sobota, 24 sierpnia 2013

rodzinny krajobraz :)

Podczas śniadania padało od strony Młodej milion pytań:
- Mamo, a dlaczego ....... mamo, a dlaczego ......
Mózg schował się do garnka i został odtransportowany do szafki. Bo ile można wytrzymać! Odpowiadać czasami na to samo pytanie parę razy......
- Ty to jesteś jak Staś Pytalski - skomentował Starszy
- Ja jestem dziewczynką a nie chłopakiem - odcięła się Młoda.
Chwila ciszy. Jak fajnie ........
Niestety cisza została nagle  przecięta. Tym razem Starszy zadał pytanie:
- Maaamo , a dlaczego ...?
Nie zdążyłam odpowiedzieć jak córka wyparowała:
-To ty jesteś Staś Pytalski !





----------

Gdy z synem wychodziliśmy z piekarni usłyszeliśmy  tekst.
- Poproszę o dwieście bułek.
Dwieście bułek?! Aż się odwróciliśmy, no bo jak? Dwieście?!!!

- Dwieście??!!! - powtórzyła sprzedawczyni.
- Tak o dwieście i mowie poważnie.
- Ale my tyle nie mamy!
- Aha! to poproszę o dwie.


- Niezły tekst- stwierdził syn.
Brechtając po drodze powtarzaliśmy - Dwieście? nie ma?! to poproszę o dwie :))))

Można wypróbować na sprzedawcy - mina bezcenna :)))))

-------------------------------

Barcelona zawitała u nas w domu. Matka z ciocią zrobiły nam projekcję zdjęciową, a my zrobiliśmy obiadokolację. Wino Sangria i nie ma mocnych.

lekkie i dobre :DDD



Jak i zdjęcia, które widzieliśmy. Niesamowite są miejsca na tym świecie.

- Na stołówce obsługiwał nas polka i czarny murzyn.
- A To biały murzyn też jest? - 
-O jejku, ale on był naprawdę bardzo czarny. 
- Naprawdę?!

Hahahaha .......


 Matka stwierdziła, że jej było wstyd za niektórych ludzi z wycieczki. Stół szwedzki był zastawiony przebogato. Ale wiadomo - niech każdy ma wybór. Bo przecież duży hotel zamieszkują różni ludzie z różnych stron świata.
Niestety, niektórzy z wycieczki ładowali całe stosy jedzenia na talerzyki po to tylko by oddać nie ruszone, bo się najedli, bo nie smakowało. A nie lepiej wziąć mniej i w razie czego dołożyć? Spróbować potrawę zanim się naładuje?  Standardem było  wynoszenie jedzenia z jadalni, choć  nie wolno.  Bo co? Bo za darmo to biorę? Bo zapłaciłem to moje, i wyniosę ile się da? Ładowanie to torby z tajniaka, masakra.
I oczywiście wszechobecne, standardowe marudzenie - to niedobre, tamte jakieś tam, a w ogóle to - aż żal było słuchać. Polakowi się nie dogodzi.
Ponadto korki na autostradach to nie tylko domena polskich dróg. Stanie do bramek to też standard. Z tego wszystkiego nie zwiedzili czegoś tam, bo zrobiło się późno.



Jejku, pojechałabym gdzieś.
- Jedziemy gdzieś na weekend? 
Pytanie T mnie zabiło. Od kiedy taka inicjatywa?! Hm ...Musiałam mieć niezłą tęsknotę w oczach. W końcu sierpień mija i byliśmy tylko na Jurze weekendowo i w zoo i nigdzie więcej! Buuuuuuuuuuu.......
- Pewnie. Marzą mi się kolorowe fontanny i Czechy i ....
-Dobra, dobra, już przestań.
Przy zmywaniu i wycieraniu naczyń T stwierdził:.
- Coś się z tobą dzieje.....nie poznaję cię ...pizdowaciejesz normalnie!!!
- No nie?! To chyba tylko zbliżająca się ciota ....już mi wszystko puszcza.


 I puściło. Najpierw krew z nosa. Bezsenność. Brak chęci jedzenia. I po dwóch dniach - ciota.
Hahahaha, i to wszystko tłumaczy!!!!
Jazda chyba z wiekiem się nasila, a skoro wiem już co -to się nie dam. Gucio.
PMS - i wszystko i tylko tyle, albo aż tyle. To takie proste.

Objawy fizyczne:
bolesność i obrzmienie piersi,
wzdęcia brzucha, czasem zaparcia,
bóle głowy, zwłaszcza o cechach migreny,
bóle w okolicy krzyżowej i kurcze,
zawroty głowy,
zaburzenia trawienia,
obrzęki stóp, kostek i rąk,
bóle mięśniowo-stawowe,
gwałtowne bicia serca,
częstomocz,
wzmożone pragnienie,
mniejsza tolerancja na alkohol,
nasilenie zmian skórnych przypominających trądzik.
Objawy psychiczne:
gwałtowny apetyt na niektóre potrawy zwłaszcza słone i słodkie,
uczucie napięcia lub niepokoju,
wahania nastroju,
napady płaczu,
rozdrażnienie,
ospałość,
zmęczenie,
obniżenie nastroju,
bezsenność lub wzmożona senność,
zaburzenia pamięci lub splątanie,
stany paniki,
zachowanie agresywne lub gwałtowne.


Jazdę lubię, ale samochodem. Innym mówię -sio.
Już się temu nie dam.

Tylko co ten sen z psem znaczył? http://arte1973.blogspot.com/2013/08/zycioffo.html

Bo dostałam psa, którego chyba miałam pilnować, zając się nim. Ten pies był nieufny, szczerzył kły. Chyba był po przejściach. Czarny wilczur. A potem rzucił się przez okno, a ja go złapałam za łapy. Kumpel z T pomogli mi go wciągnąć. Uratowaliśmy zwierzaka, aż się obudziłam. Za dużo było emocji.
Popatrzyłam w sennik.

Pies -instynktowne ostrzeżenie, normalne reakcje wynikające z twoich skrytych życzeń lub popędów, które przejawiają się w symbolu psa

Hm, no życzę sobie nowej pracy, albo genialnego pomysłu na własną inicjatywę. Inni też mi życzą genialnego pomysłu licząc na zatrudnienie, więc tym bardziej życzę sobie by wpaść na jakiś pomysłBezrobocie nie jest dla mnie, oj nie. Ale pewnie sobie przedłużę "wakacje", hahaha.

mieć: nowa przyjaźń na długie lata
ujrzeć czarnego: zdradzi cię przyjaciel


O to wymiana się szykuje, hahahaha. Spoko. Zawsze tak jest, na każdym etapie życia. Nihil novi.

wściekłego: nieuzasadnione obawy, strach przed czymś

Zgadza się, nie chcę być za długo bezrobotna. Chcę mieć pracę, kasę i jazdy. Nie psychiczne tylko samochodowe :)

Dostać psa w prezencie oznacza, że ktoś się bardzo o ciebie martwi. Jeśli we śnie widzisz złego psa, czyli takiego szczerzącego groźnie zęby to oznacza, że ktoś z twojego otoczenia pragnie ci zaszkodzić.http://ciekawostki.kotypsy.pl/ciekawostka,862,Sennik-_pies.html

Nie ważne, w sny nie wierzę. Zawsze ktoś o kogoś się martwi i zawsze jest ktoś kto chce zaszkodzić. Samo życie. Nie trzeba o psie śnić, by to wiedzieć.
Uratowałam zbója i tyle. Będzie jak ma być. Grunt by być w porządku wobec innych. A co robią inni to jest poza mną. Zresztą analizowanie snów to nic innego jak smarowanie tortu zepsutą musztardą. Zamiast śmiechu pozostaje niesmak i to ostry.

Aczkolwiek jak przyśnił się mój ojciec, i to po raz pierwszy po 18 latach od swojej śmierci,  to jego matka umarła. Babcia była wiekowa i miała raka. Więc wyszło na to, ze przyszedł po nią. 

Rok później tato znowu mi się przyśnił. Znowu był młody i uśmiechnięty. Stał w kolejce do kasy. A ja się ucieszyłam bo chciało mi się pic i tato wziął dla mnie napój. Był blisko kasy, a kolejka była długa. Tato 7 up a ja pragnienie, hahahaha
Nie stało się nic. Znaczy się, że co? Jest koło mnie i czuwa?
No to fajnie. Dzięki tato! :)


























1 komentarz:

  1. Chyba doczekam się Hiszpanii - T chce tam jechać dla wina !!! :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń