środa, 7 sierpnia 2013

Beskidy


Żyje się raz, a życie jest piękne i wraz z upływającym czasem smakuje coraz lepiej - wiec szkoda czasu na poszukiwanie zmartwień, one same przyjdą. O ile dogonią. Bo nie ma co trwać w miejscu. I czekać ...
Sztuką jest by nauczyć się cieszyć tą chwilą. Chwilą, która właśnie trwa.
Udało mi się wyłączyć ze świata i zanurzyć w urokach otaczającego mnie świat. Wszystko inne poszło w odstawkę. Bo i tak powinno być. Praca? Kasa? Zdrowie? Nie będzie źle. Nie może być. Będzie jakoś. Moje zmartwienia nie rozwiążą problemów. A nawet jeśli będzie źle to będzie. Będzie jak ma być. Teraz jest dobrze. A jutro? Jutro też jakoś będzie. A można i też przestać być.
Do uśmiechniętych ludzi uśmiecha się los. Szczerzmy zatem kły - niech się bosko dzieje.


Wyjechaliśmy w Beskidy. W ostatniej chwili pakując namiot. Pole namiotowe było cudne poza ziemią. Trudno było wbić szpilki. Moczenie nóg w Wiśle, było lepszą koncepcją niż wpatrywanie się w wypięty tyłek T,  a biedny T męczył się ze dwie godziny zanim żelastwo powbijał do gruntu.

Beskidy są cudnym miejscem. Wisła i Wisła. I górki. Trzeba być, widzieć i chłonąć. Każdy ma swoją wrażliwość, więc nie będę rozpisywać się nad pięknem. W każdym bądź razie poczułam się jak w niebie.
Choć tyle jest  pięknych miejsc  w Polsce, to i tak wiem, że będę tu wracać. Byliśmy tutaj 10 lat temu - teraz dzieciom pokazujemy nasz kawałek życia. Podróże sentymentalne - a pamiętasz? Jak dwoje staruszków. Uświadomienie sobie przemijalności. Panta rhei, więc trzeba być. Razem. I cieszyć się danym czasem. Póki ten czas jest.

- Beee beee beee, ryczę jak baran, ja chcę na Baranią Górę! - synek bywa czasem zjawiskiem niesamowitym. Lubi chodzić po górach. Ma w sobie duszę włóczykija, pod warunkiem, że mu się zadek rozbuja. Oderwie palce od telefonu, tabletu, klawiatury.

 Pomimo dwukrotnego wyjścia na szlaki nie doszliśmy na Barana. Raz za późno wyszliśmy na szlak. Dzieci biegały, szły na czworakach wygłupiały się. Czas mijał bezlitośnie. Dotarliśmy do schroniska Na Przysłupie, ale była  to już  godzina 16.00. Za późno, by z dziećmi wyżej się tłuc. Choć miałam diabelską myśl, ale T roztropny facet zalał mój plan rozsądkiem.
Parę dni później postanowiliśmy wejść na Baranią szlakiem niebieskim. I rozpadało się. Potem mżyło. I też mówiłam:
- E tam, ryzyk -fizyk, niech będzie przygoda.
Jednak zeszliśmy na parking, gdzie okazało się, że dzieciakom to nie tylko buty ale i skarpetki przemokły. Ale jak się pytałam: - Jak tam w butach? Mokro? to maluchy mówiły: - Sucho!!!

Ale co tam. Jak nie teraz to kiedyś na Baranią wejdziemy. Zawsze musi być coś dla czegoś warto wrócić.

I tak zostało nam do zobaczenia - Park Leśnych Niespodzianek w Ustroniu, Babia Góra, Szczyrk ze swoimi szczytami, Dream Park w Ochabach i ...wiele, wiele innych rzeczy. Tutaj nie można się nudzić.

A kąpiele w Wiśle z masażem są po prostu energetycznym strzałem. A że upał doskwierał, wiec wędrówki zamienialiśmy na kąpiele rzeczne. Dzieciaki miały niesamowitą radochę.

Na polu namiotowym było miejsce na grilla, więc wieczory miały swój urok. Dużo ludzi. Gitary, śpiewy. Jakaś niesamowita radość życia. I nuda. Zależy jaka ekipa zawitała.
I dziadek samotny. Facet spał w samochodzie. Nie daleko nas. Któregoś dnia wracamy, a on przeniósł się koło nas. Po drugiej stronie drzewa. Drzewa, które było inspiracją dla zabaw dzieci. Przerzucały przez rozgałęziony pień piłkę, kopały w liście, grzebały w ziemi.

Wieczorem, gdzieś po 20.00 poszliśmy na pobliską drogę asfaltową pokopać piłkę. Gumową piłkę. Zresztą jak co wieczór. Dziadek wyszedł z samochodu i zaczął wokół niego krążyć niczym Merkury wokół Słońca.

- Boje się tego pana. Pan dziwnie patrzy - przyleciała do mnie córka z pobliskiej ławy, koło naszego namiotu.
- Spokojnie, kochanie, pan sobie chodzi i tyle.

Facet kręcił się pół godziny patrząc jak gramy w końcu odezwał się:

- Złośliwie tu gracie, waląc w samochód piłką. Wystraszyliście mnie i spać nie mogę. Co za ludzie bezczelni!
- Co? Tą piłką? Co pan mówi? Nie rozumiem...
- Specjalnie kopiecie tą piłką w mój samochód. Bym nie mógł spać!
- Co ty mówisz człowieku?! Normalny jesteś? Skąd mamy wiedzieć co robisz? To ty latasz pół godziny wokół samochodu strasząc moje dziecko i zamiast cokolwiek powiedzieć kulturalnie spokojnie w stylu - wiecie  idę spać, proszę nie grajcie to ty latasz obserwując moje dzieci jak pedofil jakiś! Jezu, ta piłka chyba raz wleciała pod pana samochód, RAZ!!! ..nie mogę ......co  za trol - dodałam pod nosem.
- Ja zaraz w pani samochód uderzę czymś to pani zobaczy! Obserwowałem was , wczoraj nie graliście a dzisiaj gracie specjalnie, bo przeniosłem się koło was.
- Ty nas człowieku obserwowałeś? Co? No wariat!!! To nie widziałeś ze dzieci kopią tu piłkę? Tyle miejsca jest na polu namiotowym i ty chyba złośliwie  tu przyszedłeś by awantury robić! A wystarczyło spokojnie jak człowiek powiedzieć - idę spać, proszę o uszanowanie tego. Jezu, co za człowiek ........no wariat. I czym chcesz rzucić w mój samochód?! Normalny jesteś?!?!?!?! T no weź albo połóż tego pana spać albo mnie trzymaj, bo wyjdę z siebie.Obserwował nas ....zaczynam się bać o dzieci....... sio dziwaku na księżyc, a nie do ludzi! No ludzie!!!

Facet coś zaczął jęczeć, bredzić. I tłuc się jak wariat. Nie spuszczałam z niego oka, bo to wiadomo co takiemu do łba strzeli?! Rano się zwinął i wyjechał. Odetchnęliśmy. Naprawdę, czy tak trudno było powiedzieć - słuchajcie idę spać, proszę uważajcie..
I po kiego koło nas się przeniósł, przecież całe pole było prawie puste. Mógł stanąć gdziekolwiek , ale wolał nam wjechać prawie do namiotu. Po drugiej stronie był plac tylko z 3 namiotami i jednym camperem.




Przecież wszystko da się załatwić i każdy ma prawo do swojego wypoczynku. Szkoda tylko, ze nie wyleciał z ryjem do ludzi z domków, którzy mocno imprezowali.
Ich śpiew i krzyki nie przeszkadzały mu we śnie .....Tylko piłka gumowa. Ciekawe.
Ale są ludzie na tym świecie.... Incydent musi być. Wilkołak energetyczny łazi i straszy. Bywa i tak.

A pobyt na polu wspominamy miło. Bo fajnie było. Na tyle, że postanowiliśmy kupić namiot większy. Bo to ma smak przygody. Albo i tragedii jak pada :DDD

















2 komentarze:

  1. A mówiłem że Beskidy śliczne ? :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, mi nie musisz mówić :D :P - lazłam tamtędy górami, czasami wpadałam do Szczyrku na narty, lubię Beskidy, a Wisła i Szczyrk to są miejsca, dokąd lubię wracać :D

      Usuń