czwartek, 27 czerwca 2013

jazda musi być


Jazda. Zawsze Jazda. Jak nie na rowerze to w głowie.
Tym razem była jazda rowerowa po parku. Wpadłam na ławkę. Ławkę determinacji.



Było chyba z 10 losów. Hazardzista?! Poszukiwacz gotówki? Desperat?
I te patyki po lodach. Może ktoś sobie osłodził smak przegranej?!
Przy innej ławce był konkret - bateria butelek po piwie.
Życie płynie. Ludzie żyją. Składają swoje szczęście jak potrafią. I śmiecą z braku śmietników. albo kultury bycia.
Moje życie zostało skazane na rower i pływanie. Same przyjemności, by odzyskać sprawność w nodze. Lekarz powiedział,ze mamy czas. Że mam uzbroić się w cierpliwość.
- Ale jak, panie doktorze, jak mam wrażenie, że z noga jest coraz gorzej. Te bóle dopadają rano, w połowie dnia, nieoczekiwanie i po schodach i w ogóle oszaleć idzie.
 - Mam swoją koncepcję, ale na początek warto spróbować metody bezinwazyjnej. 
- A potem co? 
- Oj, będzie dobrze
- A mogę wyjechać?
- Dlaczego nie?
- Nie wiem, bo zasiłek?
- To jest czas na kurację, musi pani wyjechać. Zrelaksować się.
Jeśli będzie ból nasilony, lub coś niepokojącego się działo to mam dzwonić, a póki co - sio na wakacje. Z rowerem i pływaniem.
Zadzwoniłam do T
- Mam smutną wiadomość
- Co?!
- Bierz wolne, jedziemy na wakacje!!!
- ...... (cisza) Jutro pogadamy.
- Jutro to ja piję piwo,oooooo!!!!

Wpadłam do domu. Córka spała, a syn szalał z kolegą po domu.

- Czemu nie jesteście na podwórku?
- Bo tam są te głupie baby i mamy ich dość.
- Ale co one robią?
-Pytają się : - "A jak tam twoja nóżka"
- I co ? Nie możesz odpowiedzieć - dzięki, dobrze?
- Jutro im to wykrzyczę.


Chłopaki latają od ściany do ściany drąc te kopary niewiarygodnie. A niech się drą. Mnie to nie przeszkadza. Córka zabunkrowała się w pokoju z Pingwinami z Madagaskaru.
Jutro ostatni dzień mojej wolności.
Jutro ostatni dzień dzieciaki są w przedszkolu.
Moja noga załatwiła im wakacje.
Długie wakacje.
I kurna będę musiała gotować.
A to nie jest fajne.
Fajne jest to, ze basen i ścieżki rowerowe będą nasze.
I fajnie, że wiem co jest z kolanem.
Szok jeszcze przeżywa....przybite. Bolące. Może kiedyś przestanie?!
Dobiję sportem - albo wstanie, albo padnie.
Pozostaje tylko kwestia pracy, ale przede mną wakacje i mam to w dupie. Ot co!
Powoli czas walizki pakować .......:)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz