niedziela, 30 czerwca 2013

schiza rodzinna

Pogoda była do bańki. Coś kropiło, szarzyzna zawisła nad nami.
- Gucio, po naszym rejsie statkiem.
-Aha, może jednak rozchmurzy się?
-Raczej nie zanosi się na to.

- Cześć- wpadło na nas z impetem.
- Cześć
- A ja chcę bajkę - zażądała Młoda.
- A masz ....
Ledwo zaczął się Scobby Doo już przyleciał syn.
- Oooo, ja też chcę to oglądać! - rzekł wydłubując śpiochy z oczów.
- Dzień dobry kochanie.
- Dzień dobry ....
- A siebie nie przywitacie?
- Dzień dobry kochany Starszy
-Dzień dobry kochana Młoda.

Rodzeństwo czasami potrafi do siebie po ludzku przemówić.

Tylko trzeba im o tym przypomnieć.


Dzieciaki sobie oglądały, a co tam - mamy w końcu wakacje,  a my zajęliśmy się kupnem roweru treningowego. Ten co miałam musiałam oddać szefowi. W Sumie okazało się, że to nie jego, tylko firmowy. Ciekawa historia kolejnego przekrętu, ale co tam. Życie toczy się dalej.

Kupienie roweru treningowego to nie taka prosta sprawa. Trzeba zwrócić uwagę na wiele rzeczy- wagę koła, długość między pedałami i siedzeniem, co by noga była wyprostowana, kierownica regulowana etc.
Szperaliśmy w necie. Fajne są spiningowe - konkretne, ale szukaliśmy magnetycznego za ekonomiczną cenę.
Gdzieniegdzie zamiast kupna roweru polecano karnet na siłownię, bo motywacja jest w ludziach, a samemu się nie chce. I z czasem rowery takie robią za wieszak. To fakt, wiem to po sobie, ale z czasem przychodzi i też determinacja. Trzeba wagę zrzucić, zająć się kolanem. Nie odpuszczać niczego.
Odrzucaliśmy kolejne modele. Kupiliśmy średni. Z najlepszych.Tudzież najlepszy ze średnich. Mała cena niczego nie gwarantuje, jak i duża nie daje gwarancji.

Rozkręciłam się rowerowo, bo normalny też by mi się przydał. Mam na oku 3 modele.
I mogę pędzić.
I wydać cała kasę urodzinową. W słusznym zresztą celu.

Plan poobiedni -basen kryty.
- Ja nie jadę.
- Bo co?
- Bo nie jadę.
- Bo?
- No bo nie i już.
- Kurde, muszę nogą machać, z dwójką nie dam rady. Bądź ociec, kumpel mój i chodź.
- Nie!
- Bo co? Bo gruby jesteś?
- No!
- No to dalej wpierdalaj słodycze! 

Ja pierdole -  wyrzuciłam z siebie, trzasnełam drzwiami i poszłam do kuchni, gdzie rytualnie pobiłam szklankę.Nerwus ze mnie jest mega. Rozłożył mnie na łopatki tym tekstem. Co to znaczy - Nie? A gówno kogo to obchodzi. Grrrrrrr............
Mój ryk z kuchni zagłuszył pewnie Radio Maryja sąsiadów:
- To ja sypiam z tobą debilu jeden i  masz w dupie swoja wagę a przejmujesz się opinią innych? To się kurde zacznij odchudzać a nie wpierdalasz na okrągło. I to dla siebie, dla mnie, dla dzieci. Teraz się wstydzisz?! Ja pierdolę, no nie mogę... A wiesz, że będzie coraz gorzej. Albo zażryj się na śmierć -oooo!- rentę dostanę po tobie i już. Boże, co za palant jeden.......innymi się przyjmuje a mnie ma w dupie i to centralnie ........Gruby, gruby.to zobacz z kim mi przyszło być w łóżku....pierdol się i to sam!!!!!!!

Musiałam się po wkurwiać, poprzeklinać. No bo tak mam. No bo kurde - trzeba ponosić swój krzyż, skoro się do niego przybija. Kogo co obchodzi?! Wyszłam za niego, zaakceptowałam a teraz strzela mi z tego powodu fochy!
No trzymajcie mnie!
A kogo to obchodzi kto jak wygląda?!
Grrrr............
No zezłościłam się okrutnie.......


Potem stwierdziłam, że w dupie mam to co mężunio zrobi. Ważne jest co zrobię ja. Ja zgarnęłam dzieciaki.
T jednak pojechał z nami. Ledwo wsiedliśmy ....
- Włącz nawiew
- Zaczyna się? Chcesz wysiąść?

Przy kasie zdziwiłam się, że mam kupować bilet dla T.
- A masz kąpielówki? Bo ja ci nie wzięłam...
- W torbie są, wrzuciłem.
I tu mnie zatkało. Ulalalaalala, fajnie!!!!!! Zajebisty koleś i tyle.



- Nie wolno biegać, nie wolno krzyczeć, wolno się śmiać - wyrecytowała Młoda w szatni. No tak, była na basenie z przedszkola, więc zasady nie są jej obce.
- A prysznica się nie bałaś?
- Nieeee

Dzieciaki pływały w kółkach. Próbowałam Starszego nauczyć się pływać, ale bał się. Nie ufał sobie, mi, wodzie, zasadom fizyki...
Poszliśmy na zjeżdżalnię. Ma 64 metrów długości. Córka bała się i nie chciała zjechać.

- Mogę zjechać sam?!  

- Pewnie, przecież całe  życie nie będę ci matkować, hahahahaha
I synek sam zjechał. Czad.
T ogarnął Maluchy - pływały w kółkach koło niego, a ja pływałam sobie samotnie. Rehabilitacja trwa. Zrobię wszystko, by mnie nie otwierać. Tyle, że są dni, które dają mi nadzieję, i dni co zabierają wszystko.

Pobyt na basenie pozamiatał córką. Po powrocie do domu zasnęła szybko. A my korzystając z "tej chwili" obejrzeliśmy Hobbita. Syn bardzo chciał zobaczyć ten film.
Sceny mega. Czasami nawet podskoczyłam.
- Ale mama jest śmieszna, co?
- Noooo - zgodził się syn ze swym ojcem.
Faceci....
 - A druga część? Kiedy obejrzymy?
- Właśnie kręcą, może na Boże Narodzenie?
- Łeeeeeeee, ja chcę teraz.
- Władce Pierścieni możemy obejrzeć
- JA CHCĘ!!! TERAZ???
- Teraz to ja lecę na rower - weszłam w słowo chłopakom - Jedziesz ze mną?
- Nooooo dobraaaaa

Pojechaliśmy przed siebie. Ja byłam ucieszona z dwóch powodów -mogę z synem pedałować, syn łyknął bakcyla fantasy. Syn jest mega! Mój syn!!!!

- Idziemy porzucać do kosza?! - zapytałam Starszego jak schowaliśmy rowery.
- Nie mam sił .........mamo, zagramy w angry birds?
- Pewnie.


Wymyśliłam domowe angry birds - angry cars. Dość mediów na dziś. Czas na kreatywność.
Mamy klocki, ponad sto gormitów i jeszcze więcej hot wheelsów.
Czas zamienić tą kupę złomu w coś przydatnego.










Gormity na klocki. Auta - pif paf.
Nie będę kupcowa nowych zabawek, gdy tyle jest starych.
 Zabawa była świetna. A gormity waleczne.

Dzieciaki zajęły się zabawą, a ja mapą.
Wakacje przed nami, czas wyjechać .........

- A ty chcesz wszędzie być! - co za zarzut, no ja nie mogę ...
- A tak, bo raz się żyje.

Wyjeżdżamy na ten weekend, wyjeżdżamy za tydzień na parę dni, a za tydzień tygodnia też wyjeżdżamy i w ogóle czas rozpocząć włóczęgę.
Parę dni, weekend - nie ważne. Ważne by gdzieś być. By przewietrzyć się.
Bo wiele jest rzeczy wartych zobaczenia.
Bo warto zmienić punkt widzenia.
I kuchnię.
Zmienić smak życia.
Być, a nie - mieć.


- Nie idę się kąpać bo mi ząb wypadnie pod prysznicem.
- Nie sikaj, bo ci ząb wpadnie do muszli.
- Co?
- Nic, brednie. Idź się myć ,synu i to natychmiast.
- Ale będziecie mnie kąpać!
- Chyba kpisz! Idź!!!!


Nie ma nic gorszego dla dziecka jak kąpiel i założenie piżamki.
Symbol końca dnia, a dzieci chciałyby pobrykać.

Niech idą spać. Czas na czas dla nas.
Musze T podziękować, przeprosić.
Po raz n-ty natłuc do głowy, że ma być koło mnie. Zawsze. Wszędzie.
I mam w dupie jego kompleksy. Jego wygląd.
Jest fajny i tyle.
I go kocham.
I takie tam bajery.
Ha,ha, ha .......

Na odprężenie, zakwasy.
Bo trzeba mówić to co się czuje.
Nie dusić w sobie.
Nie kazać drugiej stronie się domyślać.
Mówić jak jest.
Czy boli, czy cieszy - trzeba umieć rozmawiać z sobą.
Słowa są mostem między duszami.
Czyny jak i słowa mają swoją moc. I nie ma co ich oszczędzać.


















Rak po prostu lubi się obrażać, kłótnia to jego żywioł. Obraża się często i o wszystko. Kiedy wpada w szał, to drżyjcie narody. Wrzeszczy, tupie, krzyczy. Kiedy zabraknie mu energii, przechodzi na złośliwości i przykre uwagi. Dla niego każda kłótnia to walka na śmierć i życie. Użyje najpodlejszych słów, nie zawaha się przed przekroczeniem granicy norm społecznych. Długo żywi urazę i obrażony chętnie podzieli się uwagami na temat przeciwnika z całym otoczeniem. Będzie obgadywał, wymyślał złośliwości i kalumnie. Jego partner musi w przepraszanie Raka wkładać wiele czasu i energii – robi to nieustannie.








4 komentarze:

  1. My w sobotę byliśmy na basenie:)Znowu zaczęłam chodzić na basen od jakiś dwóch lat,wcześniej byłam młoda i głupia i chyba z 12 lat na basenie nie byłam.Teraz,przed 30tką zaczęłam sie zmieniać i nie przejmuję się pewnymi rzeczami;)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. I właśnie o to chodzi! :))) Czemu rezygnować z przyjemności? Bo co? A kogo to?
    Żyje się raz i nie ma co sobie zakładać na szyję sznurka kompleksów i przywiązywać się do budy!
    :))))


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,ale do wszystkiego trzeba dojrzeć;)

      zagubiona

      Usuń
  3. Wiem - dlatego piszę o ewolucji cżłowieka hahahahahahaahhaha
    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń