wtorek, 7 maja 2013

wyrok - zsyłka

Wracając do zdarzeń sprzed miesiąca .....

Przedłużające się zwolnienie stało się pretekstem do "zaproszenia" mnie do orzecznika.  Za biurkiem siedziała  nieprzyjemna baba. Baba bez karku. Mlasnęła okiem podejrzliwie i zaczęło się:
- Długo pani zamierza chorować?! - co za ton, kroi człowieka niczym brzytwa. Grrrr,,,,,
- A co mam zrobić?! Wciąż powracam do zdrowia. Rehabilituję nogę. Boli mnie....
- Ćwiczenia jak nie pomagają to trzeba iść na rekonstrukcje.
-To ja mam o tym decydować?! Przecież nie jestem lekarzem.
- Tak nie może być!
- To proszę o skierowanie na operację i i już.
Popatrzyła, o mało nie zabijając mnie wzrokiem. Normalnie pod ciężarem tego spojrzenia  znikłam pomiędzy szczebelkami krzesła. Tak na wszelki wypadek.
- Proszę się rozebrać!
Popatrzyła na nogi. Pozginała. Pojęczałam. Kurde, na prawdę coś mnie trzyma, coś mnie boli...cholerne kolano..
- Lewa noga jest chudsza.
- Wiem, od ćwiczeń! - - mówię dumna.
- Jakich ćwiczeń?! To zanik mięśni!
- Proszę?!?!?!?!

Jaki zanik mięśni? Po 8 tygodniach rehabilitacji?! Co jest grane?!
Dostałam papierek do ręki. Patrzę i nie wierzę: mam skierowanie do sanatorium. Skierowanie do sanatorium w ramach prewencji rentowej. Wyjazd za 2 dni.
Rentowej? Że co?!!!! Kiedy?!!!!!!!!!!!!!?
Szok.
Sanatorium?!!?!?! W tym wieku?!?!!?!
Jezu.........
A dzieci?!
Nie tak dawno martwiłam się o Maluchy idąc do szpitala na 4 dni, a teraz mam Je zostawić aż na tyle dni?
Rentowej?!!!!!!!!

Natłok myśli. Zagubienie totalne. Naprawdę. Do tego praca. Totalny chlew. Kiedy coś się rozsypuje walka jest brutalna. Koszmarne dni zatłoczyły synapsy. Odrętwienie na maksa. Korki spalone.


Poszłam do ortopedy. Pokazałam skierowanie. Mówię, ze orzecznik stwierdził zanik mięśni.
- To normalne po tego rodzaju operacji.
- To dlaczego pan nie mówi, jak należy ćwiczyć nogę.I dlaczego trzeba ćwiczyć. Poza tym sugerowano rekonstrukcję wiązadeł.
- Tak? Wróci pani to zobaczymy.


Wróciłam z sanatorium.
Zalecenia:
utrzymujące się dolegliwości kolana, ograniczenie ruchomości, utrudniony chód. Wymaga dalszego leczenia.

Idę do ortopedy. Zbadał nogę. Zrobił usg. Zwolnienie do końca tygodnia - powrót do pracy. Nic się nie dzieje.
- To skąd ten ból? Dlaczego boli? Kuleję!!!
- Nie wiem, nie powinno.
- I tak mam wrócić? Koniec?! Zero dalszej pomocy tak? Nie powinno a jest ..ciekawe. I co tak ma być? Tak mam żyć?!
- Proszę pani, usg nie wykazuje żadnych odchyleń, koniec leczenia. Można jeszcze zrobić artroskopię, ale te bóle to jeszcze będzie pani przez dłuższy czas
- Tak? A przecież nie pwoinno boleć, prawda?! Za artroskopię dziękuje, już jedna miałam.  A nie można inaczej zbadać stan kolana?! Może rezonans?! Naprawdę się martwię.
Dostałam jeszcze skierowanie na rezonans.  I powrót do pracy z wpisem -odciążać nogę! Hahahaha......ciekawe.

A kolano daje czadu. Więc idę na prywatną konsultację do innego ortopedy.


2 komentarze:

  1. Zasrana służba zdrowia!Konowały jedne,normalnie brak słów.Życze Ci szybkiego powrotu do zdrowia i dużo cierpliwości.

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki!!! Ciekawe co dzisiaj lekarz mi powie ..hm.....zmęczona już jestem tym wszystkim .....

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń