czwartek, 18 lipca 2013

sen

Śniło mi się, że córka umarła. Wraz z T. Odeszli. We śnie nie uwierzyłam. No bo jak to tak? Tak być nie może. To wbrew wszelkim prawom.
Okazało się, że jednak nie żyją.
Obudziła mnie pustka.
Obudziła .....uffffff........to tylko sen. Koszmarny sen......
Parę chwil później rozległ się krzyk Młodej:
- MAAAAMO! Chcę pić!
Czy ja muszę mówić jaka byłam szczęśliwa?! Pół godziny tarzaniu się w łóżku. Syn tym razem do wygłupów nie dołączył. Klocki owładnęły facetem. Zburzył wszystko i zaczął od nowa budować.
Ding dong. Wpadł kumpel Starszego. Chyba chłopaka zaadoptujemy, hahahaha. Choć już mi wcale do śmiechu nie jest.
Syn nie chciał iść na podwórko. Chłopaka to nie zraziło:
- Bo ja muszę coś powiedzieć Starszemu.
- To wejdź - moje słowa zostały rzucone w próżnie, bo chłopak już był w przedpokoju.
 M dołączył do zabawy klockami. I spoko - niech syn uczy się dzielić. Choć z tym nie ma problemu- z siostrą chętnie bawi się wszystkim, no ale to jednak siostra. Machnęłam ręką. Ich sprawy.
- Idź sobie, nie chcę iść na podwórko. Twoja mama będzie się martwić o ciebie. - syn jednak nie miał ochoty na towarzystwo.
- Ale jesteś moim przyjacielem?
- Nie, idź sobie. Nie chcę iść na podwórko! Rozumiesz?!
Kumpel zaczął płakać a Starszy nie wzruszony dalej układał drzewo.
I co robić? Jak zareagować? Uważam, że dzieci powinny same rozwiązywać swoje sprawy, ale łzy to trochę za dużo.
Wzięłam na syna stronę i porozmawiałam z nim, ze fajnie, ze broni swojego stanowiska (nie chcę iść), ale tak też nie powinien traktować kumpla.
- A gdyby synu ktoś tobie tak powiedział to co?
- No, przykro by mi było.
- Więc nie mów tego, co sam nie chciałabyś usłyszeć.
Relacje ludzkie są trudne. Jak zapakować uczciwe słowa by nie bolały?!
Starszy poczuł się zmęczony - chciał mieć swoją  chwilę. Swoją radość z klocków.
- Mamo, ale on codziennie przychodzi a ja chcę być sam czasami.
Przecież ma prawo.
Ledwo wróciliśmy z gór to po pół godzinie już był.
- HURAAAAA, wrócił mój przyjaciel!

A zabawy między nimi wyglądają różnie. Starszy bierze piłkę na podwórko, ale to M sam ją kopie. Starszego to drażni.
- Bo on chce bym robił to co on chce. 
- Bo on zabiera mi piłkę.
Co mam powiedzieć synowi? Że są ludzie, którzy lubią istnieć na czyimś tle?! Że potrzebują publiki?
Mówię - to zabierz piłkę i sam kop. Albo porozmawiaj z kolegą: albo bawimy się razem albo idę.
Syn wkracza na ścieżkę: ludzie. Musi się nauczyć mówić to co czuje, by nie ranić. Musi nauczyć się bronić własnego zdania. Musi nauczyć się żyć tak, by nie być czyjąś marionetką.
Ale ten gościu to czasami miły facet i pozwala sobie wejść na głowę.
Ma prawo być sobą.
Jednak czasami trudno opanować się, by nie warknąć.A jednak trzeba reagować. Na tym w końcu polega wychowanie. Na niekończących się rozmowach.  Muszę wszczepić mu trochę asertywności.
M wykopał piłkę.
- Idź po nią! - rzekł do mojego syna.
Wiele mnie kosztowało, by gówniarza w dupę nie kopnąć. Nie zareagowałam. Mówię - spoko, spoko, jak syn pójdzie obu skopię za jednym zamachem.
- Sam sobie idź - odrzekł syn.
- To nie będziemy się kumplować!
- No i co z tego?!
Szantaże emocjonalne. Też niezły rozdział relacji międzyludzkich. 
Mam tylko nadzieję, ze uda mi się wychować dzieci tak, by nie zatonęły w tłumie przydeptane.

M nie krytykuję przy synu. Syn niech ma swoje zdanie. Zresztą to jego kumpel. Ja w ich relacje nie wchodzę.
Wchodzę z butami w zachowanie syna. To on mnie interesuje.

Idę zrobić jakie ciacho. Znalazłam przepis.
http://mniam-mniam.bloog.pl/id,337533944,title,szybkie-jogurtowe-ciasto-z-jagodami,index.html?smoybbtticaid=610f73
Ciekawe jak wyjdzie?!
Koniec świata - Arte znowu pichci :)









6 komentarzy:

  1. Ciasto jogurtowe,mniam.Ja jeszcze nie znalazłam odpowiedniego przepisu,trochę wybredna jestem.Żadne ciasto nie wychodziło pulchnie.Raz nawet wyszedł zakalec,przepis znalazłam na proszku do pieczenia.Mam nadzieję,że Tobie się uda.Wstaw zdjęcie.

    Co do dzieci...ciężko mi się wypowiadać w tym temacie,ale kolega Starszego,to niezłe ziółko.Może u niego w domu tak się robi,że wysługuje się drugą osobą,albo szantażuje i pokazuje,kto jest górą?Skadś takie zachowanie musiał się wziąć.Dobrze,że Starszy się nie dał.niech tak trzyma:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. no własnie zakalcowato mi wyszedł ale w smaku niezły :)))

    mam nadzieję, że Starszemu uda się :)

    Dzisiaj postawił się M - :
    - Dlaczego mamy bawić w to co ty chcesz?!
    i rzucali pilka jak chciał Starszy.
    Oboje uczą się :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt,to nie dać sobą manipulować,a dobrze,że syn się uczy tego już teraz.

      Co do ciasta,szkoda,że zakalcowate wyszło.Coś jest w tych ciastach jogurtowych,bo mi też nie wychodzą takie fajne.

      zagubiona

      Usuń
    2. Zrobiłam jeszcze raz to samo ciacho- i wyszło fajne, smaczne, ale zakalcowate z leksza :)))

      Muszę syna uczyć, bo nie mogę na to patrzeć. Można być miłym, ale nie frajerowatym

      Usuń
  3. W takich sytuacjach ciężko nie reagować, ale trzeba zachować zimną krew. W dzisiejszych czasach duża dawka samodzielności i własnego zdania jest w cenie.
    Swoją drogą ten kolega-przyjaciel troszkę egoistyczny jest. Nie dość, że się narzuca to jeszcze chce mieć kontrolę. Twój syn jest bardzo cierpliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mówi z kim mają się bawić, jak. Dzisiaj wywaliłam ich z domu, bo chciałam poodkurzać. Mówię:- - czekajcie na ławce, zaraz zejdę. Rozumiecie?! Nie ma wejścia do domu!
      Ledwo odkurzyłam pokój już byli, bo chłopakowi chciało się pić. A mieszka dwie klatki dalej. Szlag mnie trafił.
      Ale on nie może tak co chwila latać do domu, bo rodzice się denerwują!!!!
      Synowi zrobiłam burę mowiac, że nie może tak sie dać omamić. Jesli mówie NIE to znaczy NIE i tyle.
      Ręce mi opadły. Chłopak był dzisiaj pod moja opieką i to bez przesady - 5 godzin. Kolejny dzień ...
      Np. w sobotę zawołałam syna na obiad. Pięć minut pózniej był M mówiac ze nikogo nie ma w domu. Była 15.30. Zaprosiłam chłopaka na obiad, bo mowil, że nie jadł obiadu, no kurde...zresztą kiedy, skoro od 12-tej bawił się z synem.
      Dzisaj wracaliśmy z placu zabaw:
      - Pozegnajcie się, dobranoc.
      A tu ups!, chłopak chciał wejść do nas napić się.
      - Nie, mieszkasz obok, szoruj do domu!Czas na kapiel, kolację i spanie, dobranoc.

      Chyba sama będę musiała włączyć asertywność, bo to staje się niesmaczne po prostu.

      Usuń