wtorek, 25 czerwca 2013

Gra w klasy

chłopaki graja, rewela! :D


Rzadki to widok na podwórkach. Ale jak cieszy. Kto z nas nie skakał? I ach te kłótnie o linie. Rzut kamieniem, skok. Czekanie na swoją kolejkę.
Rzadki to widok, bo dzisiaj dzieciaki siedzą najczęściej po domach. Nie ma band latających jak za moich czasów. Kto wtedy chciał siedzieć w domu?! NIKT!
Jak odzyskam kolano to też poskaczę! Mam z kim, hahaha
Nie wiem jak książka, bo nie czytałam :P. Ale podobno warto.
"Gra w klasy", najsłynniejsza pozycja w dorobku Julio Cortazara, to "zabawka dla dzieci starszych" - autor daje klocki, a sam staje z boku i patrzy, co czytelnik z nich ułoży, zmuszając go tym samym do współdziałania. Powieść ukazała się w Polsce w roku 1968, stając się niemal z miejsca - i na długie lata - biblią ówczesnej młodzieży
Teraz z synem rzucam piłką do kosza. Na razie rzucamy, bo jakoś tak nie mogę biegać. Nie wiem czemu. Trenuję z nim też kozłowanie. Dla Starszego jest to nie lada wyzwanie.
A ja swoim kozłowaniem robię w konia dzieciaki. Uwielbiam z nimi się droczyć.
Kosz, siata - moje ulubione sporty. Kurczę, w końcu  mam wreszcie z kim rzucać! Fajna sprawa mieć dzieciaki.
Nie mówiąc, ze w zeszłym roku syn połknął bakcyla w badmintona. Co też mnie cieszy.




Młoda od trzech dni zadaje pytanie:
- Mamo a kiedy pojedziesz do sanatorium?
Albo:
- Mamo, ja chcę byś pojechała do sanatorium!
Dlaczego?!
Bo Młoda chce wyjechać. Chce jechać na wycieczkę. Chce wyjechać na wakacje. Bo tam było fajnie. Bo Młoda lubi jak coś się dzieje.
A na razie nic się nie dzieje. Stan zawieszenia.
To też mnie przygnębia.
Kuzynka dzwoniła, i to spod samych Taterek:
- Przyjedziecie?!
- Pewnie, tylko nie wiem kiedy.
Ciocia też dzwoniła:
- To jak z tym Kazimierzem?!
- Wciąż nie wiem ....

Co roku miałam plan na wakacje. Wyjazd już od wiosny zaplanowany. Teraz - jesteśmy gotowi w każdej chwili myknąć, ale ...ale jutro wszystko się okaże.
Już jutro ...
Cieszę się. Niech to wszystko się kończy, albo zaczyna na dobre zakończenie.
Mam wciąż nadzieję, że to tylko pierd utrudnia mi ruch sprawiając ból. Ze wystarczy go tylko usunąć i będę mogła biec.
Chcę powrotu do normalności.
Bo to nie jest normalne, że jedną nogą mogę kopnąć się w zadek, a druga zgina się tylko do kątu prostego.
Porażka normalnie. I to totalna porażka.






 Jedna zgina się do tyłka   (obrazek wyżej),
a druga do kątu prostego  ( obrazek poniżej -jak ta noga oderwana od podłoża)



















4 komentarze:

  1. Pewnie masz rację,że fajnie jest mieć dzieciaki.Narazie się tego jedynie domyślam i zazdroszczę innym.
    Co do zabaw na podwórku...dziś dzieciaki mają komputery,a kiedyś ich nie było...

    Życzę jutro powodzenia i trzymam kciuki,żeby się coś wyjaśniło i zaczęło konkretne leczenie.

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie - komp, skype, telefony, sms, gry - technika zjada im dzieciństwo. Bo czasami łatwiej i prościej dzieciaka posadzić przed tv i mieć święty spokój zamiast próbować czymś go zarazić. Ale z drugiej strony ludzie pracują do późnych godzin - zmeczeni, zestresowani chcą spokoju własnego. Skichane czasy jak nic! A i ambicje własne - pakowanie dzieciaków na kursy, treningi, zajęcia. Wypełnienie im czasu wolnego na maksa, by tego czasu wolnego nie było.

    A Ty, kochana jeszcze zobaczysz jak fajnie jest mieć dzieci,
    spokojnie :) Patrz jak plan realizujesz. Jest praca. Potem zabieg. A potem ...:D:D:D :D

    I dzięki za trzymanie kciukasów, przyda mi sie kazda pozytywna energia! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za Ciebie wciąż trzymam ! :)
    :PPPPPPPPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Arte:)Mam taką nadzieję:)

      zagubiona

      Usuń