poniedziałek, 3 czerwca 2013

najgorszy dzień w życiu ...








Muza, książka, kawa, obok T. Wydawałoby się błogość poranka. Idealnego poranka. Ale jesień za oknem, jesień w duszy....nie chce nam się nic. Dzieciakom też się nie chciało wstawać. Hm, w końcu też ludzie choć mali. Pomimo ruchu oporu udało nam się ich zebrać. Młoda wymyśliła piosenkę jako to Hello Kitty kocha Myszkę Miki. Parówkowe natchnienie.

W rannych rozmowach, pomiędzy ubieraniem spodni a myciem zębów, pojawił się temat moich urodzin.
- To trzeba będzie ci trzeba kupić książkę - rzekł stanowczo syn.
 - Wolę sreberka synku - odpowiedziałam mając już banana na ryjku.
- Tato mówi, ze za dużo ich masz. Mamo, a jaką chcesz książkę?!
- Tato to za dużo mówi, potem z nim się policzę - brechatam - Hm, nie wiem ...A wiesz co jest moim największym prezentem synku?
- JA! - Starszy odparował szybko. Zawsze im to powtarzam, że są dla mnie naj w życiu.
- Hahahaha, dokładnie i jeszcze kto?
- Młoda
- No i ....?
- Mężunio twój?
- Hahahaha, dokładnie. A na urodziny porwę was w góry. Wjedziemy wyciągiem i będziemy zjeżdżać na torze saneczkowym.I to będzie mój mega prezent! O! Z wami poszaleć...I co ty na to?
- Nie możemy jechać, bo przyjdą goście.
- Mówisz?
- Tak i musisz być.

Oj tam, oj ...na taką "okrągłe" urodziny przydałoby się skoczyć z bungee. Albo zaliczyć ekstremalny park linowy. Albo nie wiem co jeszcze. Polecieć samolotem nad górami. Jaś dzwonił.
- Słuchaj to w lipcu przyjedziesz do mnie z rodziną? Polatamy.
- Nie wiem, czekam na rezonans a potem ....potem będę wiedziała co robić. Teraz nie wiem nic. Ale dzięki stary.

   http://dladzieci.pl/ecid,43,eid,3398,title,Samolocik,zabawa.html?ticaid=610b3a 

Kolano mnie hamuje. Nie wiem nic. Wakacje zawsze witałam stosem planów. Teraz ....czekam na badanie.
A potem odzyskam siebie i ruszę w świat. Jak zwykle.
Bo plany są wprawdzie takie małe, nieśmiałe, ale są, bo musi być karma dla duszy. Na wakacje zawsze wyjeżdżaliśmy. Więc tym razem też pomkniemy - nie ma innej opcji. Pytanie tylko -kiedy?
Ja mogłabym już.
Zostawić to wszystko.
Zagubić się.
Hm, chyba w kroplach deszczu ....




https://www.youtube.com/watch?v=3Jr5cGcx7eo



Jutro odbędzie się sesja zdjęciowa. Zdjęcia będą robione  na zakończenie przedszkola. Syn, niedługo absolwent,  poszedł dzisiaj  do fryzjera. Nie powiedział jakiegokolwiek  słowa. Nawet nie wyjąkał swojego słynnego:
- NIE !!!
pomimo, ze poszedł nie tylko obciąć włosy, ale poszedł do innego salonu.

-Chcę na irokeza ....
Dorasta, kurczę ...


Przy kolacji Starszy stwierdził:

- To był najgorszy dzień w moim życiu....

- Dlaczego - spytał się T.

- No bo w przedszkolu na obiad było mięso....

- No i?

- Było takie okropne, że surówka była smaczniejsza.



Może to jest sposób na zachęcenie do warzyw?! :)))))










2 komentarze:

  1. Kiedy czytam o tym,co wymyśliły Twoje dzieci,to oczom nie wierzę,jakie dzieci(ogólnie)mogą mieć pomysły:)Jakie potrafią być roczulające,kochane...

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń