poniedziałek, 10 czerwca 2013

panika chłopięca



Panika to dość ciekawe zjawisko zwłaszcza w wykonaniu dzieci. Byliśmy na placu zabaw. Gadamy sobie z kumpelą, dzieci się bawią. Jednym słowem błogostan. Nagłe krzyk, ryk.....
Chłopak leci trzyma się za rękę i drze się na cały świat. Cholera chyba rękę sobie połamał!!!!
- Co się stało?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Syn koleżanki wbił sobie drzazgę w dłoń. Ja pierdzielę, wymiękłyśmy, ale i odetchnęłyśmy z ulgą.
Kawałek drewienka pod skórą, a krzyk taki jakby słoń siedział mu na stopie, albo ufo wylądowało na głowie. Masakra. Płacze, wrzeszczy, jęczy....... Ściana bólu przez którą trudno się przebić słowem
- Boli........buuuuuuuuuuuuuuuuu.
Nie dał reki sobie dotknąc. Panika poniosła go w taniec.  
- Widzisz  tacy są faceci.
- I dlatego to my rodzimy.
Ech.....

 Kumpela zabrała syna do domu. Tam dokonali "operacji".


Ale mój syn jak się okazało wcale nie jest lepszy .......

Na nodze Starszego zostały strupki po ranach odniesionych w wypadku "szprychowym". Jeden taki większy i głębszy w skórze naprawdę robił wrażenie. Okazało się, że gdzieś się przyczepił do skarpetki i syn już jej nie zdejmie, bo krew będzie leciała. 

- Wiesz co, to idź wykąp się, ale tej skarpetki nie zdejmuj. Jak się wszystko namoczy to strupek odejdzie.
Poszedł pod prysznic. Kąpał się ubrany w jedną skarpetkę.

Wytarł się ręcznikiem.

A potem nastąpiło piekło.

- Buuuuuuuuuuuuu nie zdejmę jej!!!!!!!!!!!!!!BUUUUUUUUUUUUUUUU !!!!!!!! AŁAAAAAAAAAAAAA!!!!!
I drze się, płacze, wrzeszczy.

T wkroczył do akcji.
- Synu, daj nogę.
- NIEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!BUUUUUUUUUUUUUU!!! To będzie bolało!!!!!!!! BUUUUUUUU!!!!!! Odejdź!!!!!!!!!
- SYNU! USPOKÓJ SIE!!!!!!! NIE PŁACZ!!!!!!! Posłuchaj mnie ....
- BUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIE!!!!!!!!!!!!! TAAAAAAATOOOOOOO!!!!! NIEEEEEEE!!!!!! ODEJDŹ!!!!!!!!!!!! Ja sam !!!!! Ja sam!!!!!
T opuścił łazienkę. A syn dalej koncertował .....BUUUUUAŁABUUUUUUU...
Dobrze, ze sąsiedzi nas znają i policji nie zawołali. Naprawdę. Taki krzyk i płacz i to TATO!!!NIE!!! kwalifikowało do powiadomienia służb o katowaniu dziecka.
W końcu T dostał szału. Wpadł do łazienki. Wyciągnął syn. Zdjął skarpetkę. Strup dawno się odczepił.
Syna zatkało. Syn powiedział:
- O!

Tacy są faceci.......

Wiele hałasu o nic...


A jakby im tak co miesiąc między nogami leciało?!







2 komentarze:

  1. My jesteśmy słaba płeć, ale oni mimo wszystko są delikatniejsi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby facetom co miesiąc leciało między nogami,to pewnie by już dawno "nie żyli";)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń