sobota, 8 czerwca 2013

wychowanie

Wychowanie jest trudne, bo nie chodzi tylko o wpojenie pewnych zasad, ale również o umiejętność nauczenia dzieci widzenia swojego ja tak, by nie utonęły w społeczeństwie ani też, by nie znalazły się na bocianim gnieździe-wysoko, ponad wszystkimi, dość często samotnie.
Wychowanie jest trudne jak kunszt kowalstwa - z charakteru ukuć charakter. Pokierować tak, by dziecko dało sobie radę w życiu.  Sztuka dryfowania- sztuką przetrwania.
A jednak dość często popełniamy błędy rodziców. Bo i na ich podobieństwo istniejemy ....
Walczę, by nie paść zbyt blisko drzewa rodzinnego.
Ale czasami idzie oszaleć. I jak tu nie przekląć?!
A przeklinanie ma moc - uśmierza ból. Zwłaszcza jak człowiek uderzy się o coś. A dzieci uderzają swoim fochem jak patelenką w łeb. Nie wiadomo czy łapać się za głowę, czy dokonać mordu......

Zadzwoniła matka:
- Pogotowie mnie zabiera!
- CO?!
- No idż do okna zobacz ...... - i pyk, wyłączyła telefon.
Pobiegłam na balkon. Pogotowie jest.
I matka, która rower zapina.
Kurwa jego mać, serce kiedyś mi trzaśnie.
A ona się dziwi, że ja robię głupie żarty......


Młoda ma fazę buntu. Opactwa. Wszystko musi być na odwrót. Cokolwiek nie zrobię spotyka się z dziką reakcją:
- Tak nie miało być!!!!!! - buczenie córki zagłusza muzę - Buuuuuuu.......
 -A a a a ale ja chciałam .....buuuuu.......inaczeeeeeeeeeeeeeej!!!!!!
Staram się to przeżyć. Staram się nie pacnąć.Staram się by nie skarcić niepotrzebnym słowem.
- To nie ta bluza, to nie ta droga, to nie ten płyn, nie ta książka...
Wszystko musi być inne, na opak. Musi być płacz i krzyk.
A ja czasami czuję się tak, jakby mnie czołg przejechał. Wystarczy kwadrans. Czasami nawet 5 minut.
A po szale następuje normalność - uśmiech córki, jej tańce, słowa i to cudowne:
- Kocham cię mamo...
I potrafi założyć buty, odnieść talerz do zlewu, podać szczotkę a nawet podjąć próby zamiatania. Potrafi tulić się, wycałować. Potrafi być aniołem.

 - Macie posprzątać ten bałagan, proszę.
Syn nadal kopał piłkę, a Młodą wciągnęła książka. Chyba do własnej dupy mówię normalnie.
- Ostatni raz mówię! słyszycie?! proszę posprzątać w pokoju.
Mogę sobie mówić ....
- Okej też będę głucha na prośby o bajki, granie .....NIE MA I JUŻ!!!
I wyszłam zamykając drzwi. Nie ma, nie ma, nie ma ......a ja im naleśniki smażę, zamiast popykać w gierkę...
Po paru minutach drzwi się otworzyły.
- Mamo, mogę wyjść? chciałbym ten koc schować .....
Syn zaczął sprzątać. Pogonił Młoda. Młoda był oporna. Starszy sam dokonał porządku.
- Mamo a ja jestem grzeczny?
- Jesteś cudowny, kochanie.

Dzieci, kto za nimi nadąży?! Mieszkanka mega mocna.
Oby tylko szale zostały przeważone na dobrą stronę mocy.
A dobrą moc dzieciaki mają.









2 komentarze:

  1. Oj, tak. Ciężko wychować teraz dzieci. Mając jeszcze bagaż doświadczeń na sobie własnych rodziców. Trudno tego nie powielać.
    Masz mamusię z jajem, nie ma co :)
    Takie buczenie na opak ma i moja dwu-latka, tylko od niej to troszeczkę ciężko coś egzekwować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jajo po kimś mam :D
    Zabić to mało :D:P

    A dzieciaki to chyba co 2 lata maja jakąś faze, a właściwie co roku, a właściwie to chyba prawie cały czas :D

    A już nie daj Boże, jak się ktoreś mocniej skaleczy .....:)

    OdpowiedzUsuń