niedziela, 9 czerwca 2013

terapia



Wpadła kumpela z córką. Dzieciaki zaczęły przewracać do góry nogami pokój, przedpokój, i co się dało. My zabarykadowałyśmy się w kuchni.
- Mam deprechę - powiedziała M. wyciągając piwo.
Do piwa podałam kurczaka w krakersach.http://www.wielkiezarcie.com/recipe49795.html
- Gotujesz?hahaha pojebało cię czy też masz depresję?
-  Wszystko na raz.......
- Hm, dobre to to
Gadka szmatka. Z pracy wrócił T.
- Znowu piwkujecie?
- Jakie znowu?
- Dla ciebie też jest bronek w lodówce.
- A! to rozumiem.
Dzieciaki szalały w najlepsze. Nam czas fajnie płynął.


Terapia jednak nie pomogła. W nocy obudził mnie ból kolana, ból w klatce piersiowej. Wstałam. Woda. Brak miejsca na ziemi.
Ech....A jeśli to serce?
Mój ojciec zmarł nieoczekiwanie. Było to 20 lat temu. Miał 45 lat. Bywa i tak w życiu.
Podobno  takie osoby jak ja długo nie żyją. Niektórzy znajomi wręcz twierdzą, że  starość w moim wykonaniu jest niewyobrażalna.
Proroctwo kumpeli:
- Arte, ty nie zginiesz śmiercią naturalną .....
Za dużo energii, emocji. Big Bang! I już.
Bywa i tak ...







tam są bilety na koncert ;)))))


T siedząc przy kompie jęknął:
- O kurczę, Arte chciałabyś tam być! wiesz kogo bedzie koncert?
- Nie wiem, a co?
- A nic
Zanim co do czego przyszło, wręczył mi kopertę mówiąc:
- To są bilety na koncert. Proszę.
- Co? Jaki?
- Zobacz
Nie zajrzałam. Niech to będzie niespodzianką.
T mówi, że spełni się jedno z wielu swoich marzeń. Jedziemy za 2 tygodnie. W dniu moich urodzin.
W końcu co roku jest tort - posiadówka. Niech tym razem będzie inaczej...
Miałam nadzieję na wyjazd w górki, ale co tam, górki nie uciekną, a jeśli to ma być koncert moich marzeń to muszę tam być.

Telefon, koncert, i co jeszcze?
Kawa w Oslo jesienną porą a może żubrówka na Helu, placki ziemniaczane na Krupówkach, piwo na kazimierskim rynku, grzaniec w Ogrodzieńcu, rolki na Murze Chińskim?
Któż to wie ....
Życie bywa cudowne.
Zwłaszcza z fajnym facetem.
Kurde, ale on musi mnie kochać. Normalnie jutro śniadanie mu zrobię. A co tam.

T nie przestawał szokować. Poszedł zrobić rower. Po tylu latach. Zaczynam się martwić o jego zdrowie psychiczne normalnie. Kolejna mega niespodzianka. Rehabilitacja w gronie rodzinnym ma moc szczególną. Fajnie powłóczyć się razem. Są chwile dla których warto żyć.



Zajechaliśmy do teściów.
Znalazłam latawiec. Chciałam pokazać dzieciakom jak się puszcza. Chciałam przemóc swoją słabość. Pobiec pomimo wszystko.
- AUĆ!!!!
Ból kolana rozwalił mnie okrutnie. Zanim jednak nastąpiła eksplozja cierpienia zdążyłam córce lutnąć tym cholerstwem w policzek. O mało co, a dostałaby w oko. Ale na szczęście i nieszczęście ma tylko pięknego siniaka pod okiem ...uffffff
Kulawa oślica ze mnie normalnie.
Faza w dół.
W dolnej szufladzie lodówki teściów było piwo.
Wpiłam z teściem jedno na pół.
Odbiło mi się pięknie.
A jednak to nie jest sen.








8 komentarzy:

  1. Fala pozytywnego myślenia i cud małżeńskich niespodzianek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę,że obie lubimy rowery:)My z mężem w piątek byliśmy na rowerach i wczoraj.Korzystamy z każdej odrobiny słońca:)Dziś mamy jechać do teściów,bo muszę zobaczyć,jak tam moje pomidory,więc jeśli pogoda dopisze,jedziemy na rowerach.no własnie,jeśli dopisze,bo coś się chmurzy:(

    Może już o to pytałam,jeśli tak,to przepraszam,ale kiedy masz ten rezonans?Bo Ty z bólu zwariujesz!

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  3. Madzia - siedze i zastanawiam się jaki to koncert czeka mnie w dzień urodzin :)))) A musi coś to być rewalacyjnego skoro malżonek zakupił bilety choc po kupnie telefonu powiedział - A teraz bida :D - no, nakręca mnie facet pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie Anielico - kazżde piwko jest dobre w supeer towarzystwie :))) Są ludzie ktorzy dają power'a :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Zagubiona, rezonans mam za 2 tygodnie, czekam na niego jak na wybawienie. Są dni, kiedy myslę, że świruję, że boli, ale i są takie dni, że szok. Wczoraj byliśmy w zoo, złapało, ale jakoś spoko było, ale potem nad ranem, ja pierdziele.....Teraz jestem po zastrzyku, dawce końskiej jak powiedział mi lekarz, ale jednak łapie. Mama nadzieje, ze rezo powie co jest grane ..bo najgorsza jest ta niepwenośc , a tak czas przyjdzie czas na konkretne działanie. Na razie koncentruję się na ćwiczeniach - odbudowa mięsni.
    A rower jest rewela. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci,żeby ten ból wreszcie się skończył,żeby lekarze wiedzieli,co ci jest i potrafili skutecznie pomóc.

      A zdjęcia z zoo są piękne.Ja byłam w zoo ze znajomymi chyba 2 lata temu i też bardzo mi się podobało.

      zagubiona

      Usuń
  6. Przygniata mnie to wszystko ......
    A zoo sama lubię ......:)

    Polecam :)

    OdpowiedzUsuń