środa, 15 maja 2013

taki lajf

Nad ranem Młoda zleciała z łóżka. Biedną zapłakaną przytargałam do nas. Zasnęła. Kruszynka.
Młoda nie chciała wstawać przed 8.00 do przedszkola. Noga rozcięta. Na niezła długość, ale na szczęście powierzchownie. Pięknie. Rodzinny herb -rany. Jak rany.

- A jak pokażę dzieciom! - córa stwierdziła dumna.
No w końcu nic tak nie rajcuje jak rana.
- No powiedz, że byłaś w dżungli węże łapać i na jednego tak się rzuciłaś, ze masz zadrapania. Węża złapałaś, ale go wypuściłaś, bo ci zjadał wszystkie gumy do żucia.
- Hahahahaha.... jeszcze raz mi opowiedz.
Nawet nie zauważyła, kiedy ją ubrałam.
Ale wcześniej sama ciuchy wybrała. Nie ma lekko. I foch przy butach. Poszła w sandałach. Niech idzie.

Babcia odprowadziła Młodą do przedszkola. Ja nie dałam rady.



Któregoś dnia zapytałam się pań w przedszkolu, jak Młoda.
Panie mega uśmiechy na twarzach:
 - My to się z nią mamy. Konkretna dziewczyna, próbuje na swoim postawić. Wie czego chce. Tak potrafi nami zakręcić, że zanim się zorientujemy wychodzi na jej. Ale nie dajemy się. Oj próbuje nas, próbuje ...Świetna dziewczyna.





Siedzimy we dwójkę w domu. Obejrzeliśmy kabaret Potem, bajki dla potłuczonych.

https://www.youtube.com/watch?v=ON8WoBgp8sI&list=PLDAA2AAC7A51B43BA

Syn śmiał się. Coś tam skumał. Ja zbrechtałam się ze śmiechu. Wymiatają.



 - Mamo a można drukować pieniądze?

- Mamo a ja chcę na urodziny telefon dotykowy. Z angry birds.

 - Mamo, kocham cię, nie wiesz jak.

- Mamo, a rodzice są od tego by opiekować się i kochać dzieci. ........Brat też.

- Mamo, a ja chcę jechać do Turcji na wakacje. I jeść tam krewetki.

 - Mamo, a mogę zagrać?

- Mamo,  a ja nie zabłądzę, prawda? Bo ja się pytam.

Zalewa mnie słowem. Ja go też. A co, niech ma. Niech rozmowa trwa. Zawsze.


Potem, kiedy leżałam, zakradł się. Dmuchnął mi ze swojego nosa w mój nos. Aż powieki podskoczyły mi do góry.
- AHAHAHAHA....
- STARSZY!!!!
- AAAAHAHAHA, bo my jesteśmy razem wariaci!


Skacze na jednej nodze:
- Mamo ciebie też boli, a ja mogę tak -hop, hop, hop.

Niech skacze. Żabek jednonożny.



Telefon.  Kumpela:
- Się czujesz?
- Nie, miałam paskudną noc.
- Hehehehehe, rzygałaś?
 - Skąd wiesz? hahahaha. Noooo, koszmar jakiś
- No to sprzedałam ci jelitówkę. Właśnie konam w łóżku. Dwustronne oczyszczenie. I gorączka.
- I wszystko jasne. A mówiłam pijmy wódkę, ech ....


Teraz wiem co mnie tak pogięło ....
Trzeźwość .......



Zostawiłam syna samego w domu. Oczywiście na kompie. Niech ma radochę. Ale zanim wyszłam zadzwonił w ramach treningu do babci:
- ............................................................
-Oj babciu już przestań mnie przepraszać, bo staję się to nudne, nic się nie stało....
 - ....................
 - Kocham cię.


Pojechałam po Młodą.
Wracamy do domu, gdy nagle córa jak nie ryknie:
- AAAAAAAAAA !!!!!
-Co się stało?!!!
- Straszna mucha była -odpowiedziała Młoda pokazując na chodnik - a w przedszkolu był straszny pająk.
- Ufff... - myślałam, ze sobie coś zrobiła ... - a dlaczego straszny?
- Noooo, bo nie dał się pogłaskać!  - i śmieje się łobuziara.

Zakupy. 

- A połowę picia zostawię Starszemu - rzekła Młoda - taka jestem przyjemna.

Dzieciaki oglądają Scooby Doo. Młoda zmęczona po przedszkolu, brat dotrzymuje jej towarzystwa.

A ja siedzę, patrzę na stertę do prasowania i co? Nie chce zniknąć!!!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz