy. Zrobiło się późno, a dzieciaki jakby stały się z gumy. Im bardziej czas się kurczył, tym mocniej ich ruchy się rozciągały. Mało tego. Syn  po umyciu zębów wyszedł z pochlapaną bluzą, a córka zawisła nad zakładaniem buta.  Mogłam sobie mówić, że to nie ta noga, żeby ubierała się, bo czas goni, a synowi by sie przebrał. Lepiej jest mówić do skarpetki, głaskać chomika.
I szlag jasny trafił mnie. W jednej chwili  miłość zmieniła konsystencję. Stała się pianą na pysku. Warczałam dziko miotając słowem.
Wybuch nie zatrzymał czasu, ale krzyk przyspieszył ruchy.
 - Mamo, ale ja cię kocham
- Ja Was też, ale na litość boską miejcie ruchy. Dlaczego o wszystko muszę prosić milion razy, co?!!! dlaczego?!!! 

Opanowałam się. Młoda znalazła na mnie sposób. Wie, ze są słowa co działają jak sole trzeźwiące.

Zrehabilitowałam się i w aucie rozbrzmiewał już śmiech.

Samo życie. Przeplatanka emocji.
Ech...





18 komentarzy:

  1. A możesz zdradzić co to za słowa trzeźwiące? Bo ja mam ten sam problem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się dziecko wtuli w ciebie i powie - mamo,kocham cie - aż głupio wściekać się dalej :D

      Usuń
    2. No i zonk. Bo Młody ostatnio chciał sie wyprowadzać, bo mu wafelka nie kupiłam, ja : jasne idź, tylko posprzątaj po sobie. a on: bop ty złą matka jesteś (niemożliwe, żeby Psy oglądał), bo gdybyś mnie kochała, to nie pozwoliłabyś mi spakować 4 plecaków :) Przynajmniej porządek zrobił :D

      Usuń
    3. hahahaha, to też znam...
      obraza majestatu i pogrom słowem - jesteś złą matką, jesteś beznadziejną matką
      kurde, normalnie nie wiadomo, kiedy jaśnie panu można się narazić, kiedy wszystko dookoła jest głupie i niesprawiedliwe
      :)

      Usuń
  2. Ale Ty masz fajnie z tymi dzieciakami:)ciągle coś się dzieje,bo u nas to jakby ktoś umarł,taka cisza.
    Arte,Ty normalnie utalentowana jesteś?Co ja sie jeszcze o tobie dowiem?:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, że jak dziecko przytuli i powie, że kocha, to normalnie odlot. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A powiedz co to za gra?
    My uwielbiamy taką formę spędzania wolnego czasu, ale po obrazku ta gra nic mi nie mówi i chyba jej nie znam :)

    A kasztanowe hipki są boskie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już mówię - luknij na linka :)

      http://www.matematyka-sklep.pl/index.php/gry/typ-gry/link-4-szczesliwa-czworka.html

      dzięki :)

      Usuń
  5. Kocham Cię - to najpiękniejsze słowa jakie można usłyszeć od dziecka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie i ach te wtulenie...wciąż mam nienasycenie :DD

      Usuń
  6. Kasztanowe stworki - super! A u nas kasztanowce umierają jeden po drugim, boję się, że za parę lat takie cudeńka to tylko na zdjęciach będzie można pooglądać :(
    Pozdrawiam

    "Zapisane w locie"
    http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję :)

      no niestety, świat się zmienia nie zawsze na lepsze :(


      pozdrawiam

      Usuń
  7. Młoda (16 lat) też miewa przebłyski czułości, da buziaka i powie "kocham cię" a po godzinie "bo wy mnie nie rozumiecie, wyprowadzam się do dziadka", hormony buzują ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. noooo, wiek dorastania to w ogóle miodzio,
    a potem będą kryzysy wieku hahahaha i tak trwa odwieczna fala emocji :)

    OdpowiedzUsuń