poniedziałek, 3 czerwca 2013

- Mama, ty się nie denerwuj, nie klnij, spokojnie.

Wieczorem pogoda zrobiła się fantastyczna,  więc wyszliśmy  jeszcze na plac zabaw. Syn  z kumplem  grał w piłkę, a Młoda z pistoletu  z "bandą znajomków" topiła wodą mrówki. Czas mijał leniwie. Doczekałam się w końcu tego, ze mogę siedzieć i czytać książkę bez odwiecznego:
- Maaamoooo .....
A były takie chwile w życiu, że myślałam, ze umrę w piaskownicy. Przykryta łopatką.

Syn wraz z kolegą strzelali sobie bramki. Nawet we mnie trafili.  Piłkarska kadra rośnie. Przewracam kartkę książki .... i nagle słyszę skandowanie:
- Starszy! Starszy! Straszy!
To dziewczyny, huśtające się niedaleko, zaczęły wykrzykiwać imię syna. A syna reakcja rozłożyła mnie na łopatki. Najpierw łypał na nie spod oka, potem coś mamrotał pod nosem, w końcu wykrzyczał do kumpla:
- Chodź stąd bo ja tego nie wytrzymam!!!....

Nie poszli. Dziewczyny przestały. Ale łypanie okiem zostało. I pewna radocha. Jeszcze rok i będą wspólnie "paplać", a póki co - dziewczyny są beee. Świat musi mieć swoje podziały, swoich wrogów, swoje sojusze, swoje pokoje, swoje zasady, a wszystko zmieniając się płynie.


A syn to model. Mając do wyboru kabaret a film "Spiderman", wybrał na wieczór kabaret. Brawo! Tyle, że nie wiemy ile on z tego rozumie, ale rechocze równo.

Fajny facet, ale czasami lata mu po żyłach bakteria fioł pospolitus. Potrafi złościć się okrutnie. Jak jego mama.  Bo ketchup był za suchy na przykład. Uczymy się razem cierpliwości.
Ostatnio coś nie tak było z moim telefonem. Drugi też ześwirował i to mega. Grrrr!!!! Coś zaczęłam mamrotać pod nosem, na co syn:
- Mama, ty się nie denerwuj, nie klnij, spokojnie. 

Oto mój balsam na duszę. Zanim zaczęłam - przestałam.





 Zygmunt. Zygmunt robi za psa, kota i akwarium rybek. Dzisiaj wypuszczony na kanapę uciekł z niej i biegał cały szczęśliwy po pokoju. T przyjął tezę, że były tam moje nogi. Bez skarpetek. T za głupie gadanie robił też kolację. Nie ma że boli. Słowa kosztują.
Chomiś uciekł, ale na gwizdanie przyszedł. Hm...czasami przypadki bywają piękne. Taki gwizd i przyjście robi wrażenie.


Hymn chomika ?! :D      
Muza co rozwala, aż do śmiechu :)
A teraz nieszczęśliwy Zygi wypatruje wolności. Biedaczek, musi poczekać do jutra.
A swoją drogą to nawet taki zwierzak musi się wybiegać ...

Dzisiejsze córki:
- Goń mnie!
Znowu mnie zasmuciło. Cholera......ale w końcu zawsze idę do przodu, więc kwestia czasu jak znowu pobiegnę ...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz