poniedziałek, 26 sierpnia 2013

big słofa




Rozmowy  prowadzone  z synem w łazience mają moc. Wyjątkową moc.
- Mamo, a jak byłem u dziadków to używałem brzydkich słów....
- Fajnie, ze się przyznałeś. Dzięki.
Hm...brzydkie słowa?!!!
- A jakie słowa mówiłeś?!
- No wszystkie brzydkie jakie znam.
- Aha.  - strach zajrzał mi w oczy - Czyli jakie?
- Nooooooo  - syn zamyślił się - nie pamiętam, no wszystkie oprócz kibel i idiota.



Oglądamy z córką zdjęcia z moich wypadów. Z wypadów sprzed paru lat.
- A kto to jest?!
- No jak kto? JA!
- Dlaczego byłaś taka odlotowa? Dlaczego byłaś taka super?


Hahahahaha, ja z nimi nie wytrzymam.




Na dobranoc puściłam Hello Kitty.
I co? Cytuję! :)

NIE ROZPAMIĘTUJ TEGO CO BYŁO, TYLKO NAPRAW CO MOŻESZ.
KAŻDY DZIEŃ TO NOWA SZANSA





Dobranoc :)

















4 komentarze:

  1. Póki co jestem jeszcze na etapie: jesteś taka ładna i tak cie kocham, że się z tobą ożenię, zobaczysz! i pozwolę tacie z nami mieszkać :D

    Fajna maksyma :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahahaha a ja już to przeszłam :)))

    a potem w dziwnych okolicznościach przyrody wyszlo, ze jestem za stara, przegralam z młodościa :((((
    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne są takie rozmowy. U nas już zupełnie na innym etapie. Ostatnio córcia stwierdziła, że mamy bardzo podobne głosy (wiele osób przez telefon nas myli) i oczywiście "wkurza" ją to. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha miałam to samo ze swoją matką - i sobie jaja robiłam, niewinnie żartując :)

      Usuń