środa, 28 sierpnia 2013

podróże sentymentalne - Mierzeja Wiślana



fajne miejsce na odpoczynek z dzieciakami
i bez dzieciaków
można sie powłóczyć
bo w "dole" jest parę magicznych miejsc
zresztą który kawałek Polski nie jest ciekawy?!
:)










Postój na wyprostowanie nóg, gdzieś w Polsce przy zamku. Jakim? Może ktoś wie, ja nie podpowiem.

































Tutaj zaskoczyła nas kolonia. kolonia maniaków Harry Pottera.
Dzieciaki zeszły niczym tajne bractwo.
Fajny klimat.







































Pierwszy kontakt Młodej z morzem....a potem to już sama ciągnęła do wody. 
To ten wiek, kiedy fale nie są straszne.














Ośrodek był boski -plac zabaw dla dzieci i basen do kąpieli. 
Miejsce do gry w kosza, siatkówkę i piłkę nożną.
Powinien to być standard, ale jednak nie jest.










Starszego opętało szaleństwo - zbieranie bursztynu. I można było znaleźć fajne kawałki.
Aczkolwiek wiadomo, ze najlepsze kawałki wymagają większego wysiłku.

W Jantarze odbywają się Mistrzostwa Świata w Poławianiu Bursztynu 
A w Stegnie jest Muzeum Bursztynu.





Muzeum Stutthof w Sztutowie

Był najstarszym obozem koncentracyjnym na terenie Polski.

historia tego miejsca zawarta jest w poniższym linku,
warto poczytać















to był koszmarny czas - jak człowiek wobec drugiego człowieka mógł coś tak ohydnego wymyślić?!























Z ogólnej liczby około 110 000 więźniów około 24 600 przeniesiono do innych obozów koncentracyjnych. W wyniku zastosowania bezpośrednich metod uśmiercania więźniów, jak również w wyniku wytworzonych ekstremalnych warunków bytowych, chorób, braku opieki lekarskiej oraz ciężkiej pracy, zwłaszcza w podobozach, a także w wyniku ewakuacji obozu liczbę ofiar obozu koncentracyjnego Stutthof szacuje się na około 63 000 do 65 000, wśród nich około 28 000 to więźniowie narodowości żydowskiej. Około 23 000 zmarłych więźniów to ofiary obu ewakuacji KL Stutthof.






---------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mini ZOO

Jantar

Można tu spotkać strusie, kury, króliki, kozy, osły, świnie oraz inne zwierzęta domowe, dowiedzieć się czegoś o ich upodobaniach i zwyczajach.

 Dla chętnych są również rowerowe gokarty oraz zajęcia z dziećmi na koniu.





















Jak kiedyś będę mieć dom z ogródkiem to i Balbinkę :)))












Kury nie miały życia.
Dobrze, że są miejsca, gdzie można je spotkać.



































-


Bursztyn znaleziony przez syna. I przez nas też.





















KRYNICA MORSKA













ATRAKCJE KRYNICY MORSKIEJ
:







stąd są kursy do Fromborka, tory oczywiście też jest wart zwiedzenia





Młoda ledwo dreptała, a wszystkie te pierdzielniki musiała zaliczyć. Trzymało ją długo. W sumie do tej pory ma tak, ze raczej nie odpuści. A przy molo tego jest pełno. Jak i knajp. I sklepików.








Przejazd kolejką po Krynicy musiał być.










Jak wjeżdża się do Krynicy to na powitanie wisi wielki plakat


- NIE DOKARMIAĆ DZIKÓW.

że co?

Zbaranieliśmy choć mówili o dzikach. Okazało się, ze to nie żart, ale o tym przekonaliśmy się 2 lata później.




PIASKI






OWADY :)











To było upalne lato. Więcej czasu spędzaliśmy nad morze niż wędrując.
Zresztą Młoda była zbyt młoda na wojaże dłuższe.
W końcu to woda i piach są największa atrakcją dla maluchów.
Plaża była tutaj pustawa, aż trudno było uwierzyć.
i woda, o dziwo, była ciepła.
I wszystko byłoby cudowne, gdyby nie to, ze wieczorami atakowały plagi komarów.
Efekt powodzi, jakie wówczas miały miejsca chyba w całym kraju.



















Pierwszy podryw Młodej :)))))))))))) Wyrwała jakiegoś chłopaka, skubana :))))))))))









REJS STATKIEM _ KĄTY RYBACKIE






























To lubię -domek w lesie i niech echo niesie,
że to szczęśliwy czas i chce się krzyczeć -chwilo trwaj :)))))







Urokliwa knajpka - było pełno ozdób zwierzątkowych.
Dzieciaki miały radochę, a my czas na kawę.


I piwo.










JANTAR - plaża













Dzieciaki w basenie na terenie ośrodka






Młoda zepsuła drzewo, przechyliło się ;P




Po bursztynach druga mania syna -  na szczęście wyrósł z tego . 
Co za gówno.










Wiatr porwał nam piłkę dmuchaną. Więc popłynęłam za nią.
Bez szans jednak.
Bezmyślnie sobie wypłynęłam w morze.
Bywa.
Ale dziecko rozpaczało za piłką to podjęłam trud jej odzyskania.
















Krynica Morska ma swoje wesołe miasteczko.
Musiałam zjechać, popiszczeć.
I like it! :)






Młoda - śpiąca królewna :D







MALBORK

to trzeba widzieć, ale czas nas pogonił i ewakuowaliśmy się.
Więc kiedyś trzeba będzie wrócić, by po pałętać się 
tu i tam.







koniec :D





A zostało wiele miejsc, które warte są rzucenia okiem.
Chyba już po prostu tęsknię za latem.
Za pakowaniem walizek.
Za włóczeniem się.
Byciem.
Dzisiejszy spacer po parku uświadomił mi jak blisko jest już jesień.
Chyba mam nieodpartą ochotę wyrwać się stąd.
Daleko.
Zmienić level.






4 komentarze:

  1. Czytam! Nadążam! Jak zawsze dużo się dzieje i dobrze!
    U mnie nudy. Idzie zwariować!
    Pięknie zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :))) Dzięki i wciąż zapraszam :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile ja pieniędzy na te kulki straciłam! Młody kupował je chyba dla samego kupowania. Zgadzam się: co za gówno.

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie gówno doskonałe - bo ktoś klepie niezłą kasę:)

    OdpowiedzUsuń